sobota - 1/8 - DT
Jak wspomniałem, z piątku zadowolony na 50%:
-za późno odstawiona woda
-za krótkie okno
-za mało ww
-za mało snu
-lód na noc do kiepski pomysł jednak dla mnie [wywaliło bebzon]
Ale jak powiedziałem A musiałem zrobić do Z,więc w sobote dalsza część zabawy.
Pobudka ok 9.
Woda nie zeszła [podeszła?]
ale z godziny na godzinę mniej i mniej.
Ok 12 przekąska w McDonaldzie w postaci:
+
2x frytki [z solą]
+
I znowu Tajming.
Przyszedł kumpel i sie zasiedziałem.
Zamiast zjeść do 12,max 12;30 to wyszedłem po 13 z McDonalda.
Siłownia do 15 otwarta.
Dom,suple,itd i wyjechałem ok 14.
O tyle dobrze że trening tylko na spompowanie.
Nie dobrze że odbijało mi sie cały trening.
Burger jak i cały mil [poza cebulą!] to strzał w 10.
Pompa Nieziemska.
Foty porobione po treningu,nie jestem na tyle odważny aby prosić obce osoby aby mi robili foty podczas serii,ale jak patrzyłem na łapy,bary to nie mogłem uwierzyć.
Skóra jak papier a żyły.....z resztą nie było skóry a same
wystające żyły.
Szkoda.
Może kolejnym razem.
Trening ten sam co dzień wcześniej,z lekkimi modyfikacjami.
Bardziej intuicja i na nabicie, niż trening sam w sobie.
Efekt:
Fałdy - obecnie / rok temu:
Bok jeszcze 1mm.
Środek brzucha 3mm [co widać]
Reszta juz tak samo.
LBM 82 vs 84,6 [~+2kg]}
Plan na ostatnia prostą:
50g fatu ed
30g ww ed [lub odwrotnie]
Minimalizacja nabiału [zostaje 100ml mleka,jogurt]
CarbLoading 36h e7d.
To chyba tyle.