Fajnie się sobie podobać
Fajnie czuć się dobrze w swoim ciele
Fajnie podobać się innym
U mnie było tak:
na początku 2017r. urodziła mi się córka. Kettlowałem wtedy (w styczniu zacząłem Simple & Sinister - TGU/SWING na ciężko), a na wiosnę ruszyłem ze street workoutem. Dodatkowo we wrześniu miałem garniturową imprezę rodzinną co dodawało mi motywacji do robienia formy
Doszło sporo spacerów z wózkiem..
Ludziska mówili, że schudłem i takie tam. Wiadomo, po zimie człowiek zwiększył aktywność, trochę podźwigał i nieco sadła poleciało. Bardziej taki rekomp niż
redukcja. Street workout to taki nowy bodziec był.
Miłe to, OK
Jesień zima to wyciskanie pochylone i rwania - czyli nie pod sylwetkę treningi.
Na początku 2018r. córa zaczęła chodzić, wymaga od tamtej pory stałego nadzoru i kettle poszły do szafy, bo nie da się przy niej poćwiczyć..
Do menu weszły pompki i drążek. Od połowy kwietnia doszedł street workout (większy zakres powtórzeń niż rok wcześniej, bardziej hipertroficzny, ciało reagowało bdb), ale spacery zaczęły tracić na intensywności, bo córa coraz mniej chciała siedzieć w wózku.
Teraz mi mówią, że widać że ćwiczę, bo łapa taka i klata.. Zasługa sporej liczby pompek i dipów.
Miłe, OK
Choć o redukcji nie ma mowy..