SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Wyszukiwarka

Znalezione pod frazą:

c

  • Odchudzanie-dla kobiet

    Post
    Odżywianie i Odchudzanie
    PRO

    Droga Martko, piszesz, że chcesz zrzucić 8 kg. Zacznij od określenia twojego zapotrzebowania energetycznego tz. swoją aktualną wagę pomnóż przez 30 kcal (jeśli prowadzisz mało aktywny tryb życia) lub 35 kcal (średnio aktywny t.ż.). Teraz wprowadź równanie: - 1 kg = - 7000 kcal, co oznacza, że jeśli chcesz zrzucić 1 kg musisz od swojego zapotrzebowania energ. odjąć 7000 kcal (oczywiście nie możesz tego zrobić w obrachunku jednodniowym). Zgodnie z zaleceniami powinno się tracic 0,5 kg/tydzień, pół kg to 3500 kcal, czyli wychodzi -500 kcal/dzień. Np. twoja waga to 60 kg mnożysz to przez 30 kcal uzyskujesz 1800 kcal/dzień (tyle musisz przyjmować, żeby utrzymać wagę 60 kg) Odejmujesz od tego 500 wychodzi 1200 kcal i trzymając się tego chudniesz 0,5 kg/tydzień. Jeśli ćwiczysz (wskazane) możesz podnieść zapotrzeb. energ. w zależności ile tracisz podszas treningu. To tyle na temat kcal i zapotrzeb. energ. (wiem że to zakręcone, ale da się zrozumieć) Jeśli chodzi o twoją dietę, to myślę, że powinnaś pozwolić czasem sobie na jakiś owoc (w twoim menu - brak) np.do 2 śniadania, bo nie chodzi przecież o to żeby schudnąć i mieć problemy z włosami, paznokciami lub cerą, witamin nigdy za dużo (tych naturalnych, oczywiście). Co do obiadu to proponuję Ci surówkę z selera naciowego (b. niskokaloryczna). Skład: seler naciowy (kilka gałązek), ogórek zielony, jabłko, sok z cytryny, słodzik, sól, pieprz biału do smaku. Wszystko pokroić na małe kawałki, doprawić, wymieszać! Do tego proponuję Ci brązowy ryż lub (jeśli jesteś miłośniczka mięsa) rybke lub drób. Jeśli chodzi o pumpiernikiel, to również proponuję alternatywę, a mianowicie własnej roboty chlebek irlandzki. Potrzeba: 0,5 kg mąki żarnówki żytniej (do kupienia w każdym sklepie ze zdrową żywnością), 1 litr jogurtu naturalnego 0%, 2 łyżeczki sody oczyszczonej. Wszystkie składniki mieszasz, wykładasz na dużą blaszkę (można delikatnie wysmarowć tłuszczem) i pieczesz w temp. 200 stopni C przez 25 min. Masa musi być dość gęsta, bo jeśli będzie za rzadka to zrobi się zakalec (jeśli wyłożysz do małej blaszki zrobi się to samo, wysokość masy w blaszce musi mieć tak +/- 2-3 cm). Można także z masy utworzyć placki (płaskie) i upiec sobie takie a'la bułeczki. Jeśli zdecydujesz się na ten chleb i będziesz w sklepie ze zdrową żywnością to polecam jeszcze kiełki (ziarna) do samodzielnego wychodowania, mają dużo składników odżywczych (wit + min), a przy tym praktycznie 0 kcal. Można dodawać je do sałatek albo na kanapki. To chyba wszystko. Przepraszam za chaos, ale nie chciałam o niczym zapomnieć i pisałam o wszystkim co mi przysło akurat do głowy. Pozdrawiam.

    Odpowiedzi: 779 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/18/2003 9:14:45 PM Liczba szacunów: 0
  • Odchudzanie-dla kobiet

    Post
    Odżywianie i Odchudzanie
    PRO

    oto znalazłam.... Dieta niskowęglowodanowa W USA, a ostatnio także w Europie, karierę robi "dieta niskowęglowodanowa", która poróżniła dietetyków i naukowców. Z powodzeniem stosuje ją szerokie grono hollywoodzkich gwiazd, a w amerykańskich supermarketach na fali żywieniowej mody pojawiły się już niskowęglowodanowe ciasteczka. Zważywszy na fakt, że głównymi składnikami ciasteczek są mąka i cukier, trudno mi sobie wyobrazić, jak producentom owych słodkich "snacków" udało się zredukować w ich składzie do minimum węglowodany i czym je zastąpili. Jak by nie patrzeć, pragnący praktykować tę najnowszą i ponoć najbardziej skuteczną dietę, powinni zaakceptować fakt, że ciasteczka będą praktycznie nieobecne w ich jadłospisie. Główna zasada diety niskowęglowodanowej zasadza się na tym, żeby możliwie skrupulatnie eliminować z diety węglowodany, a do syta jeść produkty bogate w białko i tłuszcze: mięsa, ryby, jajka, sery i nabiał, warzywa oraz w mniejszym zakresie owoce. Rewolucyjność diety niskowęglowodanowej polega na tym, że zaprzecza ona dogmatom zdrowego i dietetycznego odżywiania ostatniego półwiecza. Do niedawna amerykańscy dietetycy przekonywali "z sukcesem" tamtejsze społeczeństwo, że najbardziej winne ich otyłości i chorób serca są tłuszcze, które powinny zostać zastąpione węglowodanami. Konsumenci, aby dostosować się do zaleceń ich lekarzy i dietetyków, poczęli eliminować ze swojej diety tłuszcze i poszukiwać beztłuszczowych substytutów. Na przeciw tym oczekiwaniom wyszli producenci żywności, zasypując rynek produktami spożywczymi z minimalną, czy wręcz zerową ilością tłuszczu, dla których substytutem jest cukier, związki węglowodanowe i mnóstwo syntetycznych wynalazków. Powstały nawet takie kurioza kulinarne jak beztłuszczowy olej, czy masło. Skutki tego postępowania okazały się, co nie jest żadną tajemnicą, opłakane. Oczywiście na problem otyłości w USA złożyło się jeszcze kilka innych czynników, jakkolwiek już teraz powstają przekonywujące raporty dowodzące, ze ideologia diety niskotłuszczowej, a zarazem wysokowęglowodanowej jest jednym z głównych winowajców. Ogłoszone niespełna dwa lata temu wyniki wieloletnich obserwacji i badań wykazały zupełną fałszywość tez o właściwości zastąpienia tłuszczu i białka węglowodanami: dieta wysokowęglowodanowa jest nie tylko bardziej tucząca, ale sprzyja także chorobom serca, wysokiemu poziomowi cholesterolu i otyłości - w przeciwieństwie do wysokobiałkowej i tłuszczowej. Jedna z naukowych hipotez wyjaśniających to "cudowne" działanie diety niskowęglowodanowej mówi, że ta dieta wpływa ograniczająco, a raczej po prostu nie pobudza wydzielania się insuliny - hormonu, który jest odpowiedzialny za transport glukozy do komórek. Węglowodany są w organizmie rozkładane na cukry proste, czyli glukozę. Jeśli jest jej za dużo, wydziela się insulina, która zamienia glukozę na glikogen, a ten z kolei jest magazynowany w komórkach. Jeśli dostarczymy organizmowi mało węglowodanów, wydzieli się mało insuliny i tym samym kalorie pochodzące z niskowęglowodanowego pożywienia będą się w mniejszych ilościach odkładać w komórkach, a zamiast tego będą spalane. Inna, bardziej intuicyjna hipoteza na temat diety low carb głosi, że jej sekret tkwi w tym, że białko, w które ta dieta jest bogata zmniejsza głód z jednej strony, a z drugiej strony duża ilość niskokalorycznych warzyw w tej diecie wypełnia żołądek, czego skumulowany efekt jest taki, że chudnie się dzięki zwykłemu ograniczeniu kalorii, a na dodatek z poczuciem błogiej i koniecznej dla normalnego funkcjonowania sytości. Mówiąc o zaletach diety low carb nie należy przemilczać jej potencjalnych skutków negatywnych. Choć na razie nie znalazło to potwierdzenia w badaniach, niektórzy lekarze uważają, że wysokobiałkowa dieta jest na dłuższą metę szkodliwa dla wątroby. Zwracają także uwagę na fakt, że niedobory błonnika w tej diecie (po koniecznym wyeliminowaniu pieczywa, również czarnego) mogą zwiększać ryzyko chorób żołądka i jelit, w tym raka jelita grubego. Dlatego tę dietę należy koniecznie uzupełniać o bogate w błonnik jabłka, czy też marchewki, które, choć zawierają węglowodany (cukier), to przynajmniej w zdrowszej postaci nieprzetworzonej. Dieta niskowęglowodanowa wyklucza spożywanie: produktów mącznych, ziemniaków, kukurydzy, fasoli, grochu, ryżu, słodyczy i napojów słodzonych oraz wszelkich pochodnych wymienionych produktów: makaronu, chleba, naleśników, tortilli, pierogów, popcornu, zup i sosów zagęszczanych mąką itd. Dopuszczalne są tylko świeże lub mrożone warzywa i owoce, które można dalej dowolnie przyrządzać bez dodawania cukru i nie mieszając z wyżej wymienionymi artykułami spożywczymi o dużej zawartości węglowodanów. Z alkoholi lepiej pić gin, whisky i wytrawne wino niż słodkie wino, rum czy likier, jakkolwiek przy diecie niskowęglowodanowej zalecana jest daleko posunięta wstrzemięźliwość w ich spożywaniu. Warto nadmienić, że u niektórych osób palących papierosy oraz pijących duże ilości kawy i herbaty dieta niskowęglowodanowa nie przynosi efektów. Zdeterminowani do stosowania diety niskowęglowodanowej powinni być świadomi faktu, że i z tymi używkami przyjdzie im się pożegnać, bądź co najmniej ograniczyć ich spożycie. Propagatorzy diety przypominają, by uzupełniać ją o zestaw witamin i minerałów (bez żelaza), koenzym Q-10 (zwiększa wytwarzanie i wykorzystanie energii w komórkach, pomocny w zapobieganiu otyłości, paradontozy, cukrzycy oraz w chorobach układu krążenia, szczególnie istotny dla komórek mięśnia sercowego) i L-karnityny. Tak jak ze wszystkim w życiu, z eliminowaniem węglowodanów nie można przesadzić. Glukozą, którą dostarczają węglowodany, odżywiany jest mózg, a pewien ich poziom jest niezbędny dla normalnego funkcjonowania organizmu. Nie odchudzaj się więc ze szkodą dla swojego intelektu! Aby uniknąć negatywnych konsekwencji nieprawidłowego stosowania diety niskowęglowodanowej, każdy, kto pragnie ją wypróbować, powinien bezwzględnie zapoznać się z fachową literaturą i opracowaniami na ten temat, niestety na razie prawie niedostępnymi w polskiej wersji językowej. Dostępne w księgarniach internetowych np. Amazon.com anglojęzyczne poradniki z tej tematyki to: "Dr. Atkins' New Diet Revolution", Robert C. Atkins "Protein Power", Michael R. Eades, Mary Dan Eades "Go-Diet", Jack Goldberg "Neanderthin", Ray V. Audette. TO JEST PODSUMOWANIE - NAJWAZNIEJSZE Dieta niskowęglowodanowa, poza jej koronną zaletą, że jest skuteczna i nie wymaga głodzenia się, posiada ten atut, że jej dłuższe stosowanie ma dobroczynny wpływ na układ sercowo-naczyniowy, prowadzi do obniżenia poziomu cholesterolu we krwi, a także zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę 30-krotnie (!). autor: lewi źródło: Dieta niskowęglowodanowa, Kafeteria 2003-03-30 Witaj użytkowniku z crawl-66-249-64-10.googlebot.com

    Odpowiedzi: 779 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 11/19/2004 7:34:21 PM Liczba szacunów: 0
  • Odchudzanie-dla kobiet

    Post
    Odżywianie i Odchudzanie
    PRO

    Nareszcie jakas kobieda ktora gada z SENSEM.... dziekuje C ze widzisz to tak jak ja. Oczywiscie gdybym mogla dalabym Soga za rozsadek a narazie goraco sie usmiecham

    Odpowiedzi: 779 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 12/3/2004 2:12:52 PM Liczba szacunów: 0
  • Jak obniżyć ciśnienie krwi

    Post
    Zdrowie i Uroda
    PRO

    a znasz jakis lek ktory nie wywoluje efektow ubocznych? nawet twoja witamina C w gigadawkach predysonuje do kamicy nerkowej, dziala uszkadzajaco na plod, powoduje spadek odpornosci po przestaniu stosowania lekow. wiec hmm pozbyc sie jednego problemu a uzyskac drugi - bezsensu. po drugie nadmiar witaminy c jest wydalany z moczem. wiec nie widze sensu brania 50 gramow! dozylnie witaminy c skoro zaraz wyleje ja do kibla... nikt nie szuka przyczyn nadcisnienia? polecam baze NCBI - zobacz jak wiele prac na temat nadcisnienia powstaje, dlaczego? poniewaz znalezienie przyczyny nadcisnienia pierwotnego = Nobel = 10 mln koron szwedzkich. znalezienie przyczyny daje pole do popisu dla firm farmaceutycznych - nowy lek = masa kasy. ale widze ze trafilem na mur - jesli uwazasz ze jestes madrzejszy niz wszystkie uniwersytety razem wziete - nie mam co dyskutowac niech sami uzytkownicy zdecyduja czy wola sie leczyc tak jak leczy caly swiat czy probowac leczyc wg czyjegos widzi mi sie. Zmieniony przez - efedrin w dniu 2010-05-30 14:23:29

    Odpowiedzi: 50 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 5/30/2010 2:10:29 PM Liczba szacunów: 1
  • Przepisy kulinarne

    Post
    Odżywianie i Odchudzanie
    PRO

    Cytrynowy paj z bezą 1 porcja zawiera 486 kcal 120 masła pokrojonego na kawałki, 3 łyżki cukru pudru, 2 żółtka, 200 g mąki pszennej, ½ łyżeczki soli, 1-2 łyżki lodowatej wody 3 cytryny, 3 cytryny, 3 łyżki masła stopionego, 1/3 szklanki pokruszonych drobno biszkoptów, 3 żółtka, 200 g cukru 3 białka schłodzone, 100 g cukru pudru, 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej, szczypta soli 120 g pokrojonego na kawałki masła wrzucić do miski. Rozetrzeć widelcem. Wsypać cukier, mąkę, sól, wbić żółtka i ucierać jednolite ciasto. Gdy wszystkie składniki zostaną dokładnie wymieszane, zagnieść czubkami palców na miękkie i elastyczne ciasto. Gdyby było zbyt twarde, wlać łyżkę lub dwie lodowatej wody. Gotowe włożyć na 15 min do lodówki. Rozgrzać piekarnik do temp. 200ºC. Okrągłą formę do ciast wyłożyć pergaminem. Z 2 cytryn wycisnąć sok. Wyjąć ciasto z lodówki, rozwałkować okrągły, cieniutki placek, o średnicy większej o 4 cm niż forma. Nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika. Piec ok. 12 minut, aż ciasto nabierze jasnozłotego koloru. Do wysokiego naczynia wlać sok z cytryn, masło, wsypać cukier i dodać żółtka. Zmiksować. Gdy powstanie puszysta masa, wsypać pokruszone biszkopty i wymieszać. Wyjąć z piekarnika podpieczony spód. Ułożyć na nim cytrynową masę. Wstawić do piekarnika, zapiekać przez 10 minut. W tym czasie przygotować masę bezową. Białka ubić ze szczyptą soli, a gdy staną się puszyste, dodawać stopniowo cukier i ciągle ubijać na sztywną, lśniącą pianę. Wsypać mąkę, delikatnie wymieszać. Wyjąć z piekarnika ciasto, szybko rozłożyć łyżką bezową masę tak, by przykrywała całe nadzienie. Wstawić paj na 15 min. do piekarnika. Masa bezowa powinna lekko się zarumienić. KOCIE OCZKA(pyszne ciasteczka,szczegolnie,kirdy sa jeszcze ciepłe) 0,5 kg mąki, kostka margaryny, 2 żółtka, pół kostki drożdży, ½ łyżeczki soli, dżem Mąkę wsypać do miski, w osobnym garnuszku rozrobić drożdże ze śmietaną i żółtkiem. Wlać wszystko do mąki, dodać margarynę i sól. Wyrobić ciasto. Podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować. W cieście wycinać szklanką krążki. Krążki poukładać na blasze. Rozwałkować drugą część. Zrobić takie same krążki, ale z dziurką w środku. Na talerzu rozrobić białko z trzema łyżkami wody. Na inny talerz wsypać cukier. Górę ciastka moczyć w białku i cukrze. Nałożyć dżem i piec w 150ºC. Beza z jabłek i bananów (mmm..no rewelacja) 4 porcje, każda zawiera 235 kcal 2 banany, 2 jabłka obrane ze skórki, 1 łyżka mąki ziemniaczanej, 175 ml mleka, 75 g cukru pudru, 2 jajka (białka oddzielone od żółtek) Ogrzej piekarnik do temp. 220ºC. Pokrój banany i jabłka w cienkie plastry. Ułóż na przemian w żaroodpornym naczyniu. W małej miseczce zmieszaj mąkę ziemniaczaną z jedną łyżką mleka. Dodaj 1 łyżkę cukru i żółtka. Pozostałe mleko podgrzej w rondelku i wlej do miseczki ciągle mieszając. Zawartość miseczki przelej do rondelka i gotuj mieszając na bardzo małym ogniu przez 2-3 minuty lub do zgęstnienia. Polej owoce. W suchej misce ubij białka na sztywno. Dodaj połowę pozostałego cukru, po jednej łyżce, ubijając po każdej porcji cukru. Delikatnie wmieszaj resztę cukru. Nałóż masę bezową na owoce i wypiekaj przez 10 minut lub do chwili uzyskania lekko złocistego koloru. Podawaj na ciepło. Krokiety ziemniaczane (chrupiąca doskonałość) Dla 4 osób, 1 porcja 150 kcal (Źródło białka i wit. C) 70 dag ugotowanych ziemniaków, 1 łyżka masła, 2 żółtka, szczypta gałki muszkatołowej, sól, 3 łyżki mąki, 2 jajka, 3 łyżki tartej bułki Jeszcze ciepłe ziemniaki przecisnąć przez prasę, po czym zagnieść z masłem i żółtkami. Doprawić do smaku solą i gałką muszkatołową. Z tak przygotowanego ciasta uformować wałek ok. dwucentymetrowej grubości i pokrajać go w czterocentymetrowe kawałki. Każdy krokiet zanurzyć najpierw w mące, potem w rozmąconym jajku, a na koniec w tartej bułce. Smażyć w gorącym tłuszczu. Naleśniki z indykiem i brokułami 12 porcji, każda zawiera 40 kcal 300 g brokułów, sól, 150 g wędzonego indyka, ząbek czosnku, łyżka śmietany, 50 g startego sera żółtego, masło Brokuły ugotować w osolonym wrzątku, posiekać. Indyka pokroić. Czosnek obrać, rozgnieść, połączyć z brokułami, indykiem, śmietaną. Naleśniki napełnić farszem, posypać serem, złożyć w ćwiartki, smażyć na maśle 2 min z obu stron. SNICKERS Biszkopt: 6 jaj, 6 łyżek oleju, 1½ szklanki mąki, 1½ szklanki cukru, 1½ łyżeczki proszku do pieczenia, 2 łyżki kakao. Upieczony biszkopt przekroić na 2 warstwy. Beza: 5 białek, 1 szklanka cukru, 1 łyżka miodu, 1 łyżka mąki ziemniaczanej, 1 łyżka mąki pszennej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 szklanka zmielonych orzechów włoskich. Pianę z białek ubić na sztywno. Dodać pozostałe składniki i delikatnie wymieszać. Piec ok. 40 min. Karmel: 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego. Mleko gotować 2,5 godz. Na lekkim ogniu, tak, aby puszka była zanurzona w wodzie. Puszka powinna być zamknięta. Otworzyć dopiero po schłodzeniu. Masa kawowa: 1 szklanka mleka, 1 masło, czubata szklanka cukru pudru. Mleko zagotować, następnie zmniejszyć ogień i wsypać cukier. Mieszając doprowadzić mleko do wrzenia (cukier powinien się dobrze rozpuścić). Odstawić do ostudzenia (mleko zgęstnieje w czasie studzenia). Do utartego masła dodawać stopniowo przestudzonego mleka a na końcu zaparzoną, zimną kawę (wedle uznania). Kolejność warstw Biszkopt – masa kawowa – beza – karmel – biszkopt – polewa czekoladowa (ew. można zrobić więcej masy i oprószyć orzechami. Polewa czekoladowa: ½ kostki margaryny, 2 łyżki cukru pudru, 2 łyżki kakao, 1 jajko. Margarynę i cukier zagotować a następnie odstawić ciągle mieszając. Kiedy masa lekko się przestudzi, dosypać kakao kakao mieszać nadal (nie gotować). Jajko roztrzepać widelcem lub mikserem i powoli wlać do polewy. Dokładnie wymieszać. Banana Split 2 banany, lody czekoladowe, 2 łyżki konfitury lub galaretki porzeczkowej, 1/4 l mleka, opakowanie bitej śmietany w proszku, Śmietanę w proszku rozprowadzić mlekiem i ubić mikserem według przepisu na opakowaniu. Wstawić do lodówki. Banany obrać, przekroić wzdłuż. Na talerzykach ułożyć po 2 połówki. Lody uformować w kulki dwiema zamoczonymi w zimnej wodzie łyżkami, ułożyć między bananami. Deser przybrać bitą śmietaną i galaretką lub konfiturą. Jemput jemput - smazone placki bananowe Porcja dla 4 osob. Czas przygotow. 35 min. 4 dojrzale banany, 1 lyzka cukru, 115 g maki, 1 lyzka wody, sol, olej do glebokiego smazenia. 1. Banany obrac ze skory i utrzec w duzej misce na puree, dodac cukier i sprobowac, czy sa wystarczajaco slodkie. 2. Make wsypac do bananow, dodac odrobine soli i dobrze wymieszac. Dolac wody tyle ile potrzeba, aby powstalo plynne ale geste ciasto. 3. Olej rozgrzac na patelni. Lyzka stolowa nabierac ciasto i smazyc placki na zloty kolor przez 3 min. 4. W polowie smazenia placki nalezy delikatnie przewrocic. 5. Usmazone placki przelozyc na bibulke i osaczyc z nadmiaru tluszczu. Podawac cieple. Pieczone banany 4 banany, 1 tabliczka czekolady mlecznej lub gorzkiej, 2 łyżki rumu, Banany opłukać, skórki naciąć wzdłuż i lekko rozchylić. W nacięcia wcisnąć po kilka kawałków czekolady skropionej rumem.Każdy banan zawinąć w folię aluminiową, ułożyć na blasze lub w naczyniu żaroodpornym i wstawić na 10 min do piekarnika nagrzanego do temp.180 st.C. Po upieczeniu zdjąć folię i z brzegów nacięcia usunąć część skórki. Podawać na gorąco carry on my little one girl from lebanon

    Odpowiedzi: 404 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/8/2003 4:14:54 PM Liczba szacunów: 0
  • insulina - hormon, z powodu ktoorego tyjemy

    Post
    Odżywianie i Odchudzanie
    PRO

    Jakie funkcje spełnia insulina? Jak już wspomniałem, u niektórych organizmów sprawuje kontrolę nad długością życia, co jest bardzo ważne. Jakie zadania spełnia insulina u ludzi? Jeżeli zapytacie lekarza, odpowie, że ma obniżać poziom cukru we krwi. Moim zdaniem, jest to zwykły efekt uboczny. W toku ewolucji, jedną z funkcji insuliny było gromadzenie materiałów zapasowych. Pochodzimy z czasów głodu i obżarstwa i jeśli nie umielibyśmy gromadzić nadmiaru dostarczanej energii w czasach obżarstwa, nie byłoby nas dziś tutaj, ponieważ nasi przodkowie także głodowali. A wiec jesteśmy tu tylko dzięki temu, ze nasi przodkowie potrafili gromadzić składniki odżywcze, a mogli to robić podnosząc poziom insuliny w odpowiedzi na podwyższony poziom dostarczonej energii. Kiedy organizm zauważa, że poziom cukru we krwi wzrósł, jest to dla niego sygnał, że ma go więcej, niż w danej chwili potrzebuje. Ponieważ nie jest on spalany, kumuluje się we krwi... Wtedy wydzielana jest insulina, która ma ten cukier zabrać i przechować. A jak ona go przechowuje? (Ktoś z widowni zasugerował glikogen)... Glikogen? Ile glikogenu przechowujemy? Czy wiecie, ile glikogenu znajduje się w organizmie w danej chwili? Bardzo mało. Cały glikogen z wątroby razem z całym glikogenem z mięśni nie wystarczyłby nawet na jeden dzień. A kiedy już wypełnią się zapasy glikogenu, jak jest przechowywany cukier? Pod postacią któregoś z trójglicerydów, lub kwasu tłuszczowego? Kwasu palmitynowego, a dokładniej, tłuszczu nasyconego, z którego 98% stanowi kwas palmitynowy. Tak więc pomysł lekarzy, aby żyć na diecie bogatej w węglowodany złożone, a ubogiej w nasycone kwasy tłuszczowe, jest totalnym paradoksem, ponieważ taka dieta, to nic innego jak dieta bogata w glukozę, czyli po prostu w cukier, który organizm i tak przechowa w postaci tłuszczu nasyconego. A radzi sobie z tym znakomicie. Jak jeszcze działa insulina? Insulina nie tylko magazynuje węglowodany. Ktoś wspomniał, że jest hormonem anabolicznym, i jest nim faktycznie. Kulturyści używają obecnie insuliny, ponieważ jest legalna, więc wstrzykują ją sobie, gdyż buduje ona mięśnie i magazynuje białko. Mniej znanym faktem jest, ze insulina magazynuje także magnez. Wspomnieliśmy o jej roli odnośnie witaminy C, ona ma udział w przechowywaniu wszelkich składników odżywczych. Ale co się stanie, jeśli komórki uodpornią się na działanie insuliny? Po pierwsze nie da się już przechowywać magnezu, więc się go traci, to jest jeden z efektów, wydala się go razem z moczem. Co jest jedną z głównych funkcji magnezu? Rozluźnianie mięśni. Magnez wewnątrzkomórkowy rozluźnia mięśnie. Co się dzieje, kiedy organizm nie może magazynować magnezu, ponieważ komórka jest odporna? Tracimy go, naczynia krwionośne się zwężają, a jaki to ma skutek? Taki, że wzrasta ciśnienie i zmniejsza się ilość wytwarzanej energii, gdyż magnez wewnątrzkomórkowy jest niezbędny we wszystkich procesach wytwarzania energii, jakie zachodzą w komórce. Lecz, co jeszcze ważniejsze, magnez jest niezbędny do działania insuliny, a także do jej magazynowania. Więc kiedy podnosi się poziom insuliny, organizm traci magnez, a komórki stają się jeszcze bardziej odporne na insulinę. Naczynia krwionośne obkurczają się, glukoza ani insulina nie mogą dostać się do tkanek, co podnosi odporność tych ostatnich na insulinę, więc jej poziom zwiększa się jeszcze bardziej i organizm traci jeszcze więcej magnezu. To błędne koło, które zaczyna się toczyć jeszcze zanim się urodzimy. Określanie odporności na insulinę zaczyna się już w momencie połączenia plemnika z komórką jajową. Udało nam się dowieść, że u zwierząt, jeżeli matka, będąc w ciąży jest na diecie wysokowęglowodanowej, płód staje się bardziej odporny na insulinę. Co gorsza, przy użyciu skomplikowanej aparatury, udało się udowodnić iż jeżeli płód jest rodzaju żeńskiego, to jego komórki jajowe też stają się odporne na insulinę. Czy to oznacza, że taki stan jest determinowany genetycznie? Nie, można się z czymś urodzić i to wcale nie oznacza, że geny mają z tym coś wspólnego. Cukrzyca jako taka nie jest chorobą genetyczną. Można mieć predyspozycje uwarunkowane genetycznie, ale wtedy byłaby to niezmiernie rzadka choroba. Co jeszcze robi insulina? Mówiliśmy już o wysokim ciśnieniu - kiedy spada poziom magnezu, następstwem jest podniesienie ciśnienia krwi. Wspomnieliśmy, ze naczynia krwionośne zwężają się i ciśnienie krwi rośnie. Insulina powoduje także zatrzymanie sodu, co powoduje zatrzymanie płynów co z kolei powoduje wysokie ciśnienie krwi i zatrzymanie płynów, czyli chorobę przekrwienną serca. Jednym z najsilniejszych czynników pobudzających układ sympatyczny jest wysoki poziom insuliny. Co to wszystko oznacza dla serca? Nic dobrego. Kilka lat temu robione były badania, porządne, dokładnie przeprowadzone badania, które wykazały, że prawdopodobieństwo dostania zawału wzrasta dwu-, a nawet trzykrotnie, po spożyciu wysokowęglowodanowego posiłku. Wyniki stwierdzały też wyraźnie, że taka sytuacja NIE miała miejsca po posiłku wysokotłuszczowym. Czemu tak się dzieje? Ponieważ natychmiastowym skutkiem zjedzenia wysokowęglowodanowego posiłku jest podniesienie się poziomu cukru we krwi, co z kolei powoduje podniesienie się poziomu insuliny, co wywołuje pobudzenie układu sympatycznego, który reaguje skurczem tętnic, czyli ich zwężeniem. Jeżeli weźmiemy kogoś podatnego na atak serca, to właśnie wtedy go dostanie. Jak jeszcze działa insulina? Insulina jest mediatorem lipidów krwi. W przypadku pacjenta, który miał poziom trójglicerydów 2200, najprostszą rzeczą, jaką mogliśmy zrobić, było jego obniżenie. To takie proste. Dopiero co ukazał się artykuł w J.A.M.A., informujący, ze medycyna nie potrafi dietą obniżyć poziomu trojglicerydów, że wciąż trzeba stosować leki. To absurdalne stwierdzenie, ponieważ sami się przekonacie, ze jest to najłatwiejsza rzecz do zrobienia. Trójglicerydy lecą w dół na łeb, na szyję. Istnieje niemal bezpośrednia zależność pomiędzy poziomem trójglicerydów i poziomem insuliny. U niektórych większa niż u innych. Ten pacjent z poziomem 2200 miał w czasie brania leków poziom insuliny 14,7. To tylko trochę podwyższony poziom, ale niektórym nie trzeba wiele. Wszystko, co musieliśmy zrobić, to obniżyć ten poziom do 8, a kiedy doszedł do 6, trójglicerydy spadły poniżej 200. Jak kontrolować poziom tłuszczy krwi kontrolując insulinę. Nie będziemy się wdawać w szczegóły, ale wiadomo już, że cholesterol LDL ma kilka frakcji, i że to jest ten mały, gęsty LDL, który odgrywa największa rolę w powstawaniu płytki. Najłatwiej reaguje z tlenem. Najlepiej potrafi przedostawać się przez maleńkie szczelinki w śródbłonku. I to właśnie jego poziom jest podnoszony najbardziej przez insulinę. Choć powinienem raczej powiedzieć: przez odporność na insulinę. Bo to właśnie odporność na insulinę jest wszystkiemu winna. Komórki staja się odporne na insulinę ponieważ próbują się chronić przed szkodliwymi efektami jej wysokiego stężenia. Regulują swoją aktywność receptorową tak, żeby nie musiały bez przerwy odbierać tych szkodliwych bodźców. To tak, jak słuchanie tej okropnej, głośnej muzyki rap, tak, że chce się ją ściszyć. Można też wyobrazić sobie odporność na insulinę jako siedzenie w zaśmierdłym pomieszczeniu, gdy po pewnej chwili nic się już nie czuje, bo przestało się być na ten smród wrażliwym. Można o nim myśleć, nie o to chodzi, że przestaje się o nim myśleć. Jednak kiedy wyjdzie się z pokoju, a potem do niego wróci, zapach znów jest wyczuwalny. Ten przykład pokazuje, że można się na nowo "uwrażliwić". To tak, jakby człowiek głuchł i kazał wszystkim dookoła mówić głośniej, żeby ich słyszeć, więc gdybym był trzustką, zacząłbym po prostu głośniej mówić i co się wtedy dzieje ze słuchem? Pogarsza się coraz bardziej. Wiele przypadków głuchoty, szczególnie w podeszłym wieku jest skutkiem nadmiernego narażenia na hałas. Cały ten hałas na który wystawione były uszy, no cóż, komórki słuchowe, które na końcu już tylko "podkręcają" mózg, żeby można było coś słyszeć w którymś momencie zostają zabite. Czasami wystarczy jedna petarda. Tak samo jest z odpornością na insulinę. Jeżeli komórki są wystawione na jej działanie, stają się trochę bardziej na nią odporne. Więc trzustka wydziela trochę więcej insuliny. Badałem dziś pacjentkę, cukier we krwi miała na poziomie 102 a insulinę 90! Nie była pewna, czy była na czczo, czy nie, ale miałem innych pacjentów, u których cukier był poniżej 100, a insulina na czczo powyżej 90. Tyle o insulinie na czczo (No dopsz...: w oryginale jest "fasting", co może oznaczać poszczenie, ale na chłopski rozum będzie tak. - przyp. tłum.) Nie jestem pewien ilu ludzi badało sobie insulinę na czczo. Ale jeśli ja bym wypił tyle glukozy, ile tylko dałbym radę, moja insulina nigdy nie podniosła by się powyżej 40. Ta pacjentka musiała być więc bardzo odporna na insulinę. Kontrolowała stan swojego cukru. Statystycznie biorąc, nie była cukrzykiem. Nie miała nawet osłabionej tolerancji glukozy, której poziom był przypuszczalnie zupełnie normalny. Ale jej komórki nie "słuchały" insuliny, miała więc niezwykle silną trzustkę. Komórki jej wysepek trzustkowych produkujące insulinę były niewiarygodnie silne i były w stanie, w związku z odpornością komórek, wyprodukować trzydziestokrotność tego, co u mnie jest poziomem na czczo. I tylko dzięki tej zmasowanej akcji, jej trzustka była w stanie wrzeszczeć tak głośno, żeby jej komórki tego słuchały, ale przecież nie będą słuchać wiecznie. A jej trzustka nie da rady w nieskończoność produkować takich ilości insuliny. No cóż, typowym leczeniem, kiedy już stanie się diabetyczką, co byłoby nieuniknione - kiedy albo produkcja insuliny zaczęłaby spadać, albo odporność komórek rosnąć, poziom cukru w jej krwi podniósłby się i stałaby się diabetyczką. Jej insulina była podwyższona już wiele lat, a nawet dziesięcioleci wcześniej. Było tak prawdopodobnie przez 30 lat i nigdy nie zostało sprawdzone. Taka odporność na insulinę jest kojarzona z hiperinsulinemią, która owocuje powstawaniem wszystkich tak zwanych chronicznych chorób wieku starczego, a przynajmniej przyczynia się do ich powstawania. Na tyle, na ile jest to wiadome nauce, jest to główna przyczyna starzenia się praktycznie wszystkich istot żywych. Tak ważna jest insulina. W związku z tym, kontrolowanie odporności na insulinę jest niezwykle ważne. Najpierw wątroba, potem mięśnie, a na końcu tkanka tłuszczowa. A więc przez jakiś czas komórki tłuszczowe utrzymują swój poziom wrażliwości. Jak działa na nie insulina? Bierze udział w magazynowaniu tłuszczu. Bierze cukier i magazynuje go w postaci tłuszczu. Tak więc, dopóki komórki tłuszczowe nie uodpornią się, tyjemy. My tyjemy, a komórki cały czas zwiększają swoja odporność. W końcu jednak przychodzi moment kapitulacji. Może to nastąpić kiedy ważymy 300 funtów, 200 funtów, czy 150 funtów, ale jest to nieuniknione, ponieważ w obronie własnej nasze komórki tłuszczowe w końcu uodpornią się na działanie insuliny. Kiedy już te główne tkanki się uodpornią, trzustka próbuje temu zaradzić wydzielając coraz większe ilości insuliny, dochodzi wówczas do hiperinsulinemii, a insulina pływa sobie po organizmie cały czas w ilości 90-ciu jednostek, a czasem większej. Są jednak tkanki, które nie stają się odporne. Na przykład śródbłonek, powłoki wyściełające tętnice nie uodparniają się zbyt ochoczo. Więc cała ta insulina oddziaływuje na wyściółkę arterii. Jeżeli wpuści się insulinę do tętnicy psa, a w latach siedemdziesiątych przypadkowo zrobił to dr Cruz przeprowadzając eksperyment diabetyczny, po około trzech miesiącach zostaje ona całkowicie zapchana przez osądzającą się płytkę. Przeciwległa strona była zupełnie czysta, to kontakt z insuliną spowodował osadzenie się płytki. Wiadomo to od lat siedemdziesiątych, sprawdzono to na kurczakach i psach, to jest naprawdę wiadoma sprawa. Insulina obecna we krwi powoduje tworzenie się płytki. Nie było wiadomo, dlaczego, ale my wiemy, że insulina powoduje podziały komórek śródbłonka, to jest pierwszy krok, który pociąga za sobą tworzenie się guza - guza śródbłonkowego Jak działa hormon wzrostu? Przysadka produkuje hormon wzrostu, który następnie transportowany jest do wątroby, a ta produkuje IgF 1-4, możliwe, że jest ich więcej. Co oznacza IgF? Insulinopodobny czynnik wzrostu (insulin-like growth factor). Są to składniki aktywne. Sam hormon wzrostu ma pewne działanie, ale głównymi czynnikami wzrostu są właśnie IgF krążące w organizmie. Dlaczego są nazywane IgF lub insulinopodobnymi czynnikami wzrostu? Ponieważ ich struktura cząsteczkowa jest niemal identyczna ze strukturą insuliny. Powiedziałem, że insulina stymuluje podziały komórkowe, dzieje się tak dlatego, iż reaguje ona krzyżowo z receptorami IgF. Tak więc gdzieś w trakcie ewolucji, IgF powstały z insuliny. Insulina może działać samodzielnie, nie potrzebuje do tego hormonu wzrostu. Hormon wzrostu bez insuliny nie może nic Cukier miał być dla organizmu "turbodoładowaniem". Każdy znajdujący się tu w tej chwili powinien, z małymi wyjątkami, spalać w tej chwili tłuszcz. Mózg będzie spalał cukier, nie musi tego robić, może z powodzeniem, nawet z lepszymi efektami spalać produkty uboczne powstałe w metabolizmie tłuszczy, czyli ciała ketonowe. To je właśnie spala podczas długotrwałego postu. Udowodniono, że gdyby mózg był już naprawdę dobry w spalaniu ciał ketonowych, to całą potrzebną mu glukozę można by pozyskać jedząc tłuszcz. Stuprocentowy tłuszcz. Trochę cukru można uzyskać z glicerolu, który wchodzi w skład tłuszczu. Wystarczy wziąć dwie cząsteczki glicerolu i mamy cząsteczkę glukozy. Dwie cząsteczki trójglicerydów dają cząsteczkę glukozy. Wbrew powszechnej opinii, mózg może pracować bez dużych ilości cukru. Glukoza jest paliwem, którego organizm miał używać, jeśliby musiał, w sytuacjach awaryjnych, gdy zachodziłaby potrzeba wydatkowania dużych ilości energii, na przykład podczas ucieczki przed tygrysem szablozębym. To jest turbodopalacz, paliwo o ogromnej mocy, jeżeli potrzeba paliwa o większych możliwościach, niż oferuje tłuszcz, organizm sięgnie po zapasy glikogenu i spali cukier. Ale naszym głównym źródłem energii powinien był niemal wyłącznie tłuszcz. Ale co się dzieje, jeśli jemy cukier? Główny sposób, w jaki ciało może się go pozbyć, gdyż jest toksyczny, to go spalić. To, czego nie da rady spalić, zmagazynuje w postaci glikogenu, a kiedy ta możliwość się wyczerpie, resztę zamieni na tłuszcz. Jeśli jemy cukier, organizm spalając go przestaje spalać tłuszcz. Mówiliśmy dużo o skutkach posiadania wysokiego poziomu insuliny. Powiedzieliśmy, że insulina powoduje przekształcanie cukru w tłuszcz nasycony. Insulina uniemożliwia także spalanie tłuszczu. Będąc odpornym na jej działanie, mając mnóstwo jej pływającej w organizmie, człowiek budzi się rano mając ją na poziomie 90. Ile tłuszczu się wtedy spala? Tyle co nic. Co więc spala organizm, jeśli nie tłuszcz? Cukier pochodzący z mięśni. Mamy więc całe to mnóstwo tłuszczu, który nazbierał się przez lata i w którego odkładaniu nasze ciało jest takie dobre. Za każdym razem, kiedy pojawia się nadwyżka energii, organizm zmagazynuje ją jako tłuszcz, ale w czasie niejedzenia, gdy normalnie człowiek powinien być w stanie spalać tłuszcz, nasz organizm spala cukier, bo nic innego nie potrafi już robić. Kiedy więc zaczynają się liczyć węglowodany? Nigdy. Nie ma bezwzględnej potrzeby spożywania węglowodanów. No to dlaczego to robimy? Żeby podtrzymać tempo starzenia się, nie mamy ochoty płacić wszystkim emerytur. Nie powiedziałem, ze nie wolno jeść żadnych węglowodanów, powiedziałem, że te z błonnikiem są dobre. Warzywa są świetne, chcę, żebyście jedli warzywa. W praktyce pozyskacie węglowodany, choć nie ma takiej potrzeby. Dieta tradycyjnych Eskimosów przez większość roku w ogóle nie zawiera warzyw, ale oni zjadają swoje witaminy w podrobach i takich przysmakach jak gałka oczna. Więc tak naprawdę cukry nie są potrzebne, ale oczywiście warzywa są dobre i należy je jeść. Są częścią diety, którą polecam, z nich można uzyskać witaminę C. polecam też suplementy witaminy C, nie mam nic przeciwko suplementom, sam stosuję ich mnóstwo. W kwestii owoców są za i przeciw. Jedzenie da się podzielić. Są takie rzeczy, o których naprawdę nie mogę powiedzieć nic dobrego, gdyż nie ma powodu, żebym je polecał. Na drugim końcu osi są składniki odżywcze naprawdę niezbędne, jak na przykład kwasy tłuszczowe omega 3, a nawet one mają pewną wadę, gdyż bardzo łatwo się utleniają, więc trzeba mieć zasoby antyoksydantów. Jeśli więc ktoś zamierza używać jako suplementu tranu, to musi dodać do tego jeszcze witaminę E, inaczej będzie z tego miał więcej szkody niż pożytku. Jednak większość pokarmów mieści się gdzieś pośrodku. Takie rzeczy jak truskawki, zjada się z nimi mnóstwo złego cukru, ale jednocześnie je się cos, co jest uważane za drugi czy trzeci w kolejności najlepszy przeciwutleniacz wśród jedzenia. Pierwszym jest czosnek, a następne w hierarchii są truskawki lub borówki amerykańskie. Jest więc w nich coś dobrego. Pozwalam więc moim pacjentom zjeść rano trochę truskawek z czymś niskobiałkowym. Jeśli jednak są ścisłymi diabetykami, o truskawkach nie ma mowy. Nie trzeba tu wiele, jeśli spytamy cukrzyka typu I, który już w ogóle nie wytwarza insuliny, będzie wiedział, co najbardziej podnosi mu poziom cukru we krwi. Najbardziej zaskakujące dla tych ludzi jest odkrycie, że nawet mała ilość węglowodanów może niesamowicie podnieść poziom cukru we krwi. Jeden słony krakers u wielu ludzi spowoduje podniesienie poziomu cukru do ponad 100, a u niektórych nawet 150. Jest po temu kilka powodów, nie tylko sam cukier. Kiedy jesteśmy na diecie wysokowęglowodanowej od urodzenia, mama każe co rano zjeść naszą miskę Cheerios. Jemy więc, Cheerios zamieniają się w cukier i poziom naszego własnego cukru raptownie rośnie. To powoduje gwałtowny wyrzut insuliny i całe nasze ciało nagle odczuwa przypływ ogromnej ilości cukru, do czego w sensie ewolucyjnym, w ogóle nie jest przystosowane. Mamy tylko jeden hormon, który obniża poziom cukru we krwi - insulinę, której pierwotną funkcją nigdy to nie było. Mamy całą grupę hormonów, których zadaniem jest podnoszenie poziomu cukru we krwi - kortyzon, hormon wzrostu, epinefrynę i glukagon. Naszym pierwotnym problemem w trakcie rozwoju ewolucyjnego było podniesienie poziomu cukru we krwi, tak, żeby mózg i komórki nerwowe, a przede wszystkim czerwone krwinki miały pod dostatkiem glukozy. Więc z punktu widzenia ewolucji, jeśli coś jest ważne, mamy zbędne mechanizmy. Fakt, ze mamy tylko jeden hormon pozwalający obniżać poziom cukru wskazuje na to, że nigdy w przeszłości nie było to czymś ważnym. Tak więc ten cały cukier dostaje się do krwi i ciało wpada w panikę, trzustka wpada w panikę i uwalnia cale mnóstwo granulek (w których normalnie przechowuje insulinę), żeby poradzić sobie z zalewem cukru. I co dalej? No cóż, trzustka zazwyczaj przesadza z ilością insuliny, a to powoduje obniżenie poziomu cukru. Wtedy uwalniane są hormony odpowiedzialne za jego podnoszenie, włącznie z kortyzonem. Największy stres dla organizmu, to zjedzenie dużej ilości glukozy. Później uwalniana jest także epinefryna, co sprawia, że stajemy się nerwowi, a która także sprawia, ze mózg zaczyna wołać o cukier, którego ma za mało. Więc my też mamy ochotę na węglowodany, zjadamy więc następną michę Cheerios, albo jakiś owoc i znowu podnosimy poziom cukru i znowu trzustka wydziela insulinę i cukier znowu spada. Znajdujemy się więc na sinusoidalnej fali wyznaczającej zmiany poziomu cukru we krwi, a to prowadzi do uodporniania się na insulinę. Organizm nie jest w stanie wytrzymać tego zbyt długo. Tak więc w nieskończoność wydzielamy kortyzon. Porozmawiajmy o odporności na insulinę. Dużo się słyszy o odporności na insulinę, ale poczekajcie, i pomyślcie przez chwile. Czy sądzicie, że komórki uodparniają się tylko na nią? Na im większą ilość hormonów komórki są wystawione, na tym więcej się uodpornią. Jedne bardziej niż inne, istnieją więc różnice. Problem z odpornością na hormony jest taki, że nie wszystkie komórki uodparniają się w tym samym czasie. Poza tym różne hormony oddziaływują na różne komórki, inny jest też poziom danego hormonu w przypadku różnych komórek, a to powoduje mnóstwo kłopotów z mechanizmem zwrotnym. Wiadomo, że jednym z obszarów ciała, który uodparnia się na pętle mechanizmów zwrotnych jest podwzgórze (hypothalamus). Nie mam jednak czasu, żeby zagłębiać się w różne zależności jakie tam występują. Jednak odporność podwzgórza na bodźce pętli mechanizmów zwrotnych odgrywa znaczącą rolę w procesie starzenia się i uodparniania się na insulinę, ponieważ posiada ono także receptory insulinowe. Wspomniałem, że insulina powoduje pobudzenie układu sympatycznego, a robi to właśnie przez podwzgórze, które jest jego centrum. Receptory same się regulują. Jeżeli interesuje was, czy wrażliwość na insulinę można przywrócić do pierwotnego stanu, no cóż, może nie do pierwotnego, ale można ją przywrócić do stanu cechującego dziesięciolatka. Oto jedno z moich doświadczeń w tym zakresie. Miałem pacjenta, u którego poziom cukru przekraczał 300. Brał on ponad 200 jednostek insuliny, miał ciężką chorobę układu sercowo-naczyniowego, więc uważając, ze nie należy tych ludzi karmić węglowodanami, zaleciłem mu dietę niskowęglowodanową. To był wyjątkowy przypadek, po miesiącu, czy sześciu tygodniach pacjent ten nie przyjmował już insuliny. Te 200 jednostek brał przez 25 lat. Był tak odporny na insulinę, jedna dobra rzecz, że kiedy ktoś przyjmuje tyle insuliny, to ma ona na niego tak niewielki wpływ, że jej odstawienie też nie ma większego wpływu na cukier we krwi. 200 jednostek insuliny nie obniży poziomu cukru do poziomu poniżej 300 ml/dl. Wiedząc, że insulina nie bardzo działa, mogliśmy mu ją gwałtownie odstawić i w przeciągu paru tygodni był praktycznie wyleczony ze swojej cukrzycy. Stał się więc wystarczająco wrażliwy, wciąż jeszcze produkował mnóstwo własnej insuliny, potem mogliśmy mu zmierzyć jej poziom i był on wciąż podniesiony, a obniżenie tego poziomu zajęło nam jeszcze dużo czasu, około pół roku. On prawdopodobnie nigdy nie osiągnie poziomu wrażliwości dziesięciolatka, ale wzrośnie u niego liczba receptorów insulinowych oraz ich aktywność, a reakcje chemiczne pojawiające się poza receptorami będą bardziej efektywne. Można zwiększyć wrażliwość za pomocą diety, to jeden z głównych powodów dla których należy przyjmować tłuszcze Omega 3. O krążeniu myślimy głównie jako o tym, co przepływa przez nasze żyły i arterie. Nie jest to najmniej istotny aspekt krążenia, ale nie jest też najważniejszy. Najważniejsze jest to co dostaje się do komórki i to, co z niej się wydostaje. Błona komórkowa to płynna mozaika. Główny aspekt krążenia jest określony przez to, co dostaje się do komórki i co z niej się wydostaje. Nie ma znaczenia, co dociera do komórki, jeżeli nie może się do niej dostać. Wiemy, że jednym z głównych sposobów, w jaki można wpływać na krążenie jest zmiana rodzajów spożywanych kwasów tuszowych. Można więc zwiększyć wrażliwość receptorów poprzez zwiększenie ilości zjadanych tłuszczy Omega 3, bo wielu ludzi ma go za mało. Mówi się, że jesteśmy tym, co jemy, a odnosi się to głownie do kwasów tłuszczowych, ponieważ te zjadane są często bezpośrednio włączane do błon komórkowych. Błony te są więc odzwierciedleniem tego, jakie tłuszcze zawiera nasza dieta, a to z kolei decyduje o płynności błon. Można je bowiem dosłownie "przepłynnić". Jeżeli zjada się i wbudowuje w błony zbyt dożo tłuszczy Omega 3, stają się one bardzo podatne na reakcje z tlenem (dlatego trzeba też przyjmować witaminę E i jeść tłuszcze jednonienasycone). Czytałem bardzo interesujący artykuł w którym opisywano rasę szczura genetycznie podatną na raka. Karmiono go pożywieniem bogatym w tłuszcze Omega 3, z dodatkiem żelaza i bez podawania dodatkowo witaminy E. Udało się w ten sposób zmniejszyć rozmiary guzów praktycznie do zera, ponieważ guzy gwałtownie się dzielą. To trochę jak chemioterapia, w błonach komórkowych tych guzów był bardzo wysoki poziom tłuszczy Omega 3, żelazo działało niczym katalizator w procesie utleniania. Komórki eksplodowały na skutek tak gwałtownego utleniania. Tak więc tłuszcze Omega 3 są niczym miecz obosieczny. Większość jedzenia to miecz obosieczny. Tak jak tlen i glukoza, utrzymują nas przy życiu i zabijają nas, jedzenie to największy stres jakiemu możemy poddać nasze ciała i dlatego eksperymenty ograniczające ilość spożywanych kalorii przedłużają życie, o ile pamięta się o składnikach odżywczych. To jedyny udowodniony sposób na spowolnienie tempa starzenia się , a nie tylko na ograniczenie umieralności. Całkiem spora ilość badań pokazała już, że trening wytrzymałościowy daje lepsze efekty w przypadku odporności na insulinę niż aerobik. Tu też jest wiele powodów. Trening wytrzymałościowy odnosi się do ćwiczeń siłowych. Napinając biceps, automatycznie podnosimy jego wrażliwość na insulinę. Poprzez samo tylko ćwiczenie, ponieważ zwiększamy dopływ krwi do tego mięśnia, a jednym z czynników regulujących wrażliwość na insulinę jest to, jak dużo może jej się tam dostać. Zostało udowodnione, że trening wytrzymałościowy zwiększa wrażliwość na insulinę. Wracając do makroskładników pokarmowych, bo to jest naprawdę proste. Nie należy jeść węglowodanów bez błonnika, te z błonnikiem są świetne. Zawsze zje się trochę węglowodanów bez błonnika, nawet jedząc brokuły, ale to w porządku, bo w większości zjada się coś wartościowego. Białko jest bardzo ważnym składnikiem odżywczym. Trzeba używać go jako budulca, ponieważ organizm potrzebuje białka do naprawy organizmu i produkcji enzymów. Wszelkie instrukcje zakodowane w DNA dotyczą białek. Po to koduje DNA. Organizm potrzebuje białka jako budulca, ale nie wierzę w spożywanie większej jego ilości, niż jest konieczna do budowy, napraw i utrzymania organizmu w należytym stanie. Sądzę, iż nie powinno się traktować białka jako głównego źródła energii. Organizm może używać białka jako źródła energii. Dobrze się wtedy chudnie, gdyż jest ono mało wydajnym źródłem energii. Białko jest bardzo termogeniczne, wytwarza mnóstwo ciepła, a to oznacza mniej energii, większość zostaje rozproszona i zmarnowana. To jak wrzucenie kawałka drewna do pieca. Głównym źródłem energii powinien być tłuszcz. Można więc wyliczyć ilość białka, jaka jest potrzebna danej osobie, lub oszacować na podstawie poziomu jej aktywności. Książka "Protein Power" (moc białka) bardzo dobrze to opisuje. Trzeba wyliczyć ile białka jest potrzebne w odniesieniu do stopnia aktywności i należnej masy ciała. Są jeszcze pewne niejasności co do tego, ile gram białka na kilogram należnej masy ciała jest niezbędne zależnie od poziomu aktywności danej osoby. Jest to gdzieś około jednego do dwóch gram białka na kilogram wagi należnej, może nawet trochę więcej, jeżeli ktoś jest naprawdę aktywny. Nie należy spożywać mniej przez dłuższy okres czasu. Powiedziałbym nawet, że lepiej już jeść więcej. Ale szczególnie nie zalecam tego moim pacjentom-diabetykom, choć tak naprawdę wszyscy mamy cukrzycę, to tylko kwestia nasilenia tej choroby, wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu uodpornieni na insulinę. Jeżeli można wyleczyć cukrzyka z cukrzycy, to samo można zrobić z tak zwanym nie-cukrzykiem i poprawić stan tej osoby. Chcę zwiększyć moją wrażliwość na insulinę tak, jak robię to z moimi diabetykami, ponieważ wrażliwość na insulinę w ogromnej mierze decyduje o długości i jakości naszego życia. Wpływa na tempo starzenia się bardziej, niż cokolwiek, co do tej pory poznaliśmy. A co z suplementami takimi jak, na przykład, chrom? To zależy od tego o kogo chodzi, ale mówimy tutaj o pacjentach cierpiących na cukrzyce, którzy są tematem tego wykładu, no więc wszyscy moi pacjenci przyjmują 1000 mcg chromu, niektórzy trochę więcej, jeżeli są naprawdę dużymi ludźmi. Nie-cukrzycy przyjmują zazwyczaj 500 mcg, to zależy od poziomu insuliny. Nie obchodzi mnie za bardzo, jaki maja poziom cukru, ważne jest, jaki maja poziom insuliny, bo to odzwierciedla ich wrażliwość na nią. Mówimy tutaj o hiperinsulinemii i nie-hiperinsulinemii. To właśnie insulinie powinniśmy poświęcać najwięcej uwagi. Stosuję dużo suplementów. Tak naprawdę, to moim celem jest przywrócenie danej osobie wysokiej efektywności spalania tłuszczu. Mówiliśmy już o tym, ze kiedy jest się bardzo odpornym na insulinę, to rano, po przebudzeniu jej poziom we krwi jest podwyższony i nie można spalać tłuszczu, bo spala się cukier. Organizm nie umie już spalać tłuszczu, a to jest najlepsze paliwo. Jednym z powodów, dla których rośnie poziom cukru, jest to, ze komórki muszą go spalić, ale jeśli jest się odpornym na insulinę, to ten poziom musi wzrosnąć do ponad 300. Wtedy, w wyniku zmasowanej akcji trochę glukozy może dostać się do komórek i zostać użyta jako paliwo. Jeżeli wyeliminujemy potrzebę spalania cukru, nie będziemy musieli mieć tak wysokiego poziomu cukru nawet będąc odpornymi na insulinę. Chcemy więc zwiększyć zdolność komórek organizmu do spalania tłuszczu. Chcemy zmienić tego "spalacza" glukozy w "spalacza" tłuszczu. Chcemy zamienić samochód na benzynę w samochód na ropę. Czy ktoś z was zwrócił kiedyś uwagę na budowę cząsteczkową oleju napędowego? Jest niemal taka sama, jak budowa kwasu tłuszczowego. Jest taka firma, która może wam powiedzieć, co zrobić z olejem roślinnym, żebyście mogli go używać w waszym mercedesie. To tylko kwestia rozrzedzenia go trochę. To jest bardzo dobre paliwo. Można tez spojrzeć na inne czynniki, takie jak trójglicerydy. Jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy na wysokie dawki insuliny, ma poziom insuliny 14 a trójglicerydów 1000, podchodzi się do nich wtedy tak, jakby mieli poziom insuliny 50. To daje pewne wyobrażenie o wpływie hiperinsulinemii na organizm. Można użyć trójglicerydów jako wskaźnika, co sam często robię. Celem jest obniżenie poziomu insuliny tak bardzo, jak to tylko możliwe. Nie ma żadnej granicy. Teraz mianem cukrzyków określa się tych, którzy mają cukier na czczo na poziomie 126 lub wyższym. Parę miesięcy temu, granica ta mogła wynosić 140. To jest względna liczba, czy to oznacza, że ktoś z cukrem na poziomie 125 jest nie-cukrzykiem i wszystko jest z nim w porządku? Jeżeli ma się cukier na poziomie 125 to jest gorzej, niż gdyby się go miało na poziomie 124. To samo z insuliną. Jeżeli ma się na czczo poziom insuliny 10, to jest gorzej, niż gdyby poziom ten wynosił 9. Należy obniżać go jak tylko się da. A co ze sportowcami? Jakie są skutki zjedzenia dużej ilości węglowodanów przed zawodami? Co się dzieje, kiedy zje się michę makaronu przed maratonem? Jak działa ten posiłek? Podnosi poziom insuliny. Jakie są zadania stawiane insulinie? Gromadzić energię, a nie spalać ją. Przychodzi do mnie mnóstwo sportowców i wszystkim im mówię, że trzeba, a ich dotyczy to w szczególności, efektywnie spalać tłuszcz. Więc kiedy trenują, są na diecie niskowęglowodanowej. W wieczór poprzedzający zawody mogą dostarczyć sobie cukru i odbudować zapasy glikogenu, jeśli chcą. Nie staną się odporni na insulinę w jeden dzień. Tak dla pewności, udowodniono, że jeśli zje się wysokowęglowodanowy posiłek, zwiększają się zapasy glikogenu, a to jest właśnie to, czego chcemy. Ale nie należy trenować w ten sposób, ponieważ wtedy nie będzie się potrafiło spalać tłuszczu, tylko cukier, a kiedy jest się sportowcem, powinno się spalać i to i to. Niewielu ludzi będących sportowcami ma problemy ze spalaniem cukru, ale wielu ma duże problemy ze spalaniem tłuszczu, więc ich wysiłki idą na marne. Przy takich sportach jak sprint nie jest to tak istotne. W rzeczywistości, dla zdrowia sprintera jest bardzo ważne, żeby potrafił spalać tłuszcz, ale spala on głównie cukier. Jeśli się biega na 50 jardów, to nie ma większego znaczenia dla samego biegu, czy się potrafi spalać tłuszcz, czy nie. Jeśli jednak po latach kariery nie chce się stać cukrzykiem, szybko się starzeć i umrzeć na serce... Na pewno nie zaszkodzi być w stanie spalać tłuszcz równie efektywnie, jak cukier. Wanadyl siarczanowy (Vanadyl Sulfate) jest imitatorem insuliny, robi więc dokładnie to samo, co ona, wykorzystując jednak inny mechanizm. Jeżeliby przedostawał się przez te same receptory insulinowe, nie byłoby z niego żadnych korzyści, ale tak nie jest. Zostało udowodnione, że używa innego mechanizmu do obniżania poziomu cukru we krwi, oszczędza więc insulinę, pomagając tym samym zwiększyć wrażliwość na nią. U tych, u których próbuję poważnie obniżyć poziom insuliny stosuję okresowo po 25mg trzy razy dziennie. Zalecam też pacjentom proszek glutaminowy. Glutamina też może być paliwem dla mózgu, pozwala więc zlikwidować chęć zjedzenia czegoś słodkiego u osób będących w okresie przejściowym. Daję im to w nocy, a później mówię im, żeby używali tego zawsze, kiedy mają ochotę na coś słodkiego. Mogą wtedy rozpuścić parę gram proszku w niewielkiej ilości wody i wypić, co pomaga zlikwidować ochotę na słodycze między posiłkami. Dieta wysokobiałkowa podnosi zakwaszenie organizmu, ale dieta wysokotłuszczowa niekoniecznie. Warzywa i wszelka zielenina mają właściwości alkalizujące, więc jeśli razem z białkiem zjada się ich sporo, to znoszą one jego zakwaszające działanie. Nie zalecam diety wysokobiałkowej. Zalecam dietę o odpowiedniej podaży białka. Uważam, ze należy wykorzystywać tłuszcz jako główne źródło energii, a on jest w miarę neutralny, jeśli chodzi o zakwaszanie czy alkalizowanie. W sumie, ponad 50% kalorii powinno pochodzić z tłuszczu, ale nie z tłuszczu nasyconego. W kwestii węglowodanów nie ma różnic w poglądach, żaden naukowiec nie zaprzeczy temu, co tutaj na ich temat powiedziałem. Są na to naukowe dowody, nie można ich kwestionować. Są pewne spory co do tego, ile białka potrzebuje dana osoba. Ale kiedy dochodzimy do tłuszczu, to jest to jedna wielka niewiadoma dla nauki, o jakim tłuszczu mowa. Mamy dla tłuszczu tylko dwie nazwy, nazywamy go tłuszczem lub olejem. Eskimosi mają dziesiątki nazw dla śniegu, a wschodni Indianie mają tyle samo dla curry. Powinniśmy mieć dziesiątki nazw dla tłuszczy, ponieważ różnią się one miedzy sobą w działaniu. A to, ile i jakich tłuszczy potrzebujemy, jest wciąż przedmiotem badań i kontrowersji. Moje podejście do tłuszczu jest takie, że jeżeli leczę pacjenta, który ma hiperinsulinemię lub nadwagę, przestawiam go na dietę ubogą w tłuszcze nasycone, ponieważ większość tego, co ta osoba przechowuje na sobie jest tłuszczem nasyconym. Kiedy więc spadnie u niej poziom insuliny i jej organizm będzie mógł zacząć uwalniać trójglicerydy, to będzie to głównie tłuszcz nasycony. Nie należy więc już więcej przyjmować doustnie. Istnieje pewna pożądana ilość kwasów tłuszczowych, gdyby się rozważało okres od urodzenia, ale my tutaj zajmujemy się nieprawidłowością, zachwianiem równowagi, które chcemy naprawić tak szybko, jak się da. Mamy mnóstwo tłuszczy nasyconych. Większość z nas ma ich tyle, że wystarczyłoby do końca życia. Naprawdę. W błonach komórkowych musi być równowaga pomiędzy tłuszczami nasyconymi i wielo-nienasyconymi, bo to decyduje o ich płynności. Jak już wspomniałem, jeżeli nie ma w nich tłuszczy nasyconych, to mogą stać się zbyt płynne. Tłuszcz nasycony, to tłuszcz twardy. Tłuszcze możemy pozyskać głównie z orzechów. Ich tłuszcz jest świetny, bo jest to w przewadze tłuszcz jednonienasycony. Byłoby idealnie, gdyby głównym źródłem energii dla organizmu były tłuszcze jednonienasycone. To dobry kompromis. Nie jest to najistotniejszy tłuszcz, ale jest bardziej płynny, a organizm może bardzo dobrze wykorzystywać go jako źródło energii. Białko zwierzęce jest dobre i należy je jeść, ale nie to, które pochodzi od zwierząt karmionych zbożem. Zwierzęta karmione zbożem wytwarzają z niego tłuszcze nasycone, który w naturze występuje w bardzo niewielkich ilościach. W czasie Paleolitu w naszej diecie nie było tłuszczy nasyconych, są one dla człowieka czymś nowym. Można powiedzieć, że tłuszcz nasycony to druga generacja węglowodanów. Jemy tłuszcz nasycony, który inne zwierzęta wytworzyły z węglowodanów. Dobrą dietą była dieta Zone, była niezwykła w porównaniu do diety amerykańskiej. Czy jest to dieta optymalna? Nie. Nie jest optymalna ze względu na to, co już dziś wiemy na temat odżywiania. Jej autor utknął w martwym punkcie ze swoją teorią i próbuje się teraz wydostać tylnymi drzwiami. Na początku twierdził, że nie ma różnicy pomiędzy węglowodanami z warzyw i ze słodyczy. Volkswagen był dobrym samochodem, ale w końcu musiał się zmienić, żeby iść z postępem. To, co autor diety teraz robi, to zmiana zaleceń tak, by 40% węglowodanów pochodziło głównie z warzyw i generalnie obniża ich ilość, bo wie, ze jeśli tego nie zrobi, to nie będzie to dobra dieta. Ja zalecałbym około 20% kalorii z węglowodanów, 25 - 30% (zależnie od wzrostu) z białka i 60 - 65% z tłuszczu. Można jeść mięso wołowe pochodzące od zwierząt nie karmionych zbożem. Insulina nie jest jedyną przyczyną chorób. Są jeszcze inne czynniki, jak na przykład żelazo. Wiadomo, że wysoki poziom żelaza jest groźny. Jeżeli ktoś jest w takiej sytuacji, odstawiamy czerwone mięso do czasu, aż poziom żelaza spadnie. Więc są jeszcze inne czynniki decydujące o tym, czy pozwolimy danej osobie jeść czerwone mięso, czy nie. Istnieje ogromna różnica pomiędzy krową karmiona zbożem, a krową, która zbożem karmiona nie była. Krowa nie karmiona zbożem będzie miała około 10% tłuszczy nasyconych. Krowa karmiona zbożem będzie ich miała około 50%. Różnica jest duża. Krowa nie karmiona ziarnem będzie miała dużo tłuszczy Omega 3, a jeśli się je kumuluje każdego dnia przez większość naszego życia, to nasze własne tłuszcze w dużej mierze składają się z tłuszczy Omega 3. Zalecałbym 50% tłuszczy oleistych, a reszta, zależnie od osoby, wynosiłaby mniej więcej po 25% pozostałych dwóch. W przypadku otyłego cukrzyka, prawdopodobnie obniżyłbym podaż tłuszczy nasyconych i podwyższyłbym podaż oleistych do 60%. Tłuszcze Omega 6 i 3 podawałbym w stosunku 1:1, leczniczo. Stosunek do utrzymania byłby około 2,5:1. Kwas arachadonic (jeśli to literówka, to będzie arachidowy - przyp. tłum.), DHA, do EFA. Leczniczo, zmniejszyłbym podaż tłuszczy nasyconych. Spróbowałbym zrobić większość tego poprzez dietę. Ma to swoje odzwierciedlenie w praktyce. Zapytałbym daną osobę, czy lubi ryby i jeśliby niemal zwymiotowała przede mną, kazałbym jej przyjmować łyżkę tranu , najlepszy produkowany jest przez firmę Carlson i wcale nie smakuje jak ryba. Prawdopodobnie są też inne, równie dobre. Większość ludzi w końcu zaczyna przyjmować suplementy tłuszczy Omega 3, ponieważ większość nie je dostatecznej ilości ryb, żeby je pozyskać. Trzeba by je jeść około cztery razy w tygodniu i nie mogą być za bardzo rozgotowane, itp. Raczej trudno jest pozyskać odpowiednią ilość tłuszczy Omega 3 wyłącznie z pożywienia. Dobrze, jeśli ludzie chcą jeść sardynki. Sardynki są bardzo dobrym, leczniczym pokarmem. Są "rybiątkami" więc nie zdążyły jeszcze nagromadzić całej masy metali. Są wędzone, więc nie są gotowane i ich tłuszcz nie jest uszkodzony. Należy zjadać je w całości, nie te bez ości i skóry. Trzeba zjadać wszystkie organy, mają dużo witamin i magnezu. DNA ulega glikacji. Tak więc, jeśli ktoś obawia się uszkodzenia chromosomów spowodowanego działaniem chromu, powinien się raczej martwić wysokim poziomem cukru we krwi. Enzymy naprawiające DNA też ulegają glikacji. Insulina jest z wielu względów najgorszą trucizną. Badania nad chromem, które wykazały jego szkodliwość, zostały podważone i obalone już nie raz. Udowodniono, że tak zdarza się tylko jeżeli włożymy komórki do probówki z chromem, ale badania prowadzone in vivo wykazały, że jest inaczej. Obniżenie poziomu insuliny będzie lepsze niż wszystkie szkody, jakie spowoduje się leczeniem. Insulina jest kojarzona z rakiem, ze wszystkim. Każdy powinien co jakiś czas mieć robione badania poziomu insuliny. Dlaczego tak się nie dzieje? Dlatego, że do niedawna nie było leków, które mogły wpłynąć na poziom insuliny, więc jest to nierozerwalnie związane z pieniędzmi. Jednym ze sposobów jest sprawdzanie poziomu insuliny na czczo, choć to niekoniecznie najlepsze rozwiązanie. To jednak każdy może zrobić, każdy lekarz rodzinny to potrafi. Są też inne sposoby mierzenia wrażliwości na insulinę, które czasem stosujemy, ale są one trochę bardziej skomplikowane. Wstrzykujemy insulinę dożylnie i przez 15 minut sprawdzamy, jak szybko obniża się poziom cukru, co pozwala nam określić wrażliwość na insulinę. Później podajemy pacjentowi dekstrozę, żeby się upewnić, że cukier już nie poleci w dół. Są jeszcze inne sposoby określania wrażliwości na insulinę, ale można to zrobić badając poziom insuliny na czczo. członek-mafia.suple.hardcor.pl atleta.pl -najbardziej szczery i uczciwy dealer odzywek w necie Kocham twarda, syntetyczna, leniwa i d****na Efke ****************************** NACZELNIK DZIAŁU SUPLEMENTACJA ******************************

    Odpowiedzi: 53 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 7/11/2003 6:57:46 PM Liczba szacunów: 0
  • Co Ty peeepeee tam by się spierali nad skutecznością broni Już widzę te dyskusje: A(KOPT):"azali prawię wam że topór jest najlepsieszy bo jak rąbniesz to powalisz chłopa od razu" B(YANG):"łgarstwo rzekłeś bo ja ci mówię że jednoręcznym mieczem aliści więcej szkodunku zrobisz wrogowi" C(CHINAL):"a g**** prawicie bo kosa nojlepsa, jak ją postawis na storc to nie ma ***a we wsi" D(MIRO):"wszystkie są nojlepse ino trza się umieć nimi posługiwać!" A:(KOPT):"Idź precz chłopie g**** wiesz o walce! Rozprułżeś kiedy Ty chłopa?" Zmieniony przez - Miro86 w dniu 2007-09-12 08:54:51

    Odpowiedzi: 392 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 9/12/2007 8:53:52 AM Liczba szacunów: 0
  • Low carb na mase - fakty nie mity by qaz

    Post
    Odżywianie i Odchudzanie
    PRO

    Witam, przez ostatnie 2 m-ce byłem na następującej diecie: podaż kalorii ok. 2800 kcal/ dzień, ilość B/T/W ok. 211/94/282g i wynikała ona z założenia iż 40% energi ma pochodzić z węglowodanów, 30% z białka i 30% z tłuszczy (dieta pseudo zone). Efektem diety był spadek masy ciała z 83 na 80kg (głównie tkanka tłuszczowa, ponieważ obwody mięśni lekko się poprawiły, natomiast w pasie spadek ok. 3 cm). Trening miał na celu zwiększenie wytrzymałości siłowej i generalnie siła poszła dobrze (ok. 5-10 kg w podstawowych ćwiczeniach). Teraz kończę okres bez treningów (12 dni - celowe roztrenowanie) i od listopada rozpoczynam treningi HST. Zastanawiam się nad zmianą diety, ponieważ chcę zwiększyć kaloryczność diety do ok. 3200 kcal/ dzień, a zachowując dotychczasowe proporcje bardzo zwiększyłby się udział białka do 3g/ kg m.c. - co nie jest dobre przy budowaniu masy. Stąd zastanawiam się nad rozpoczęciem diety low-carb (tłuszczowej) wg zaproponowanych przez Qazara założeń: podaż kalorii 3200 kcal/ dzień, udział poszczególnych makroskładników B/T/W - 200/200/150g co daje 2,5g białka/ kg m.c.; 2,5g tłuszczu/ kg m.c.; 1,9g węglowodanów/ kg m.c. Co myślicie o takim rozplanowaniu diety? (Oczywiście zadbam o odpowiednie źródła poszczególnych makroskładników). Proszę Was również o sprawdzenie, czy dobrze wyliczyłem swoje zapotrzebowanie? Moje dane: wzrost 175 cm, waga 80 kg, wiek 30 lat, stopień zatłuszczenia: średni , stosunkowo wolny metabolizm i duża tendencja do otłuszczania, siedzący tryb pracy, treningi siłowe 3x w tygodniu po ok. 90 min. + 3x w tygodniu aeroby po 30 min. Z góry dzięki za opinie i wskazówki. Pozdro Dareckyy

    Odpowiedzi: 923 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 10/31/2004 9:54:57 PM Liczba szacunów: 0
  • DNP - długie opracowanie

    Post
    Doping
    PRO

    7. Efekty uboczne podczas cyklu i ewentualnie po Myślę, że najbardziej dokuczającym efektem ubocznym jest retencja wody. U większości występuje ona pod koniec cyklu, albo wręcz po zakończeniu dawkowania DNP, zdarzają się jednak tacy, którzy mogą doświadczyć tego zjawiska już w trakcie cyklu. Ilość zatrzymanej wody w organizmie każdego człowieka jest inna i różny jest też okres jest „schodzenia”. W większości przypadków ustępuje po 5-7 dniach. DNP ma jednak ciekawą tendencję. Co prawda, nie wszystkie osoby tego doświadczyły, jednakże jest to dość powszechne zjawisko, mianowicie każdy cykl DNP wydłuża okres uwalniania wody z organizmu. Przykładowo: mój pierwszy cykl – retencja wody utrzymywała mi się około 7-9 dni. Powiem też, iż zatrzymana ilość wody była na tyle śladowa, że prawie jej nie zauważyłam. Podczas drugiego cyklu „schodziła” około miesiąca. Już nie wspomnę o tym, że miałam wtedy około 8 litrów wody w oragizmie! Cykl był jednak zdecydowanie dłuższy niż pierwszy i w dodatku na większych dawkach. Podczas rozmów z niektórymi osobami z for prowadzonych w języku angielskim (głównie z osobami ze Stanów), dowiedziałam się, iż jest to czeste zjawisko i niekoniecznie musi być związane z dawkowaniem. Niektóre osoby zawsze były na cyklu na jednakowych dawkach i nie zwiększały rozpiętości czasowej stosowania DNP, a jednak okres uwalniania się wody z ich organizmu się wydłużał. Zagadnieniu retencji wody w organizmie chciałabym jednak poświęcić dłuższe opracowanie, dlatego poświęce temu osobny post. Kolejnym skutkiem ubocznym stosowania DNP jest wzrost temperatury. Tak jak wcześniej wspomniałam, nie u każdego on występuje. Niektórych organizm jest bowiem w stanie się chłodzić samodzielnie przy wystarczająco niskich dawkach. Większość osób odczuwa jednak podwyższoną temperaturę ciała i często się poci (mam na myśli dawki powyżej 200 mg DNP). Spotkałam się z informacją, iż Hitler podczas inwazji na Rosję podawał DNP swoim wojskom, aby żołnierze utrzymywali odpowiednią temperaturę ciała podczas owianych juz sławą radzieckich zim. W jednej z ksiązek wydanej jeszcze za czasów PRL’u spotkałam się z notką o substancji, która miałaby podnosić wytrzymałość Niemców na mrozy radzieckie, jednakże nie znalazłam jasnej informacji, iż było to DNP. Myślę więc, że można to potraktować jako ciekawostkę ;) Prawdą jest jednak, iż na dawce 600 mg można spokojnie wyjść na mróz -5 stopni C w krótkim rękawku. Wiem, testowałam na sobie. Swoje cykle zawsze planowałam zimą (listopad/grudzień), aby nie cierpieć podczas wiosennych czy letnich dni, które mogłyby się stać naprawdę upalnymi. Pewnego razu postanowiłam więc sprawdzić wpływ DNP na temperaturę ciała. Zmierzyłam sobie temperaturę i miałam 36,8, jednakże jak wyszłam na dwór (krótki rękawek + spodnie dresowe) nie odczułam zimna. Minęło około 5 minut zanim zaczęłam czuć chłód. Ogólnie jestem osobą u której ciężko o wysoką temperaturę, dlatego też na DNP nie pocę się prawie wcale. Jednakże są tacy, którzy mają stany powyżej 37,5 stopni C i pocą się jak szczury. Każdy jest inny, wiec należy to wziąć pod uwagę i najlepiej nie planować cyklu w letnie dni (przynajmniej nie dopuki nie jesteśmy zaopatrzeni w prywatną lodówkę ;)) Podczas cyklu dokucza także zmęczenie. Po 3-4 dniach (u niektórych wcześniej) człowieka opanowuje poczucie zmęczenia. Często też towarzyszy temu rozprężenie mięśni. W moim przypadku (pomimo odpowiedniej suplementacji) dokuczał mi okropny ból mięśni pośladków :/ Pozostałe mięśnie nie bolały mnie wcale. Zdarzały się dni, że nie mogłam nawet siedzieć (siedziałam na 3 poduszkach) a o spaniu nie wpomnę. Fakt, że z pośladków sporo mi zeszło tłuszczyku, jednakże co się nacierpiałam, to już inna sprawa. Ogólne zmęczenie organizmu to jedna sprawa, a spanie to druga. Zdarzają się osoby, które mają z tym problem podczas cyklu. Zdecydowana większość osób uskarża się na zbyt wysoką temperaturę. Są jednak także osoby, które nie potrafią spać z powodu zbyt wielkiego przemęczenia organizmu, zamykają oczy, chcą na siłę zasnąć i nic. Myślę, że nie trzeba tego tłumaczyć, szczególnie studentom podczas sesji ;) Ja po DNP spałam jak dziecko ...12 godzin, 18 ... problem był ze wstawaniem. Z tego właśnie powodu polecam planowanie cyklu podczas luźniejszych dni. Można wtedy spokojnie zaobserować reakcje organizmu i nie przejmować się tym, że nie jesteśmy w stanie robić nic konstruktywnego. Z zaobserowanych przeze mnie skutków podczas cyklu mogę jeszcze wymienić mdłości. Przy większych dawkach organizm sam się broni, efektem czego było regularne wymiotowanie wszystkiego (doświadczyłam tego podczas drugiego cyklu). Nie miało znaczenia, czy brałam DNP przed posiłkiem, czy po. Nawet po odstawieniu DNP wymiotowałam jeszcze wszystkim co zjadłam przez około 3-4 dni. Co ciekawe, dawkowanie podczas drugiego cyklu i trzeciego było dokładnie takie samo, co dowodzi jedynie, iż stan zdrowotny organizmu ma tu duży wpływ na tolerancję organizmu. Uprzedzam więc przed takim zjawiskiem. To by było wszystko ze skutków ubocznych, które doświadczyłam podczas cyklu. Jednakże należy wspomnieć, iż istnieją jeszcze inne, takie jak: możliwość widzenia na żółto (choć nie spotkałam się z żadną osobą, która miałaby tego typu problemy), oczywiście może wystąpić płytszy oddech, bóle głowy (przed czym można się w większości uchronić stosując odpowiednią suplementację) czy alergie. Z chwilą wystąpienia tego ostatniego, należy jak najszybciej zwiększyć dawkę wapna oraz zastosować jakieś leki antyhistaminowe (na uczulenie). Dobrze jest odstawić DNP albo przynajmniej zmniejszyć dawki do czasu uzyskania poprawy. Ze skutków ubocznych jakie mogą wystąpić po cyklu: wspomniana wcześniej retencja wody, bóle nerwów oczu i uczucie ucisku na głowę. Jeżeli mamy/mieliśmy wcześniej stany zapalne związane w jakimś stopniu z oczami (szczególnie stan zapalny nerwu któregoś z oczu) nie powinno się stosować DNP. Jest to moja rada. DNP powoduje bowiem ból i przemęczenie oczu u sporej ilości osób. W moim przypadku był to jedynie ból, który utrzymywał się około 3 tygodni, niemniej jednak rozmawiałam z osobą, która miała stan zapalny nerwu lewego oka około pół roku przed zastosowaniem DNP i niestety, po cyklu musiała zastosować leczenie, które trwało ponad 2 miesiące. Ze znanych mi jeszcze skutków ubocznych występujących po cyklu mogę wymienić problemy z cerą, które głównie występują u dziewczyn. DNP sprawia, że wszystkie zanieczyszczenia skóry (szczególnie trądzikowe zmiany ropne) suszą się i leczą. Po pewnym czasie zaobserować można jednak całkowite rozregulowanie skóry. Nie jest to poważne, niemniej jednak dobrze jest liczyć się z tym, że po cyklu będziemy mieć twarz jak papier ścierny (szortską i nieprzyjemną). Proces nawilżania jej i doprowadzania do „stanu użytkowalności” jest jednak dosyć długi (czasami nawet do 2-3 miesięcy). Myślę, że to już wszystkie odczuwalne skutki – ewentualne odwodnienie, degradacja poziomu T3 itp omówione zostaną pod koniec.

    Odpowiedzi: 107 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/18/2008 8:21:39 PM Liczba szacunów: 1
  • Witamina C, czyli kwas askorbinowy jest związkiem o wielu różnych właściwościach. Wykorzystywanych nie tylko w medycynie, ale również w kształtowaniu sylwetki, czy kosmetyce. Jest ona silnym przeciwutleniaczem. Z tego też względu stosuje się ją w sytuacjach przeziębienia, czy grypy, aby usuwać z organizmu powstające wolne rodniki. Profilaktyczne stosowanie witaminy C może również nieznacznie skrócić czas przeziębienia i szybciej postawić nas na nogi, a także zmniejszyć ryzyko zachorowania. Witamina C ma również pozytywny wpływ na masz układ kostny i syntezę kolagenu. Dlatego też warto zastosować ją w większej ilości, gdy chcemy regenerować nasze stawy. Wśród najlepszych źródeł witaminy C wśród żywności wyróżnić warto: - żółtą i czerwoną paprykę, - czarną porzeczkę, - pomarańczę, - papaję, - brokuły, - jarmuż, - brukselkę. Jak widać, są to głównie warzywa i owoce. Co w sytuacji, gdy nieszczególnie lubimy warzywa, a owoców nie możemy jeść z uwagi na ograniczenia w diecie? Warto przemyśleć stosowanie suplementacji witaminą C. Najekonomiczniej wyjdzie suplementacja witaminą C w proszku. Polecam ten oto produkt: https://www.sfd.pl/sklep/SFD_Vitamin_C-opis33179.html?gclid=EAIaIQobChMIzKHr8bef1wIVQWwbCh1gOgEWEAQYAiABEgJumvD_BwE Połączenie kwasu askorbinowego z sodą oczyszczoną niestety nie da nam askorbinianu sodu. Jednak nie ma specjalnej konieczności takiego zabiegu. Jeżeli boimy się o szkliwo naszych zębów, to kwas askorbinowy możemy rozpuścić z wodą i wypić przez słomkę lub porcję przyjąć na język, popić i połknąć. /SFD/2017/11/2/573981fdee8e4dd69edeae3e90cc2401.jpg

    Odpowiedzi: 13 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 11/2/2017 9:14:36 AM Liczba szacunów: 0
  • Poprawa samopoczucia, umożliwienie nasilenia aktywności psychofizycznej, czy walka z następstwami przewlekłego stresu, to częste oczekiwania coraz liczniejszych grup konsumentów. Zaspokojenie tych oczekiwań ułatwia m.in. odpowiednio skomponowana dieta. Żywność, której spożycie może wpływać na poprawę samopoczucia, wydajności pracy umysłowej i fizycznej, przyczynia się do podniesienia ogólnego komfortu życia. Stanowi ona nową wyodrębnioną grupę tzw. „żywności funkcjonalnej”, wykazującej korzystny wpływ na zdrowie, ponad ten, który wynika z obecności składników odżywczych tradycyjnie uznanych za niezbędne. Liczne nowe asortymenty żywności energetyzującej są obecnie w fazie projektowania. Mają one służyć m.in. wzbogacaniu produktów spożywczych ogólnego stosowania i komponowaniu specjalnych odżywek powodujących korzyści prewencyjno-zdrowotne. TRADYCYJNE ANDYJSKIE POŻYWIENIE Do grupy środków o charakterze żywności energetyzującej należy „maca” – surowiec o szczególnych właściwościach odżywczych i adaptogennych. „Maca” – Lepidium meyenii Walpers jest jadalnym korzeniem rośliny rosnącej na stromych nieużytkach szczytów Andów, w Peru w strefie Puna na wysokości 3800-4500 metrów. Rdzenni mieszkańcy Peru spożywali „macę” jeszcze przed czasami Inków. Organizacja ds. Żywności i Rolnictwa (FAO) na Międzynarodowej Konferencji w Rzymie w 1991 r. zachęcała aby Peruwiańczycy wrócili do konsumpcji tradycyjnego naturalnego andyjskiego pożywienia ze względu na negatywne skutki spożywania żywności przetworzonej i napojów wysokocukrowych. „Maca” znalazła się w wykazie FAO jako środek rozwiązujący problemy odżywcze (1). Kilka lat później władze FAO ogłosiły potrzebę popularyzacji i zalecenia świadomej konsumpcji tej rośliny przez ludzkość. „Maca” zawiera aminokwasy, węglowodany, kompleks mikro- i makroelementów, witaminy oraz inne związki naturalne. Korzeń i przetwory z niego otrzymane są traktowane zarówno jako klasyczny zdrowy produkt spożywczy, jak i funkcjonalny dodatek dietetyczny. Część nadziemna „macy” ma zaledwie kilkanaście centymetrów długości, 12-20 muszelkowatych liści, a w porze kwitnienia małe, białe kwiatki. Część podziemna to bulwiasty korzeń w kształcie gruszki. Zarówno liście jak i korzeń stanowią źródło wartościowego pożywienia miejscowej ludności (2-12). Mieszkańcy Peru traktują „macę” jak żywność. Spożywają ją zatem w postaci świeżego surowca, wytwarzają mączkę z wysuszonego korzenia, stosując ją do przygotowywania codziennych potraw i wypieków. Dla Indian „maca” była i jest wartościowym pokarmem. Suszone słodkie korzenie o delikatnym korzennym smaku, mogą być przechowywane przez lata. Suche korzenie, są głównie zaparzane mlekiem lub wodą dla osiągnięcia smacznej aromatycznej papki. Można również przyrządzić popularny, słodki, aromatyczny, sfermentowany napój („maca chicha”), który jest często mieszany z mocnym alkoholem dla przyrządzenia „coctel de maca”. Każda z części tej rośliny (m.in. liście) jest wykorzystywana w konsumpcji. Część liściasta rośliny jest zbliżona do rzeżuchy – europejskiej zieleniny, która jest serwowana w postaci sałatek. Obydwie rośliny należą do tej samej rodziny Brassicaceae (poprzednio Cruciferae) i łączy je m.in. obecność tych samych substancji zwanych glukozynolatami, odgrywających pozytywną rolę w diecie człowieka (13). Glukozynolaty są wtórnymi metabolitami roślinnymi, które przez długi czas były przedmiotem badań toksykologicznych i farmakologicznych (l.c.). Do rodziny tej zalicza się wiele ważnych surowców: nasiona oleiste rzepaku, nasiona gorczycy, uprawy paszowe i warzywa: kapustę, brokuły, brukselkę i inne popularne nazywane kapustnymi. Korzeń Lepidium meyenii Walpers w kraju swego pochodzenia czyli Peru jest zaliczany do ważnych produktów spożywczych. Z punktu widzenia żywieniowego i zdrowotnego – skład i wartość odżywcza korzenia Lepidium mają bardzo istotne znaczenie. SKŁADNIKI ODŻYWCZE Składniki odżywcze występujące w „macy” są bardzo interesujące w porównaniu z innymi korzeniami stanowiącymi produkty spożywcze, jak marchew, ziemniaki czy rzepa. Można je porównywać z nasionami pszenic, kukurydzy, ryżu, soi czy soczewicy. Zawartość białka w „macy” wynosi około 11%. Jest to połowa ilości jaka występuje przeciętnie w soi. Jak wiadomo białka warunkują i regulują podstawowe czynności żywieniowe. Na nich opiera się zdrowie i witalność człowieka. Przede wszystkim jednak są źródłem aminokwasów egzogennych. Korzeń Lepidium meyenii Walpers posiada bardzo interesujący profil tych aminokwasów (tab. 1), bardzo podobny do fasoli, soi i soczewicy. Spożywając „macę” dostarczamy organizmowi prawie wszystkie niezbędne aminokwasy. Obecna w „macy” arginina jest prekursorem kreatyny o właściwościach immunoregulujących. Tabela 1. Skład aminokwasowy białka Lepidium meyenii Walpers. Nazwa produktu Wartość/Zawartość Zawartość białka (Nx6,25),% 11,72 Aminokwasy g/100 g białka mg/100 g próbki Kwas asparaginowy 9,71 1138 Treonina 4,62 1541 Seeryna 4,48 1526 Kwas glutaminowy 11,31 1326 Prolina 11,05 1295 Glicyny 5,42 1635 Alanina 6,42 1752 Cystyna 0,57 1166 Walina 6,31 1740 Metionina 1,80 1210 Izoleucyna 4,51 1528 Leucyna 6,71 1786 Tyrozyna 3,26 1382 Fenyloalanina 4,00 1469 Histydyna 2,69 1315 Lizyna 6,03 1706 Arginina 11,15 1306 Sproszkowany korzeń Lepidium meyenii Walpers zawiera około 4% tłuszczu. Głównym składnikiem kwasów tłuszczowych jest kwas linolowy – 33,7%, kwas a-linolenowy – 20,4% i kwas palmitynowy 19%. Zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych wynosi aż 70,7%, a nasyconych 23,9%. Zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych i ich stosunek względem nasyconych są bardzo korzystne z punktu widzenia odżywczego. Ponadto „maca” zawiera około 70% węglowodanów ogółem, w tym przyswajalnych 52% oraz około 20% błonnika pokarmowego. Bogaty pod względem jakościowym i ilościowym jest zestaw witamin: A,B1,B2,B6,C i E oraz składników mineralnych (wapń, żelazo, miedź, cynk, mangan, potas i sód). Korzeń „macy” (Lepidium meyenii Walp. = Lepidium peruvianum Chacon) odżywia i równocześnie oddziaływuje na cały organizm człowieka, celem utrzymania lub przywrócenia równowagi, czyli homeostazy bez konieczności stosowania leków. ZNACZENIE ROŚLIN SPOŻYWCZYCH W PREWENCJI Rośliny były i są znaczącą bazą ludzkiego pożywienia. Fakt, że określone rośliny posiadają właściwości również dietetyczne i lecznicze bardzo szybko został odkryty przez człowieka. Tak na przykład w grobie neandertalczyka Shanidara IV (Irak), którego wiek ocenia się na ok. 60 000 lat, odkryto pyłki 7 roślin, które z wielkim prawdopodobieństwem były wykorzystywane jako surowce lecznicze. Do nich należały Centaurea solstitialis L. (chaber, Asteraceae), Ephedra altissima Desf. (przęśl, Ephedraceae), Achillea (krwawnik, Asteeraceae), Althea (ślaz, Malvaceae), Muscario (szafirek, Liliaceae) i Senecio (starzec, Asteraceae). Przypuszczalnie rośliny te tworzyły rodzaj dywanu kwiatowego, na którym kładziono zmarłych. Czy były one przez neandertalczyka rzeczywiście wykorzystywane w lecznictwie, pozostaje nadal spekulacją. Pewne jest jednak, że znalezione tam rośliny miały wielkie kulturowe znaczenie. Ludzie wykorzystują rośliny w różnoraki sposób. Wybór roślin jest świadomym procesem, który w przebiegu rozwoju ludzkości przybrał wielorakie formy. Również wśród zwierząt mamy wiele przykładów ukierunkowanego doboru roślin, które często służą za pożywienie. Rośliny mogą być wykorzystane do całkiem różnych celów i znajdują różnorodne zastosowanie jako: pożywienie, środki barwierskie, materiał konstrukcyjny, włókna, paliwo, nawozy, leki i środki prewencji zdrowotnej oraz ozdobne i inne. Granica między wykorzystywanymi w rodzimych systemach medycznych roślinami leczniczymi a takimi roślinami, które głównie odgrywają rolę w odżywianiu jest płynna. W przypadku plemienia Hausa (Nigeria) wyrażenie oznaczające roślinę leczniczą i spożywczą to „magani”. Nazwa ta oznacza zarówno „roślinę, która jest stosowana do leczenia gorączki”, jak również „pożywienie do zaspokajania głodu”. Wynika stąd, że dla plemienia Hausa obie dla nas koncepcyjnie zróżnicowane grupy są bardzo ściśle związane (14). W wielu kulturach rozliczne rośliny uchodzą zarówno za środki spożywcze jak też za rośliny lecznicze. Również bogate w skrobię owoce wielu traw użytkowych (szczególnie ryżu i kukurydzy) stanowią podstawę zarówno pożywienia jak i leku. Płynne kleiki ryżowe służą do leczenia szczególnie ostrych biegunek, co nie pozbawia ryżu jego priorytetowego znaczenia jako rośliny konsumpcyjnej, służącej zaspokajaniu potrzeb żywieniowych. Identyczny przykład stanowią bulwy korzeniowe MACA, stanowiąc źródło dobrego odżywiania są przede wszystkim produktami spożywczymi mogącymi również spełniać funkcję suple- mentu specjalnego żywieniowego przeznaczenia. W etnobotanicznych badaniach często znaczenie takich „środków spożywczych” w rodzimych systemach medycznych nie jest akceptowane, gdyż ich autorzy w przypadkach diagnozowania choroby z reguły pomijają wpływ zmiany w odżywianiu na stan zdrowotny człowieka. Piśmiennictwo 1. Walker M.: Effects of Peruvian Maca. Towsend Letter for doctors and patients – November 1998, nr 11, p.18-22. 2. Brako L., Zarucchi J.L. (1993): Catalogue of the flowering plants and gymnosperms of Peru. (L Peru). 3. CIP. „Lost Crops: The Lesser-known Andean Root and Tuber Crops”. http:l/www.cipotato.org/rojectslnrm/c&cartcgr/artc.htm. 4. Facciola S. (1990): Cornucopia – a Source Book of Edible Plants. Kampong Publications. 5. Kunkel G.: Plants for Human Consumption (L Edible PI). 6. Macbride J.F., et al., eds. 1936-1971; new ser. 1980. Flora of Peru. (F Peru). 7. Matricorean C. & Quezada M. (1985): Gatalogo de la flora vascular de Chile. (L Chile). 8. Popenoe H., et al. (1989): Lost Crops of the Incas, National Academy Press, Washington. 9. Toledo J., et al. (1998): Genetic variability of Lepidium meyenii and other Andean Lepidium species (Brassicaceae) assessed by molecular markers. Ann. Bot. 82: 523-30. 10. Uphof J.C. (1959): Dictionary of Economic Plants, Weinheim. 11. Usher G. (1974): Dictionary of Plants Used by Man, Constabte (IS8N0094570202). 12. Wiersema J.H. & León B. (1999): World Economic Plants: a Standard Reference. (World Econ PI). 13. Hrynčiřik K., Veliąek J.: Bioaktywne składniki roślin kapustnych – glukozynolaty. Przemysł Spożywczy Nr 1, 20, 2001. 14. Henrich M.: Ethnopharmazie und Ethnobotanik. Eine Einführung. Wissenschaftliche Verlagsgesellschaft mbH, Stuttgart 2001. Postępy Fitoterapii – zeszyt 6 (2-3/2001) Informacja o czasopiśmie Postępy Fitoterapii Tylko ludzie nikczemni nie maja wrogów

    Odpowiedzi: 86 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 8/14/2003 9:14:47 PM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    Miałem takiego Antka i był fake http://zapodaj.net/765ca90119ea1.jpg.html http://zapodaj.net/9a1628c02877c.jpg.html http://zapodaj.net/5573c881bcdc6.jpg.html Zmieniony przez - nativ92 w dniu 2014-03-30 22:04:56 u mniee na blistrze pisze po nazwie anapolon 50 mg tablet a u ciebie anapolon tablet, bez 50 mg, obczaj mojgo, ty masz wogole jakas gruba czcienke... nie ma co sie pytac, jak oryginal to o tygodniu juz bedziesz wiedzial doksonale:-) swoja droga 100mg apteki na poczatek. z wysokiego C zaczales, albo juz duzo Twoje bebechy zniosly...

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 4/1/2014 2:08:37 AM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    Bold to fake no ale tera to juz chyba widac golym okiem ... dla mniej uwaznych bledy ortograficzne na fiolkach, zle wykonczone kapslowanie roznica w pojemnosci oraz czcionka na flakonie oraz wieczku ale to trzeba miec w reku zeby skapowac. http://img31.otofotki.pl/obrazki/ks696_20140728_204203.jpg http://img31.otofotki.pl/obrazki/ay448_20140728_204208.jpg http://img31.otofotki.pl/obrazki/rj469_20140728_204228.jpg http://img31.otofotki.pl/obrazki/nr664_20140728_204309.jpg co do tych z piapierowa etykieta to tego to juz nie mam od lat... to byla pierwsza partia robiona jakies 3 lata temu pozniej weszlo to co w linku Test C to jest druga partia widac po dacie jeszcze trzymam :) no i trzecia szare kartoniki trzeba sie przypatrzec i znalezc roznice

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 7/28/2014 9:20:52 PM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    Naposim Vedmodje, prawdzywy czy podrabiany? https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/s720x720/10649602_838423466189739_6032834998922795477_n.jpg?oh=f5a10a66efbcedd37d0969af26e87d06&oe=54944575 https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/q81/s720x720/10665058_838423532856399_7339775423769849211_n.jpg?oh=666c031c4886ef6d2e6673affbc3f92d&oe=5487C01A https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/s720x720/11302_838423499523069_1882682335828565808_n.jpg?oh=35bcae3a2d901c8a8597b4c061f7af85&oe=549D148C&__gda__=1418013959_fe87d7d5bcbec34ce7561b4e166b522c https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/v/t1.0-9/s720x720/10660310_838423606189725_3655043117909720181_n.jpg?oh=4a8c20c4e578443cd245580a29036e3a&oe=5487DBE4&__gda__=1419840442_6cc03da06d0823a959a469cae8da4ee1 https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/s720x720/10689435_838423602856392_3475027497760987736_n.jpg?oh=e80633de3c8ecf51e6e2e80ee82ec9bc&oe=54A55D90

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 9/8/2014 2:03:53 PM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    C.D /ObrazkiSFD/ZdjeciaSFD3_large/6d917523379f411ab7f6c53eea2f0a3e.jpg /ObrazkiSFD/ZdjeciaSFD3_large/2dc0e16bc25c4ec4af414956b98b7656.jpg /ObrazkiSFD/ZdjeciaSFD3_large/b436a362ebc2440bb5962fd38669576e.jpg

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 2/20/2015 2:38:09 PM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    pierwszy kontakt to był 1 tabs i chyba nieźle placebo na mnie działa, bo jak u siebie w temacie zapisałem takie odczucia: 'Wziąłem rano na czczo tabsa tego clenu i po 3h zacząłem czuć lekki ucisk w klatce piersiowej połączony z jakby głębszym oddechem, chyba troche mocniej się pociłem (może to przez pogodę), zrobiło się cieplej, skóra na rękach zaczęła lekko swędzieć i trochę twarz mi poczerwieniała. Po ok. godzinie potliwość i swędzenie raczej ustąpiły. Teraz (11h po tabsie) jest mi bardzo ciepło i mam 36,9 stopni C. Ręce w ogóle mi się nie trzęsły. Ogólnie skutki uboczne wydają mi się bardzo słabe, więc może sobie placebo wp*****lam %-)'

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 4/27/2015 5:45:36 PM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    file://localhost/C:/Users/adrian/Desktop/adriana/DSCF2082.JPG

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 6/12/2015 3:34:55 AM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    file://localhost/C:/Users/adrian/Desktop/adriana/DSCF2082.JPG

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 6/12/2015 3:35:02 AM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    siemanos. SFD/Images/2015/7/23/0744c29faaea400dbd57348c0b77bddc.jpg SFD/Images/2015/7/23/6fe0ef04a2884fdca4e79a0a01e0ed4a.jpg SFD/Images/2015/7/23/27d432a544ce42cbbebce60e16121b12.jpg SFD/Images/2015/7/23/ac891acd4a7f470782e5efcd63ae4fd7.jpg SFD/Images/2015/7/23/2079c0ed5dff43b39e451423ff127870.jpg lote c 06 08/2018 dostałem to w formie 5x ampow bez blistra w jednym kartoniku z wata warto ?bo wyczytałem ze fejków jest calkiem sporo Zmieniony przez - opiumx w dniu 2015-07-07 07:00:55

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 7/7/2015 6:55:36 AM Liczba szacunów: 0
  • ORYGINAŁ / FAKE - foto & opinie

    Post
    Doping - zdjęcia
    PRO

    siemanos. SFD/Images/2015/7/23/e72c5896cd2c4067813ae6a20d08917a.jpg SFD/Images/2015/7/23/181b60751a7c468982a5983e2d24c368.jpg SFD/Images/2015/7/23/f86050bab74646f8b56606d414cc0199.jpg SFD/Images/2015/7/23/87c7ddf3d11c4e65968863416bc3daf5.jpg SFD/Images/2015/7/23/1e6bcd0bd269438091462a2d4d339dff.jpg lote c 06 08/2018 dostałem to w formie 5x ampow bez blistra w jednym kartoniku z wata warto ?bo wyczytałem ze fejków jest calkiem sporo Zmieniony przez - opiumx w dniu 2015-07-07 07:00:55 Q brałem 2x - raz był ogień a drugi raz dostałem fake, smyrał ale z połowa deklarowanego stężenia tam była z mojego odczucia.

    Odpowiedzi: 25754 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 7/7/2015 12:47:02 PM Liczba szacunów: 0