Czy czekolada może oszukać mózg na treningu? Arnold Schwarzenegger komentuje!

Arnold Schwarzenegger w swoim newsletterze Arnold’s Pump Club odniósł się do nietypowego badania, które szybko obiegło internet: czy samo wąchanie gorzkiej czekolady może pomóc zrobić więcej powtórzeń na treningu? Brzmi jak żart z biohackingu, ale za tematem stoi prawdziwa publikacja naukowa. W badaniu opublikowanym w Frontiers in Physiology sprawdzano, jak zapach 90% gorzkiej czekolady, 60% mlecznej czekolady i wody wpływa na trening prostowania nóg u młodych mężczyzn po co najmniej 10 godzinach postu.

Zaskakujący wynik badania 

Przy zapachu gorzkiej czekolady uczestnicy wykonali średnio około 18 powtórzeń więcej niż przy próbie z wodą, a przy mlecznej czekoladzie około 9 powtórzeń więcej. Co ciekawe, nie zgłaszali przy tym większego odczuwanego wysiłku. Arnold ujął to ostrożnie: efekt wygląda ciekawie, ale autorzy badania robią duży skok interpretacyjny, próbując wyjaśnić, dlaczego dokładnie doszło do poprawy.

Co mogło zadziałać: czekolada czy mózg?

Badacze sugerowali, że zapach gorzkiej czekolady mógł zmniejszać głód i zwiększać uczucie sytości, a to mogło pomóc trenować lepiej na czczo. W danych rzeczywiście widać, że 90% gorzka czekolada obniżała oceny głodu, chęci jedzenia i przewidywanej konsumpcji, a zwiększała poczucie sytości. Mleczna czekolada była natomiast oceniana jako przyjemniejsza, ale jej wpływ na apetyt był mniej jednoznaczny.

Arnold zwrócił jednak uwagę na ważny problem: jednoczesne wystąpienie dwóch zjawisk nie oznacza automatycznie, że jedno spowodowało drugie. Możliwe, że zapach jedzenia działał raczej jak sygnał dla mózgu. Podobny mechanizm obserwowano przy płukaniu ust napojem węglowodanowym — samo „wykrycie” źródła energii może czasem poprawiać zdolność do wysiłku, nawet bez faktycznego połknięcia kalorii. To nie musi być magia czekolady, tylko reakcja układu nerwowego na bodziec kojarzony z energią.

Dlaczego nie warto robić z tego przełomu?

To badanie jest ciekawe, ale bardzo ograniczone. Wzięło w nim udział tylko 23 młodych mężczyzn, wszyscy trenowali po poście, testowano jedno ćwiczenie — prostowanie nóg — i jedną sesję treningową. To nie mówi nam, czy efekt pojawi się u kobiet, starszych osób, przy treningu całego ciała, przy przysiadach, martwym ciągu, wyciskaniu albo w normalnym planie hipertroficznym.

Jest też kwestia zaślepienia. Uczestnicy prawdopodobnie wiedzieli, kiedy czują czekoladę, a kiedy wodę, więc efekt placebo mógł odegrać dużą rolę. Jeśli ktoś spodziewa się, że dany bodziec pomoże, sam ten fakt potrafi zmienić odczuwanie wysiłku i wynik. Dlatego Arnold podsumował temat rozsądnie: można potraktować to jako ciekawostkę, ale nie jako nową tajną broń na masę.

Praktyczny wniosek dla trenujących

Jeśli trenujesz na czczo i czujesz, że sesja „siada”, zapach jedzenia, w tym gorzkiej czekolady, może być interesującym eksperymentem. Nie zastąpi jednak snu, kalorii, węglowodanów przed treningiem, kofeiny, kreatyny ani dobrze zaplanowanej progresji. To raczej mały trik psychofizjologiczny niż fundament wyników.

Najuczciwszy wniosek brzmi: wąchanie gorzkiej czekolady może chwilowo pomóc niektórym osobom zrobić więcej pracy w specyficznych warunkach, zwłaszcza na czczo, ale nauka jest tu jeszcze na bardzo wczesnym etapie. Arnold dobrze oddał sens sprawy — ciekawy sygnał, ale za mało danych, żeby robić z czekolady nowy pre-workout.

electro

Warto przeczytać

Komentarze (0)