VWC robiłem z 16kg i chyba po 6powt. (a może po 7, ale raczej 6).
15/15s przeszedłem (40min = 80 serii), a rwałem w rękawiczkach.
Przy protokole 36:36 wychodziło mi 17 powtórzeń i tutaj już rękawiczki się rolowały i było niewygodnie. Odpuściłem.
Może teraz byłoby inaczej z 16kg...
A pamiętam, że brzuch mi wtedy zassało!!
Jak niedawno próbowałem zrobić test, to nie mogłem rwać przez 60s non stop!! Mało praktyki w rwaniach mam ostatnimi czasy..
Plan mógłby wyglądać tak:
Prometeusz
VWC albo jakaś inna balistyka
wolne
Prometeusz
VWC albo jakaś inna balistyka
wolne
wolne
U mnie takie coś nie przejdzie. Czasem mogę ćwiczyć 2dni z rzędu, a czasem nie.
Mniejsza o Prometeusza!! (póki co!)
Rano weszła kawa (właściwie to dwie, ale można uznać, że to jedna duża i bez tłuszczu!)
Wypad na zakupy.
Parno, duszno, to i rozgrzany byłem po powrocie.
I weszło:
Dzień lekki (20kg):
SWING - 6/6
HIGH PULL - 6/6
11x =264powt.
20min
Zestaw zajmował 45s, a przerwy najpierw 60s, a potem 75s.
Z doświadczenia w programach - rób ile możesz w X minut i co trening dodawaj jedno powtórzenie w seriach wiem, że liczba powtórzeń na cały trening niewiele się zmieni. Wydłużą się serie, ale też wydłużą się odpoczynki.
Jak to potem wyskalować? Jest ciężej czy nie??
10x5 albo 5x10 w tym samym czasie..
Może lepiej pozostać przy stałej liczbie powtórzeń, a dodawać serii?? To tak na marginesie, bo jadę wg Dżefa!
Nie wiem co to będzie jak mi dojdą do kompletu rwania na następnej sesji.
Za poradą Ojana - nabyłem BCAA i sobie popijałem

Smak pomarańczowy. Mniam!
W sumie to
trening na czczo!