Szacuny
3430
Napisanych postów
9309
Wiek
7 lat
Na forum
7 lat
Przeczytanych tematów
93124
Ehh... a macie coś takiego jak wypalenie, że robicie cały czas to samo i te same irytujące sytuacje itd., bo ja ostatnio chyba tak mam i jak sobie myślę o kolejnym roku to ehh nie chce mi się, że znowu będę musiał przez te wszystkie irytujące sytuacje przechodzić, myślałem, że z wiekiem jakoś ludzie na niektóre rzeczy uodparniają, a u mnie nie do końca tak jest, tolerancja na pewne rzeczy to nawet w dół idzie. Muszę zrobić coś innego, no i urlop mam od 8 sierpnia.
Oby Yoshi niedługo wrócił.
1
Dawniej Agares25. Na forum od 2013. Twój lęk zniknie, jeśli jesteś w stanie zaakceptować największe cierpienie Nie jesteśmy niewolnikami losu, jesteśmy niewolnikami własnego umysłu. Godzina cierpienia zawiera w sobie więcej prawdy niż cały rok zadowolenia.
Szacuny
3430
Napisanych postów
9309
Wiek
7 lat
Na forum
7 lat
Przeczytanych tematów
93124
No mi czasami pomaga nie myślenie o tym, tylko robienie tego jako taki robot trochę. Ale jak ludzie nieraz 30 lat spędzają na tym samym, np. mój sąsiad robi w fabryce butów od 30 lat. Jak sobie pomyślę, że miałbym to samo robić przez 30 lat, to wolę do końca nie wiedzieć w jakim miejscu będę.
Mnie ciekawi np. czy w korpo jest zapyerdol czy nie, bo na razie robiłem w budowlance, trochę w drewnie, w laboratorium analitycznym, w zakładzie, gdzie robiłem z pozostałymi doktorkami badania takie laboratoryjne i teraz badania na komputerze (symulacje) w swoim zakładzie + dydaktyka.
Ogólnie to w pracach ciężkich fizycznie fajnie jest to, że na ogół jest mało stresu, nie trzeba użerać się z ludźmi, papierami, atmosfera jest spoko (choć tu zależy na kogo trafisz, bo czasami trafia się na zj**ów) tylko, że po powrocie jest się tak zmęczonym, że nic ci się nie chce robić.
1
Dawniej Agares25. Na forum od 2013. Twój lęk zniknie, jeśli jesteś w stanie zaakceptować największe cierpienie Nie jesteśmy niewolnikami losu, jesteśmy niewolnikami własnego umysłu. Godzina cierpienia zawiera w sobie więcej prawdy niż cały rok zadowolenia.
Jest liderem w tym dzialeSzacuny
2690
Napisanych postów
9027
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
221782
W korpo jest yebane "pranie mózgu " i ogólnie d****izm , tzw "deadline ""targety" (jakby już normalnie po polsku nie można było powiedzieć termin czy cel ) Wolałbym budowę jakbym miał wybierać
Btw te angielskie nazwy mnie już rozpyerdalaja , w Polsce jak widzę "barber " na witrynie to mi się zygac chce a jak widzę napis fryzjer to wtedy mogę wejść i się ofrygac kvrwA nienawidzę tego dziwnego trendu jaki ma obecnie miejsce na te angielskie nazwy , to jest Kvrwa chore
Szacuny
362
Napisanych postów
964
Na forum
14 lat
Przeczytanych tematów
27337
to jest jednym z wyrazów zakompleksienia naszego społeczeństwa, które to zjawisko przybiera różne formy, tutaj jak opisujesz bezwiedne powtarzanie nazw angielskich, co ma spowodować panie większy jak to sie teraz mówi prestiż...chodzę do takiego barbera z synem bo strzyga go szybko i dobrze, ile tam facetów spędza czasu na pielegnacji bród to jestem w szoku, mi by sie nie chciało, pomijajac już że facet stary, włosów na łbie zero, broda siwa i długa jak u komtura krzyżackiego, ale panie wyczesana ułożona i przystrzyzona....
Szacuny
2063
Napisanych postów
6135
Na forum
11 lat
Przeczytanych tematów
86669
Nie uważam, żeby to było wynikiem zakompleksienia. Język się chyba cały czas zmienia, używamy zapożyczeń, angielski jest bardziej powszechny niż kiedyś to i bardziej używany. Nie mam problemu z tym, że ktoś ma deadline, a ktoś inny termin. Oczywiście komicznie brzmi jak ktoś co drugie słowo wplata angielskie zwroty, ale niektóre z nich uważam, że są ok w mowie potocznej. Trochę brzmicie jak boomerzy