Puar
Swoją drogą jeśli człowiek będzie w stanie kiedyś stworzyć sztuczną ŚWIADOMOŚĆ (nie "inteligencję") która powiedzmy będzie w miarę szczęśliwa, to chyba automatycznie pokonamy też choroby neurodegeneratywne co?
Zmieniony przez - Puar w dniu 2018-08-28 20:51:26
Maszyny na pewno są odporniejsze, to sobie poradzą i nie ma w takim przypadku problemu z transferem umysłu, więc taka hipotetyczna maszyna może żyć długo.
W sumie u ludzi widzę pewien problem. Wiedzy jest coraz więcej stety lub niestety, teraz dobre wykształcenie w pewnej dziedzinie zajmuje bardzo długo czasu, chyba że będzie się cisnąć od małego. Kiedyś taki da Vinci miał sporą jak na tamte czasy z wielu dziedzin (według wiki znany był jako: malarz, architekt, filozof, muzyk, pisarz, odkrywca, matematyk, mechanik, anatom, wynalazca, geolog, rzeźbiarz), bo wiedzy nie było tak wiele. Teraz żeby dobrze wykształcić się w jakiejś dziedzinie potrzeba masę czasu. W dodatku specjalizacje są coraz węższe. Sztuczna inteligencja mogłaby się okazać pomocna, bo nie wiem jaka jest granica możliwości jeśli chodzi o wiedzę u ludzi. Już teraz dojście do pewnego poziomu wiedzy zajmuje pół życia. Szczerze gdybym mógł się cofnąć w czasie to cisnąłbym jedną dziedzinę do perfekcji. Sztuczną inteligencję w dodatku można ulepszyć w przeciwieństwie do ludzkiego mózgu (gdzie neurogeneza, gwałtownie wyhamowuje w kolejnach latach rozwoju, potem możemy liczyć na neuroplastyczność). Można próbować identyfikować geny odpowiadające za inteligencję i próbować edycji genów na wczesnych etapach rozwoju zarodkowego, ale na razie idzie to ślamazarnie i efekt może być różny. Zresztą pewnie na potencjał naszego umysłu wpływa wiele genów.
Chodzi mi w sumie o jedną rzecz. Nie widzę sensu trwania świata, w którym wszystko staje w miejscu. Rodzimy się, dorastamy, dobieramy w pary, płodzimy dzieci - > zakładamy rodzinę, umieramy, dzieci robią znowu to samo i tak w kółko, a świat i technologia się nie zmienia. Wolałbym, żeby do czegoś to dążyło (jednocześnie nie mam nic przeciwko ludziom, którzy wybierają tą drogę, w sumie są ok i zapewniają zastępowalność pokoleń). Chodzi mi o to, że dzięki rozwojowi nauki, może z czasem uda nam się odpowiedzieć na podstawowe pytania ludzkości (metafizyka). Już teraz choćby dzięki teorii ewolucji mogliśmy się dowiedzieć o naszym pochodzeniu, mamy hipotezy powstania życia lub powstania wszechświata. Wiemy dokładnie w jaki sposób powstaje nowy człowiek i z czego się składa. Może właśnie dzięki sztucznej inteligencji poznamy coś więcej i odpowiemy na kolejne pytania, może jej zdolności pozwolą nam na sporo więcej. Mam nadzieję, że dożyję jakiegoś przełomowego kroku.
Co do obaw to zobaczymy. Tak samo było z bombą atomową, że wszyscy wieszczyli trzecią wojnę i szybki koniec świata, a końca jak nie było tak nie ma. Bomby atomowej też się wielu obawiało, a kto wie czy dzięki niej paradoksalnie pomiędzy mocarstwami atomowymi nie dochodzi do wojen. W ewolucji występuje coś takiego jak zasada ograniczonej agresji pomiędzy osobnikami. Chodzi o to, że np. samce walczą o samicę i np. mają rogi. Jednak tymi rogami się nie dźgają, tylko np. się siłując napierając wzajemnie o siebie głowami. Dlaczego? Ewolucja wyjaśnia to w taki sposób, że jeśli jeden osobnik przekroczyłby granicę i zaczął dźgać rogami innego osobnika wtedy naraziłby się na odwet z jego strony przez co szans takiego osobnika na przetrwanie maleją. Selekcja naturalna robi swoje i zbyt agresywne osobniki raczej szybko giną. Co do mocarstw atomowych. Spójrzmy na mapę. Po wynalezieniu bomby atomowej nie było żadnej wojny pomiędzy dwoma mocarstwami atomowymi. Zazwyczaj są pomiędzy jednym państwem, które ma i ma olbrzymią przewagę ogólnie i państwem mniejszym, które nie ma, np. USA vs Irak/Afganistan lub Rosja vs Ukraina
Natomiast pomiędzy państwami atomowymi takiego konfliktu nie ma lub nie jest on otwarty (jak np. w Syrii Rosja wspiera Asada, USA rebeliantów). Po prostu działa zasada ograniczonej agresji. Mamy np. napiętą sytuację na linii Pakistan vs Indie, ale mimo to konfliktu jak nie było tak nie ma. Oba państwa mają broń atomową. W razie gdyby któreś spróbowało zaatakować spotkałoby się z ogromnym odwetem. I tak nam w sumie tłumaczył jako ciekawostkę jeden profesor. W wojnie atomowej straty byłyby niewyobrażalne w porównaniu do wojny konwencjonalnej (gdzie nie używa się środków masowego rażenia jak bomba atomowa). Teraz akurat z AI jest wiele filmów związanych z zagrożeniem itp. itd. po prostu wzbudza to dużo emocji i bardzo dobrze się sprzedaje w filmach/grach. Mało ludzi próbuje do tego podejść w inny sposób, bo się tak dobrze nie sprzedaje.
Co do rozwoju AI na poziomie ludzkim to wolałbym, żeby stało się to za mojego życia, nawet jakby miały się spełnić te pesymistyczne scenariusze. Lepiej żyć krócej, ale ciekawiej niż żyć te 90 lat, mieć kiepskie życie, nie będąc w stanie samodzielnie się podetrzeć.
Zmieniony przez - Agares25 w dniu 2018-08-28 23:08:46