Aj znowu muszę się tłumaczyć..
Dla mnie rozważanie = gdybanie.
Może tak, a może tak..
Planowanie = zrobię to tak.
Ale faktycznie, nie ma co rozdmuchiwać
Moje cele są obojętne moim dzieciom.. Córka skończyła roczek, coraz mniej śpi w dzień, coraz więcej chodzi - jest coraz bardziej absorbująca.
CZAS - nie chodzi mi o zrobienie jak najwięcej jak najszybciej, ani jak najszybciej ani nic takiego.
Mam mało czasu na trening. Chcę go dobrze wykorzystać.
3
serie pompek do załamania pewnie zajmą kilka minut - nie chcę tego.
Patrzę od drugiej strony - co mogę robić??
- pompki - niemal zawsze i wszędzie
- drążek - potrzeba drążka..
- kettle - potrzeba kettli, trzeba je wyjąć, schować itd; nie mogę też kettlować przy rocznym dziecku (a ono nie chce już kibicować z łóżeczka)
- kółko - kółko ze stania to takie pewny, długofalowy cel

- potrzebne kółko i moc.
Przez te kilka lat kettlowania pompowałem niewiele - dlatego chciałbym to nieco podciągnąć. Tym bardziej, że pompki można robić praktycznie wszędzie - nawet jak córa na mnie włazi, to da się.
Nie wyobrażam sobie, że np. robię TGU, albo rwania a mi dziecko podbiega.. Nie ma opcji!
Pompkowego celu nie mam. Wycwiel podał plan - podejmę się! Każdy progres mnie ucieszy

Czy to w liczbie powt. na maksa, czy jakiś inny.
Gdybym chciał podejść stricte sylwetkowo do klaty, to dałbym ze 3-4rodzaje pompek po 2-4serie. Siłka nie wchodzi w grę.
Latem nie było możliwości pokettlowania i w sumie to się nie zmieniło. Teraz doszedł jeszcze brak możliwości poćwiczenia w plenerze.
Akurat, tak około 3 miesięcy będę mógł skupić się na pompkach i drążku. LCCJ z kettlami robię, ale ciężko jest, bo treningi są zbyt rzadko.. Ciężko będzie progresować. Teraz idzie dobrze, bo jest efekt początkującego..
Mam ograniczony czas, a chcę robić coś co mnie rozwinie - to co podał Wycwiel idealnie się nadaje
