Jutro pracuję 12 godzin, to jak będzie upał i zapieprz, to apetyt nie wróci.
Poprzednio przy takiej dwunastce wpadło:
7.30 - 3 albo 4 jajka M na boczku z odrobiną rodzynek (chyba dałem) + kawałek papryki + kawa
14.00 - jogurt grecki 400ml + 25g rodzynek + jabłko
i dopiero po powrocie do domu po 20.00 coś zjadłem.
Nie wiem jak tam dokładnie z kaloriami,
Jajecznica na boczku to z 600-700kcal (500kcal to 4 jaja i 10g tłuszczu)
Jogurt grecki z rodzynkami to 500kcal.
Najważniejsze, że się nasyciłem i nie byłem głodny. Jogurt grecki (typu greckiego) lepiej mi wchodzi niż jakaś śmietanka 30%.
Także ani to LCHF, ani PALEO, ale nie zależy mi na szufladkowaniu.
W sobotę idę na wesele, także żadnych restrykcji (typu ketoza, która chodziła mi po głowie) nie planuję.
Ale kto wie co potem... Lato, ciepło, urlopy, to nie bardzo też chcę się pakować w jakieś restrykcje (i dokładać sobie stresu!).
Poprzednio przy takiej dwunastce wpadło:
7.30 - 3 albo 4 jajka M na boczku z odrobiną rodzynek (chyba dałem) + kawałek papryki + kawa
14.00 - jogurt grecki 400ml + 25g rodzynek + jabłko
i dopiero po powrocie do domu po 20.00 coś zjadłem.
Nie wiem jak tam dokładnie z kaloriami,
Jajecznica na boczku to z 600-700kcal (500kcal to 4 jaja i 10g tłuszczu)
Jogurt grecki z rodzynkami to 500kcal.
Najważniejsze, że się nasyciłem i nie byłem głodny. Jogurt grecki (typu greckiego) lepiej mi wchodzi niż jakaś śmietanka 30%.
Także ani to LCHF, ani PALEO, ale nie zależy mi na szufladkowaniu.
W sobotę idę na wesele, także żadnych restrykcji (typu ketoza, która chodziła mi po głowie) nie planuję.
Ale kto wie co potem... Lato, ciepło, urlopy, to nie bardzo też chcę się pakować w jakieś restrykcje (i dokładać sobie stresu!).
