No tak jest, ale częściej jednak dzieciak idzie wcześniej na swoje. Mi rodzice pomogli ile mogli, teście nic. Moi rodzice przepisali mieszkanie na mnie, ale jeszcze starzy nie są, a ja im źle nie życzę. Dodatkowo mamy zapisane mieszkanie po dziadkach w Krakowie. Staroć w wieżowcu, ale widzę, że cenowo nadal ładnie. Im też źle nie życzę, ale to już mocno starsi ludzie. Tam mają syna, ale to mój teść i na niego nie przepisali bo wiedzą, że jakby na niego to nikt by złotówki nie zobaczył. Będzie więc coś czuję wojna jak otworzą testament
No i mam na połowę mieszkanie mojej chrzestnej z kuzynem. Z nim się dogadam bez problemu. Więc mam niby kredyt, ale mam też perspektywy wcześniejszej spłaty i jeszcze ustawienia się potem. Jakiś czas temu myśleliśmy nad większym mieszkaniem i poprosiliśmy o wycenę. To gość z biura nam powiedział, że takich mieszkań jak nasze ludzie teraz szukają (55 metrów 3 pokoje) i zejdzie szybko. Cena jego wzrosła od momentu kiedy kupowałem o 40 tysięcy. A jak ja kupowałem to już była górka, bo znajomy 4 lata wcześniej kupił sporo taniej. Ale tak jak mówię. Taka specyfika miasta. Miasta osób przyjezdnych i nawet firmy szukają mieszkań dla pracowników, więc akurat tutaj nie mam jakiegoś wielkiego stresu. Zawsze będzie jakieś wyjście z sytuacji. Tym bardziej jak pisałem już dwa razy wynajem wyszedł by mnie prawie 2 razy tyle. Zero sensu.
No i mam na połowę mieszkanie mojej chrzestnej z kuzynem. Z nim się dogadam bez problemu. Więc mam niby kredyt, ale mam też perspektywy wcześniejszej spłaty i jeszcze ustawienia się potem. Jakiś czas temu myśleliśmy nad większym mieszkaniem i poprosiliśmy o wycenę. To gość z biura nam powiedział, że takich mieszkań jak nasze ludzie teraz szukają (55 metrów 3 pokoje) i zejdzie szybko. Cena jego wzrosła od momentu kiedy kupowałem o 40 tysięcy. A jak ja kupowałem to już była górka, bo znajomy 4 lata wcześniej kupił sporo taniej. Ale tak jak mówię. Taka specyfika miasta. Miasta osób przyjezdnych i nawet firmy szukają mieszkań dla pracowników, więc akurat tutaj nie mam jakiegoś wielkiego stresu. Zawsze będzie jakieś wyjście z sytuacji. Tym bardziej jak pisałem już dwa razy wynajem wyszedł by mnie prawie 2 razy tyle. Zero sensu.
Tu jest ten dylemat
to nie oboz koncentracyjny... kazdy pracownik ma swoje prawa.
. Zadzwonili, dizękujemy nie ma pracy , wyplacimy caly zalegly urlop i pieniądze do piątku, dobranoc.