Cześć Ludziska
Już raz się zadeklarowałam ale u mnie to opornie idzie, więc jeszcze nie jestem na kopenhaskiej, ale od razu się tłumaczę - za dużo zawirowań miałam żeby na tej diecie wytrzymać, zresztą na jakiejkolwiek. Ale w osobiste regiony się nie zapędzam. Może teraz mi się uda zacząć i te 13 dni poodchudzać się. Ja po 13-stce przechodzę na montiego do którego mam takie jakieś świństwo w kropelkach co to się chudnie niewiadomo ile w minimalnym czasie, w cuda nie wierzę ale może łatwiej mi będzie. A tak naprawdę uważam, że jak już się schudnie to najlepiej jeść mądrze i zdrowo i nie ograniczać się na siłę a lepiej zwiększyć wysiłek fizyczny i zainwestować w sport. U mnie to do zrzucenia prawie druga osoba jest, na pewno lżej będzie jak się pozbędę tego balastu. Trzymam kciuki za wszystkich i wspierajmy się w tym odchudzaniu co by o nim jak najszybciej zapomnieć. Najgorsze, że jak już raz się człowiek wpędzi w te diety, ważenia, ograniczenia itp to potem ciężko przejść do normalności, pożyjemy, zobaczymy.
Pesymizmu się pozbywam powoli to bardzo dobry znak, może mózg mi się odtłuszcza i razem z tą cieczą wypływają złe i negatywne myśli?
:)
Już raz się zadeklarowałam ale u mnie to opornie idzie, więc jeszcze nie jestem na kopenhaskiej, ale od razu się tłumaczę - za dużo zawirowań miałam żeby na tej diecie wytrzymać, zresztą na jakiejkolwiek. Ale w osobiste regiony się nie zapędzam. Może teraz mi się uda zacząć i te 13 dni poodchudzać się. Ja po 13-stce przechodzę na montiego do którego mam takie jakieś świństwo w kropelkach co to się chudnie niewiadomo ile w minimalnym czasie, w cuda nie wierzę ale może łatwiej mi będzie. A tak naprawdę uważam, że jak już się schudnie to najlepiej jeść mądrze i zdrowo i nie ograniczać się na siłę a lepiej zwiększyć wysiłek fizyczny i zainwestować w sport. U mnie to do zrzucenia prawie druga osoba jest, na pewno lżej będzie jak się pozbędę tego balastu. Trzymam kciuki za wszystkich i wspierajmy się w tym odchudzaniu co by o nim jak najszybciej zapomnieć. Najgorsze, że jak już raz się człowiek wpędzi w te diety, ważenia, ograniczenia itp to potem ciężko przejść do normalności, pożyjemy, zobaczymy.
Pesymizmu się pozbywam powoli to bardzo dobry znak, może mózg mi się odtłuszcza i razem z tą cieczą wypływają złe i negatywne myśli?
:)
uda się do 18.12.05 wyglądać jak człowiek? ;)
per astera ad astra :)
)) oj zle sie dzieje
Śmieję się, bo wiem, jakie to płynne jest.

. zaczynam 12 dzien bez sensacji. tak se mysle, ze sie strasznie katujecie myslac o jedzeniu - co mozna, czego nie, jak cus smakuje i na co czekacie po zakonczeniu - toz to strasznie "napina" nasza slaba silna wole