skint73Teraz utrzymuję ok 300 g węgli ed, ale jak jechałem więcej, zazwyczaj 400 g ed, to nie mogłem dnia skończyć bez wzdęć, sranka itp, a jako, że jeżdżę w konwojach z innymi chłopami, to ani pierdnąć, ani nic i męczarnia.teraz mniej węgli, IF i po problemie.
Były czasy, że na redu czekałem, żeby się nie przejadać, bo na redu wszystkie problemy znikały
Male to pocieszenie ale dobrze wiedzieć że nie tylko ja tak mam.
Hehehe.
Lubię okres masy.
Lubię sobie pojesc.
Każdy chyba lubi.
Ale nie lubię efektów z tym związanych.
Wyobraź sobie jakby dało się jeść jak na masie a się czuć jak na redukcji.
To by było piękne.
.....a jeszcze lepiej czuć i wyglądać.
Heh
A takie plusy masy że nabicie fajne i można więcej zjeść.
Dużo zjeść.
Ja więcej plusów nie widzę.
To samo mam na redukcji w sumie po ladowaniu.
Do tego po ladowaniu jest z reguły progres.
Tutaj z każdym tygodniem regres / traci się na jakości.
Dla mnie więcej minusów.
A niestety nie jest tak jak na redukcji.
Tutaj dwa minusy plusa nie dają.
Lecz niestety nie da się być cały rok na redukcji.
Choczywiście wiadomo że są tacy co i cały rok redukują.
Dobrze dla hormonów zrobić sobie nawet krotki epizod z masą.
Jeden dzien ładowania to nie to samo co tydzień jedzenia,miesiąc czy cztery.