Wróciłem do gry!
Ostatni trening to była
300 Maxwella 2.07, a dziś mamy 12. czyli 9 dni bez treningu.. Nie pamiętam tak długiej przerwy!!
Musli z serkiem wiejskim na śniadanie. Popite kawą. Godzinka na dworze z małym, a po powrocie
crea shot 2.0 - myślałem, że powyrywam sobie włosy z głowy!! Tak mnie te "igiełki" denerwowały (po CS). Potem przeszły w dół - na łydki.... i zniknęły!
Tak ma być, ale czy mi to daje kopa?? Raczej kortyzol mi podnosi!
Trening wszedł taki:
BASIC 6:
(20kg)
1H SWING - 10/10 = 70/str
TGU - 1/1 = 7/str
7x
+ drążęk podchwytem 5x
+ bent press 2/2/1
27min
Następnym razem dam TGU jako pierwsze ćwiczenie, bo to nie ma znaczenia (przerwy można robić kiedy się chce).
Lekko nie było, ale TGU dobrze czułem.
TGU na dwie strony zajmuje około minuty, a swingi 10/10 - 30s.
Daje to 90s pracy "na serię", a do tego są przejścia, wstanie/położenie się - niech to będzie 2min. Jeszcze jakieś przerwy dla złapania oddechu.. Postaram się dodawać powtórzeń raczej niż zwiększać liczbę serii.
Bez przerw dałoby się zrobić całość 10x. Zobaczymy.
Jak mi się nie odwidzi, to 6tyg planuję się tego trzymać:
- TGU/SW
- CL/MP
- SQ/SN
Na obecną chwilę nie widzę opcji wskoczenia na odważnik 24kg!!
Nie ma co się zbytnio spinać, bo są wakacje i trzeba wypoczywać (w sensie psychicznym, bo trening czasem musi być ostry!)
