Z książki Scotta Jurka dowiedziałam się, ze to tzw. "witamina I"
Choc sam autor jest raczej przeciwnikiem to jednak wielu zawodników stosuje 
Ilość wyświetleń tematu: 701424
Z książki Scotta Jurka dowiedziałam się, ze to tzw. "witamina I"
Choc sam autor jest raczej przeciwnikiem to jednak wielu zawodników stosuje 
"Mówisz, że możesz – to możesz. Mówisz, że nie możesz – to nie możesz. Więc sobie wybierz". Mistrz Zen Seung Sahn
https://www.sfd.pl/Dziennik_biegowy_Nadine-t1196269.html
Nie mam czasu żeby równocześnie pracować nad bieganiem i na przeszkodach, a tym bardziej szkodu czasu na rózne dodatkowe rzeczy (które lubię, no ale do ocr mi wcale nie potrzebne). Poza tym na moich ulubionych biegach z wyjątkiem jednego, bardzo trudnego, spokojnie przeszkody robię. Bieganie jest tu nadal słabą stroną i na tym się muszę skupić, bo po dwóch latach biegam wolniej
Z trenerem współpracowałam ( w sumie z dwoma) i nic dobrego z tego nie wyszło, bo ja mam zbyt nieregularny tryb życia. Pomijam kwestię, że więcej niż 4x w tygodniu nie ma szans, bo nie mam z kim Młodego zostawić, zwykle jestem z nim sama. Ale dochodzi jeszcze kwestia chociazby lepszych czy gorszych nocek, które wpływają na samopoczucie i siłe na treningu. Czasem po prostu czuję, że nie ma sensu dodatkowo katować się treningiem.
Nuuuudy.
Po asfalcie to nawet półmarton nie na moje nerwy, nie bawi mnie to zupełnie.
Marzy mi się taka płaska ścieżka po lesie 10-15km


Tak to przynajmniej tłumaczył trener na szkoleniu. I dlatego bardzo ważne są ćwiczenia uzupełniające i wzmacniające, w tym przypadku przeciwruch, który wciska tą kość z powrotem - czyli wszelkie wyciskania na barki, stanie na rękach i pompki w staniu na rękach. Trzeba wzmacniać rotatory i pilnować łopatek, a o tym często się na przeszkodach zapomina, szczególnie jak trzeba sięgnąć daleko na granicy naszych możliwości czy jak chwyt puszcza. Trzeba pracować nad mobilnością, wzmacniać mięśnie żeby amortyzowały wszelkie szarpnięcia. To tylko na filmikach tak fajnie wygląda. W rzeczywistości to ogromne przeciążenia.
Piękne widoki, świetna zabawa
Wyjeździliśmy się na sankach, wpadło rekreacyjne żarcie i nie umarłam
Przy okazji stwierdziłam, że muszę trochę wyluzować i nie mogę wszystkiego układać pod plan treningowy. Jak mi czasem jakiś trening wypadnie to trudno, świat się nie zawali a forma z dnia na dzień nie spadnie. Męczy mnie samo w sobie kombinowanie i upychanie wszystkiego na raz.
Mam tylko kilka określonych dni w tygodniu, kiedy mogę wyjść z domu na siłkę czy na trening biegowy. W pozostałe nie ma szans, żeby z domu wyjść bo nie mam z kim zostawić Młodego. To bardzo komplikuje układanie sensownych planów. Na dodatek tory przeszkód są dostępne w określone dni i godziny (dlatego dawno już nie byłam na przeszkodach). I dlatego też współpraca z trenerem w moim przypadku jest taka trudna.
Biegać szybciej, Skakać wyżej,
Time to beat: Półmaraton: 41m27s; Maraton: 1h33m49s; Annie: 7m31s
Nasz sklep
Mega promocja
Podobne tematy
Artykuły