Leki z grupy agonistów receptora GLP-1 stały się jednym z najgorętszych tematów związanych z odchudzaniem. Wraz z ich popularnością media społecznościowe zapełniły się filmami dotyczącymi efektów, dawkowania, działań niepożądanych i sposobów stosowania. Problem w tym, że użytkownik widzący setki tysięcy polubień może łatwo uznać popularny materiał za wiarygodny. Nowe badanie pokazuje jasno: liczba lajków nie jest dobrym sposobem oceny jakości informacji o GLP-1.
Jakość i wiarygodność filmów

Badacze przeanalizowali materiały publikowane na Douyin, czyli chińskiej wersji TikToka, oraz Bilibili. Oceniali nie tylko ich popularność, ale przede wszystkim jakość, przejrzystość, wiarygodność oraz kompletność przekazywanych informacji. Wyniki opublikowano w 2026 roku w „Therapeutic Advances in Endocrinology and Metabolism”. Po zastosowaniu kryteriów kwalifikacji do ostatecznej analizy trafiło 128 filmów – 56 z Douyin i 72 z Bilibili. Badacze oceniali materiały za pomocą zmodyfikowanego narzędzia DISCERN, Global Quality Score oraz kryteriów JAMA. Analizowano również, czy filmy przekazują informacje dotyczące sześciu istotnych obszarów: mechanizmu działania GLP-1, wskazań, przeciwwskazań i czynników ryzyka, sposobu stosowania i oceny terapii, działań niepożądanych oraz skuteczności.
Dwa serwisy wyraźnie różniły się charakterem publikowanych treści. Na Bilibili aż 66,7% analizowanych materiałów trwało ponad 5 minut, podczas gdy na Douyin było to tylko 16,1%. Różnili się również autorzy. Na Douyin lekarze odpowiadali za 66,1% materiałów, natomiast na Bilibili 58,3% filmów pochodziło od zwykłych użytkowników. Co ciekawe, krótsze filmy z Douyin generowały zdecydowanie więcej polubień, komentarzy i udostępnień. Nie oznaczało to jednak, że przekazywały lepsze informacje.
Lajki nie są certyfikatem jakości - 100 tysięcy polubień nie zmienia filmu w poradę medyczną!

To jeden z najważniejszych wniosków z badania. Zaangażowanie użytkowników nie pokrywało się konsekwentnie z jakością informacji ocenianą przez badaczy. Popularny film nie musiał być więc bardziej wartościowy od materiału, który zainteresował znacznie mniejszą liczbę osób. Na Bilibili liczba polubień i komentarzy nie wykazywała wyraźnego związku z jakością. Na Douyin część parametrów zaangażowania korelowała z niektórymi skalami jakości, ale zależność nie była na tyle spójna, aby popularność traktować jako prosty wskaźnik wiarygodności.
Wniosek dla odbiorcy jest bardzo konkretny: 100 tysięcy polubień nie zmienia filmu w poradę medyczną. Algorytmy i użytkownicy mogą premiować treści interesujące, emocjonalne, krótkie albo łatwe do zrozumienia. To zupełnie inne kryteria niż kompletność informacji o wskazaniach, przeciwwskazaniach, działaniach niepożądanych czy źródłach przedstawianych twierdzeń.
Dłuższe materiały wypadały lepiej
Spośród analizowanych cech to długość filmu była jednym z najbardziej wyraźnych wskaźników związanych z jego jakością. Średnie wyniki we wszystkich trzech zastosowanych skalach rosły wraz z długością materiałów i były najwyższe w przypadku filmów trwających ponad 300 sekund. Na Bilibili długość była jedyną spośród mierzonych zmiennych pozytywnie związaną ze wszystkimi trzema ocenami jakości.
Nie jest to szczególnie zaskakujące. GLP-1 to temat, którego trudno rzetelnie wyjaśnić w kilkunastu sekundach. Omówienie mechanizmu działania, wskazań, przeciwwskazań, skuteczności i działań niepożądanych wymaga czasu. Krótki format świetnie nadaje się do przekazania pojedynczej informacji, ale znacznie gorzej radzi sobie z przedstawieniem pełnego obrazu. Nie oznacza to oczywiście, że każdy długi film jest wiarygodny. Badanie pokazuje jednak, że w analizowanej próbie dłuższe materiały przeciętnie uzyskiwały lepsze oceny jakości.
Sam tytuł „lekarz” również nie rozwiązał problemu
Można byłoby przypuszczać, że najprostszym rozwiązaniem jest oglądanie wyłącznie materiałów publikowanych przez lekarzy. Wyniki były bardziej skomplikowane. Materiały lekarzy i organizacji w części analiz wyglądały korzystniej, jednak po połączeniu danych nie stwierdzono konsekwentnej, statystycznie istotnej przewagi jakości filmów lekarzy nad materiałami zwykłych użytkowników we wszystkich zastosowanych skalach. Autorzy zaznaczają przy tym, że filmów organizacji było bardzo mało – zaledwie trzy.
Nie należy więc oceniać informacji wyłącznie na podstawie nazwy konta. Znaczenie ma przede wszystkim to, co autor rzeczywiście mówi, czy przedstawia źródła, czy omawia ograniczenia i ryzyko oraz czy materiał pozwala odbiorcy zrozumieć temat zamiast sprzedawać mu prostą obietnicę.
Fałszywe „GLP-1” też trafiło do wyników

Badacze znaleźli jeszcze bardziej niepokojący problem. Zidentyfikowali pięć filmów promujących lub sprzedających produkty przedstawiane jako związane z GLP-1, które zostały wykluczone z właściwej oceny jakości. Cztery pochodziły z Douyin, a jeden z Bilibili.
Wśród promowanych produktów pojawiały się m.in. herbaty ziołowe, preparaty odchudzające oraz nieoznaczone płyny wykorzystujące nazwę GLP-1. Badacze nie wykonywali analiz laboratoryjnych tych produktów, dlatego nie można na podstawie tej pracy stwierdzić, co faktycznie zawierały. Sam fakt wykorzystywania popularności GLP-1 do promowania takich produktów pokazuje jednak, jak łatwo naukowo brzmiący termin może zostać wykorzystany marketingowo. To szczególnie ważne w przypadku leków na receptę. „GLP-1” napisane na produkcie lub użyte w filmie reklamowym nie oznacza, że mamy do czynienia z agonistą receptora GLP-1 stosowanym w medycynie.
Social media mogą edukować, ale...
Badanie nie pokazuje, że informacje medyczne w mediach społecznościowych są bezwartościowe. Pokazuje coś bardziej praktycznego: popularność treści i jakość informacji to dwie różne rzeczy. W analizie Bilibili osiągało wyższe średnie wyniki w zmodyfikowanej skali DISCERN oraz kryteriach JAMA, a publikowane tam materiały były również bardziej kompletne we wszystkich sześciu ocenianych obszarach. Jednocześnie żadna z platform nie dostarczała konsekwentnie wysokiej jakości informacji medycznych.
Trzeba też zaznaczyć ważne ograniczenie: zastosowane narzędzia oceniały m.in. przejrzystość, autorstwo, źródła i kompletność. Badacze nie weryfikowali niezależnie prawdziwości każdego pojedynczego twierdzenia występującego w filmach. Analiza obejmowała ponadto chińskie platformy, więc nie można automatycznie zakładać identycznych wyników dla TikToka, Instagrama czy YouTube.
Mimo tego główna lekcja jest wyjątkowo użyteczna. Gdy chodzi o leki wpływające na zdrowie, nie warto pytać: „Ile osób polubiło ten film?”. Znacznie lepsze pytania brzmią: Kto przekazuje tę informację? Na czym ją opiera? Czy pokazuje źródła? Czy mówi zarówno o korzyściach, jak i ryzyku? Czy przypadkiem nie próbuje czegoś sprzedać? Popularność filmu nie jest dowodem jego wiarygodności. W badaniu dotyczącym informacji o GLP-1 liczba polubień i komentarzy nie była konsekwentnym wskaźnikiem jakości, natomiast dłuższe materiały wypadały wyraźnie lepiej. Przy poradach dotyczących leków warto więc patrzeć na źródła i treść, a nie na licznik lajków.
FAQ - najczęściej zadawane pytania
Czy informacje o GLP-1 z TikToka są wiarygodne?
Nie można tego ocenić na podstawie samej platformy. W analizowanym badaniu jakość materiałów była zróżnicowana i żadna z dwóch badanych platform nie zapewniała konsekwentnie wysokiej jakości informacji.
Czy dużo polubień oznacza, że film o GLP-1 jest wiarygodny?
Nie. To jeden z najważniejszych wniosków badania. Zaangażowanie użytkowników nie było konsekwentnie powiązane z ocenianą przez naukowców jakością informacji.
Czy dłuższe filmy o GLP-1 są lepsze?
W analizowanej próbie dłuższe materiały osiągały przeciętnie wyższe wyniki w skalach jakości. Najwyższe średnie wyniki uzyskiwały filmy trwające ponad 300 sekund. Sama długość nadal nie gwarantuje jednak prawdziwości treści.
Czy najlepiej słuchać wyłącznie lekarzy?
Kwalifikacje autora są istotną informacją, ale w tym badaniu filmy lekarzy nie uzyskały konsekwentnej, statystycznie istotnej przewagi nad treściami zwykłych użytkowników we wszystkich zastosowanych miarach jakości. Warto więc sprawdzać również źródła i zawartość konkretnego materiału.
Na co zwracać uwagę podczas oglądania materiałów o GLP-1?
Warto sprawdzić, kto jest autorem, czy podaje źródła, omawia wskazania i przeciwwskazania, działania niepożądane oraz skuteczność, a także czy jasno oddziela edukację od reklamy.
Czy istnieją fałszywe produkty wykorzystujące nazwę GLP-1?
Badacze znaleźli pięć filmów promujących lub sprzedających produkty wykorzystujące określenie GLP-1, m.in. herbaty, preparaty odchudzające i nieoznaczone płyny. Nie wykonywano jednak badań laboratoryjnych ich składu.
Czy badanie dotyczyło zwykłego TikToka?
Nie. Analizowano chińskie platformy Douyin – krajowy odpowiednik TikToka – oraz Bilibili. Wyników nie należy więc bezpośrednio przenosić na wszystkie media społecznościowe.
Jaki jest najważniejszy wniosek z badania?
Lajki, komentarze i udostępnienia nie są miarą jakości porady medycznej. W przypadku informacji o GLP-1 znacznie ważniejsze są źródła, kompletność informacji, przejrzystość materiału i właściwy kontekst medyczny.
Źródło: Assessing the quality and reliability of health information on GLP-1 receptor agonists on TikTok and Bilibili: a cross-sectional analysis of the public health infodemic https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/20420188261467887


