Moja od dawna śpi do 7. Starszy różnie, czasem potrafi spać nawet do 9 a czasem już 6.30 wstaje w weekend
Niedziela - bieg spokojny, w trakcie 8x krótkie przyspieszenia (ok. 10 sekund). Początek nawet nieźle, później tempo mocno spadło. Płaski asfalt, bieganie w kółko czyli to czego nie lubię. Niestety nie było innej możliwości.
Poniedziałek - wolne zgodnie z planem
Wtorek - trening w domu.
Rozgrzewka z kijem, później obwód z podciąganiem i zwisami. Nadal kiepsko mi idzie przyblok a kiedyś to była moja mocna strona i potrafiłam w ten sposób przechodzić długi rząd nunczako.
Następnie ćwiczenia:
1a. Push press 20kg 3x8
1b. Wznosy bokiem 2x 1,25kg, 3x8
1c. Wznosy w pochyleniu 2x1,25 3x8
1d. Spięcia brzucha 5kg 3x12
2a. Pullover 5kg 3x10
2b. Przycinanie kolan w leczeniu 3x10
3a. Wznosy bioder jednonóż 2x10
3b. Monster walk 2x15
Po tym treningu wcale nie czułam jakbym coś poćwiczyła. Jak nie ma porządnego ciężaru albo wysokiego tętna to tak jakby treningu nie było
Chociaż wystarczyło żeby po wznosach bioder zaczęła boleć mnie cała lewa noga, od łydki do pośladka.
Środa - bieganie. Nie zdążyłam od razu po pracy więc musiałam biegać wieczorem. Bardzo nie lubię
Pomijając już ciemno i zimno - czas i kilometry w ogóle nie lecą. W terenie człowiek biegnie ścieżką i nie wiadomo kiedy wpada godzina biegania. A tu obiegłam jedno osiedle, drugie, park, wydawało się że długo już biegam, patrzę na zegarek - 20 minut i 3km, nawet połowy nie było. Powinno być 45-60 minut, ale głowa się poddała, nudy straszne.
Tempo koszmarne, ale przynajmniej tętno niskie pomimo, że trochę delikatnych podbiegów było.
Zmieniony przez - Viki w dniu 2025-02-19 20:20:52
W obecnej sytuacji formy biegowej nie poprawię, zawody tylko for fun bo o wynikach nie ma mowy.
Byleby utrzymać bieganie na przyzwoitym poziomie.
Fajnie by było siłowo wrócić do tego co było i poprawić podciągnie. Zobaczymy czy się uda.
Zmieniony przez - Viki w dniu 2025-02-19 20:23:05
Niedziela - bieg spokojny, w trakcie 8x krótkie przyspieszenia (ok. 10 sekund). Początek nawet nieźle, później tempo mocno spadło. Płaski asfalt, bieganie w kółko czyli to czego nie lubię. Niestety nie było innej możliwości.
Poniedziałek - wolne zgodnie z planem
Wtorek - trening w domu.
Rozgrzewka z kijem, później obwód z podciąganiem i zwisami. Nadal kiepsko mi idzie przyblok a kiedyś to była moja mocna strona i potrafiłam w ten sposób przechodzić długi rząd nunczako.
Następnie ćwiczenia:
1a. Push press 20kg 3x8
1b. Wznosy bokiem 2x 1,25kg, 3x8
1c. Wznosy w pochyleniu 2x1,25 3x8
1d. Spięcia brzucha 5kg 3x12
2a. Pullover 5kg 3x10
2b. Przycinanie kolan w leczeniu 3x10
3a. Wznosy bioder jednonóż 2x10
3b. Monster walk 2x15
Po tym treningu wcale nie czułam jakbym coś poćwiczyła. Jak nie ma porządnego ciężaru albo wysokiego tętna to tak jakby treningu nie było
Chociaż wystarczyło żeby po wznosach bioder zaczęła boleć mnie cała lewa noga, od łydki do pośladka.
Środa - bieganie. Nie zdążyłam od razu po pracy więc musiałam biegać wieczorem. Bardzo nie lubię
Pomijając już ciemno i zimno - czas i kilometry w ogóle nie lecą. W terenie człowiek biegnie ścieżką i nie wiadomo kiedy wpada godzina biegania. A tu obiegłam jedno osiedle, drugie, park, wydawało się że długo już biegam, patrzę na zegarek - 20 minut i 3km, nawet połowy nie było. Powinno być 45-60 minut, ale głowa się poddała, nudy straszne.
Tempo koszmarne, ale przynajmniej tętno niskie pomimo, że trochę delikatnych podbiegów było.
Zmieniony przez - Viki w dniu 2025-02-19 20:20:52
W obecnej sytuacji formy biegowej nie poprawię, zawody tylko for fun bo o wynikach nie ma mowy.
Byleby utrzymać bieganie na przyzwoitym poziomie.
Fajnie by było siłowo wrócić do tego co było i poprawić podciągnie. Zobaczymy czy się uda.
Zmieniony przez - Viki w dniu 2025-02-19 20:23:05
1
Nie mam możliwości zabrać normalnego obiadu, bo nie mam gdzie tego podgrzać. Potrzebuje czegoś co można jeść na zimno i najlepiej w biegu jak jestem w terenie. Kanapki już mi się znudziły
