Dziś to dopiero był ogień... jutro nie wstanę
12.07 piątek
Kros 10km (podbiegi i zbiegi)
Tym razem w moim ulubionym Lasku po górkach. Dawno nie byłam.
Na pierwszym podbiegu w głowie miałam mniej więcej to: "na *uj mi to było", 'nigdy więcej", "wracam do domu"

Na kolejnych walka z głową, żeby nie przejść do marszu.
I tu taka refleksja odnośnie treningu.
W poprzednim sezonie biegałam głównie po Lasku, a trening to był praktycznie sam teren i podbiegi. W nogach była moc, choć brakowało szybkości. Byłam w stanie spokojnie zrobić 20km po Lasku, a w zimowych zawodach na 11km miałam całkiem przyzwoity czas.
W tym sezonie był głównie płaski asfalt i płaski lub lekko pofałdowany teren. Podczas biegów ciągłych łatwiej było kontrolować tempo i tętno. Progres w szybkości był zauważalny. Jednak na górkach jest tragedia

Obecnie nie dałabym rady zrobić 20km i nie wiem czy byłabym w stanie pobiec te zawody 11km.
A 29.09 września czeka mnie ciężki bieg, na dodatek górski. Zakończony podejściem pod Czantorię w Ustroniu. To zawsze boli

Mam 2,5 miesiąca żeby znowu przyzwyczaić się do biegania po górkach. Łatwo nie będzie.
Zrobiłam w sumie 4 mocniejsze podbiegi (długość i czas zaznaczona na wykresie) plus jeden żywy odcinek, lekko pod górę, dolina strumyka, gdzie teren był bardzo trudny - dziury, skały, kamienie, korzenie, bardzo wąska ścieżka, przejścia/przeskoki przez strumyk, obsunięta ziemia. Będą sobie mogła porównac czasy na tych odcinkach i zobaczyc czy będzie progres. Na zbiegach aktywnie, czasem biegłam na maksa, choc tu bardzo głowa blokuje.
Dieta
1. Koktajl
TRENING
2. Koktajl + kaszka jaglano-owsiana + suple: bcaa, glutamina, flex,
crea fight
3. Gofry twarogowo-owsiano-jaglane
4. Wątróbka, ziemniaki, marchewka, jabłko
plus nieplanowane ciastka białkowe i kawałek loda
Zakupy się przedłużyły, więc poratowałam się jakimiś ciastkami o przyzwoitym składzie. A w aucie Młody stwierdził, że juz nie będzie jadł loda, a przecież nie wyrzucę na środku ulicy

Trzeba było zjeść. Szkoda, bo była szansa na miskę idealną dzisiaj
Zabrałam pierwszy raz w teren moje nowe maleństwa

Nie miały okazji pokazać co potrafią, nie ta pogoda

Ale już je lubie
Trochę rozciągania na koniec
Zmieniony przez - Viki w dniu 2019-07-12 20:59:42