05.06.2019 DT
Dotarłam
na siłkę z klimą. Na absolutnym leniu i 100% dole - nie mogłam na siebie w lustrze patrzeć. Dlaczego mamy tak poprzestawiane w łbach w drugiej połowie cyklu??? Na szczęście wychodziłam już w lepszej formie...
Porolowane przyzwoicie (przez chwile myślałam, ze tylko na rolowaniu się skończy).
Mobilizacja tyłka - wszystkie te pozycje gdzie mogłam macać się jedną ręką po tyłku i czuć, ze się spina. Wyglądało głupio, ale przynajmniej miałam radochę że własny tyłek czułam.
GB według Bziu - czyli na spięciu już od dołu, a ostatni w serii z trzymaniem aż puści:) Robiłam po 12p od pustej sztangi, dodając co 2x10kg talerze. Przy 80kg stwierdziłam, ze już tyłek mówi pass - więc póki co 60-70kg to max, żeby dwójki nie robiły większości roboty.
RDL z hantlami- też próbowałam spinać od początku ruchu w dół a nie tylko na końcu. Nadyszałam się jak głupia, bo jak spięłam tyłek, to razem z z brzuchem i cały ruch chyba na bezdechu szedł. Ale tyłek mnie normalnie bolał pod koniec! Hantle 12kg, 5 x 12kg na łapkę.
Ginekolog z unoszeniem.
Potem szybkie barki - bo powyższe zabawy prawie 40 minut mi zajęły. Wznosy w siedzeniu + arnoldki, wznosy do przodu i w bok w staniu, tylne aktony na ławce leżąc na brzuchu.
Tricek na pożegnanie zamiast brzucha. Jakoś nie mogłam przejść obok wyciągu, już warkocz był zamontowany - tylko robić:)
Dzisiaj personal na cf.
