Zaległości....
Naprawdę muszę unikać wpisywania kilka dni wstecz bo normalnie nie pamiętam co robiłam.
02.11.2025 DZień Lenia
To łatwo zapamiętać. Dzień lenia był przymusowy bo mnie plecy tak nap... jakby mnie ktoś kijem obił. Już w sobotę wieczorem się zaczynało, ale w niedzielę rano było apogeum. Kaptury i między łopatkami - ból taki że pełnego oddechu nie mogłam nabrać bez bólu. Kombinowałam z rolowaniem, rozciąganiem, rozluźnianiem - i dzisiaj już jest zdecydowana poprawa.
Wiem co mnie tak załatwiło - podzielę się zaraz głupotą, którą w piątek zrobiłam.
01.11.2025 DT na luzie
Była w południe siłka na luzaku, taka dla odreagowania cmentarzy i całego tego zamieszania. Trochę HT, cwiczenia z gumami dla biegaczy, trochę prób podciągania,
stanie na rękach i główny punkt programu - próba tak wolnego truchtania jak się da, tylko tyle ile się da - żeby biodro nie bolało. Wyszło nędzne 2 km, w tempie emeryta ok 1km/10 min. A i tak bioderko poczułam, chociaż lekko.
31.10 2025 DT
Tutaj był prawdziwy trening.
Chłop rozstawił oponę i było walenie, aż miło. Potem trapek - na 8p, czyli się namęczyłam. Głupie 80kg jak nie na 1-3p potrafi dać popalić. Potem 2x50 wykroków z 10kg workiem. Jakieś drobiazgi na boki barków - ale takie celowane, ze 2.5kg po trzydziestym powtórzeniu chciało bark rozerwać... Wioślarz na koniec.
No i teraz opowieść o mądrej blondynce. Chłop wziął sobie KB 34kg i nosił- farmers walk. Zrobił 3 rundy, po 4 długości siłowni. I tak zostawił te czajniki na jednym końcu siłki. No to ja mądra podniosłam sobie i zaniosłam na koniec siłki. A potem stwierdziłam, ze właściwie dlaczego mam po nim sprzątać i odniosłam z powrotem na drugi koniec siłki. Niosłam 68kg, ważę aktualnie 61. Jakoś zupełnie nie zaświeciło mi w głowie, że jest różnica między noszeniem 24kg a 34kg...A tak to wyszedł farmers walk z 34kg na 2 długości siłki. Swoja drogą pamiętam jak kilka tygodni temu te 24kg wydawały mi się ciężkie...
No, ale spięło mi po tym kaptury niemiłosiernie.
Zmieniony przez - Paatik w dniu 2025-11-03 11:25:45