Cayek
Baby są najgłupsze w tym aspekcie - podchodzisz, na spokojnie proponujesz pomoc
i ma Cię w dupie bo ona wie lepiej
Cayek odpowiem jak to wygląda z mojej perspektywy.
Nie mówię, że wszystkie ćwiczenia robię w 100% technicznie poprawnie, czy też może robiłam w przeszłości - ale nic mnie tak nie denerwuje jak nachalni mężczyźni, którzy chcą mi poprawiać technikę, zwłaszcza kiedy ja wiem i mam świadomość co robię źle, a oni jeszcze wyjeżdżają mi z jakimiś teoriami jak to nie powinno wyglądać, że może powinnam spróbować tak, siak, albo jeszcze inaczej. Od razu łapię bulwersa, bo niestety, ale najczęściej oferują się z pomocą ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o prawidłowych ruchach, tylko po prostu nudzi im się chcą zagadać, przykozaczyć. Ci którzy dużo wiedzą i od których mogłabym się ewentualnie coś nauczyć są zajęci swoim treningiem, i ja to pochwalam, bo w moim mniemaniu - ja przychodzę na siłownie dla siebie, zrobić swój trening, zrobić go po swojemu, niech każdy pilnuje swojej sztangi, a nie zawraca mi głowę. Ja innym nie przeszkadzam, nie zaglądam w rozpiski, nawet za bardzo nie patrzę co robią, bo po prostu - wolę się zająć sobą. Przychodząc
na siłkę każdy robi to na własną odpowiedzialność, więc jeżeli nie proszę o pomoc, to jej nie chce.
A, że nie zawsze jest prawidłowo... Jak mam się nauczyć nie próbując, nie robiąc podejść do nowych ćwiczeń? Przecież od razu nie będzie to wyglądało perfekcyjnie, a z każdą serią coś zawsze poprawiam, potrafię już rozeznać się co powinnam czuć, a czego nie w danym ćwiczeniu, więc z każdym podejściem jest lepiej. Potrzebuje czasu i trochę powtórzeń, żeby doszlifować technikę.
Nie cierpię jak ktoś przerywa mi trening. Nienawidzę jak ktoś jeszcze startuje z łapami do mojego ciała, żeby np dotknąć i pokazać "o tu powinnaś zrobić retrakcje łopatki". Wolę sama nauczyć się na własnych błędach, a wydaję mi się, że nigdy nie kaleczyłam aż tak, żeby miało to mojemu zdrowiu i życiu zagrażać.
Teraz już po prostu przyjmuje pozę typu "mam Cie w dupie, zamknij się" i problemu nie ma, z góry mówię, że nie chce pomocy. Jakoś nie czuję, żebym coś traciła z tego powodu.