Drabiny do 11, to jakoś tak dużo. No i 11 to pewnie blisko mojego maksa.
W przerwach na treningu sobie poczytywałem Pavla
Tak zrozumiałem:
Na otwarcie programu - 3x(2,4,6).
dojście do 5x (2,4,6) - bez patrzenia na zegarek - znaczy bez ścigania się z zegarkiem (zawsze patrzę, a nie zawsze się ścigam)
5x (2,4,6) i ściganie się z zegarkiem
jak już nie da rady zagęścić, to zrobić test rep max i przeskoczyć na
5x (2,4,6,
8), gdzie te drabiny do 8 to nie od razu muszą wszystkie wejść.
Przykładowa sesja:
2,4,6,8
2,4,6,8
2,4,6
2,4,6
2,4,6
Jak już będzie wchodzić 5x(2,4,6,8), to zagęszczać, potem test
itd..
Wypadałoby zrobić test. Może przy następnym treningu, chociaż trochę mi szkoda tak się masakrować
Dzień lekki - wyciskanie wikinga
dzień średni - kule rozmiar cięższe i tyle samo powtórzeń
dzień ciężki - kule kolejny rozmiar cięższe i tyle samo powtórzeń
Musiałbym to robić chyba z parą 12, 16 i 20 (bo 2x24 to zbyt wiele). Kule mam pochowane, także takie mieszanie mi nie pasuje (nie mam też 2x12)
Będę ćwiczył z parą 2x20kg i ewentualnie mógłbym robić wyciskanie wikinga, albo same podrzuty, a długi cykl - jako dzień ciężki
Raczej wątpię w zastosowanie tej różnorodności..
Długi cykl, albo same podrzuty - na tę różnorodność jeszcze mógłbym przystać. Zależy jak tam moje dłonie to będą znosić
Odnośnie techniki - pięty odrywam, więc nie jest to koszerne hard style.
Odrywam pięty przy podrzucie i przy zrzucie kul.
Ćwiczenia wybrane, pierwsze spotkanie z nimi wyszło OK.
Trening z masą ciała też jest na tapecie, ale jeszcze się w tym roku nie odbył i to będzie raczej tak z doskoku. Jeśli w ogóle..
Zmieniony przez - panteon w dniu 2018-01-07 11:47:38