No i ja dzisiaj zaczęłam. Śniadanie ( kawa) zniosłam dzielnie. Potem biegałam po domu i chowałam jedzenie. Cukiery, wafelki, krakersy, paluszki...
Teraz jem lunch- szpinak z jajcami i pomidorem. jajca- oki, pomidor również- chociaż mam wrazenie, ze to coś co mam na talerzu niewiele z jabłkiem miłości ma wspólnego- zero zapachu, zero smaku...
Szpinak.... kupiłam taki w kulkach Bonduelle, bo innego nie było. Zalałam to odrobina wody i rozmroziłam na patelni. Dodałam odrobine bazylii i tymianku. I smakuje jak trawa... Żeby choć odrobinke soli...
Nie mogę sie doczekać obiadu, bo mięsko to ja lubię w każdej postaci- jakby kazali surowe jesć to bym nie wybrzydzała.
Wyczytałam tutaj o jakiś karnitynach, thermocośtam... Ktoś moze mi podać konkretne nazwy? I czy to nie jest tak, że l-karnitynę bierze sie przy wysiłku fizycznym?
Bo ćwiczyc to ja nie zamierzam. No, troszke pokicam przy Mtv albo pospaceruje z psem. I tyle. Co mogę brać, zeby zrzucic troszke wiecej?
Juz nawet interesowałam sie Adipexem i innymi syfami- ale póki co chcę spróbować zrzucić conieco siłą własnej woli
No i oczywiscie pytania mam
1- czy mogę pic herbatki owocowe? ( takie truskawkowe, malinowe i inne?)
2- czy jak zjem kawałeczek świeżego ananasa jak mnie bardzo przyciśnie, to mam sobie palnać w łeb od razu?
Dziękuje bardzo za wszelkie uwagi
