Jutro rano ważenie i mierzenie, a ja mam gastrofazę od rana!!!
Ech...
Trening taki:
C&P (24) - 5x(1,2,3) =60x
GUSU (16) - 6/6 x5 =60x
LUNGE (20) - 6/6 x4 =48x
2H SW (20) - 10x30/30s =184x
C&P - jest jeszcze zapas, akurat dzisiaj w czasie tego kwadransa musiałem zrobić dziecku kanapkę..
GUSU - po pressach, to trochę ciężkie ćwiczenie (pierwsze padają mięśnie barków!). Jest też czasochłonne. Chyba wrócę do 5powtórzeń, ale zamienię kulę na 20kg.
LUNGE - poszło ładnie. Czułem!
Taka parka zajmuje mi 2:20 na początku. Do tego potem trzeba wstać, położyć się, zmienić stronę i odpocząć. Niewiele więcej da się zrobić. Można za to zmienić kulę i tak spróbuję.
2HSW - w 30s robię 19powt., a w słabszych jechałem po 16x (żeby było dłużej niż 20s).
seria 3. i 6. weszły po 16x, a reszta po 19.
Jakościowo - spinka pośladków konkretna!! Za to bez specjalnego ściągania kettla w dół i bez hamowania go - po prostu taka moc wyrzutu, żeby doleciał do linii barków, czy nieco poniżej. Skupiłem się na pośladkach
Swingi po wykrokach albo gobletach, to też inna bajka.. Nie ma co równać z treningiem samych swingów.
W kolejnym tygodniu będzie 40/20s !! Chyba wezmę 16 kg..
Dziwnie by wyglądało - swing z 16, a press z 24.. Jednak dochodzi tutaj element zmęczenia i wytrzymałości!!
OK
Drugi tydzień za mną.
Dodałem trochę powtórzeń i kilogramów. Po części - ostrożnie zacząłem. Po części - trochę się wprawiłem.
Mam nadzieję, że po części też jakiś tam progres zaliczyłem.
------------------
Już nie pisałem, żeby nie zapeszyć.
Upiekłem chleb.
Smak - trochę dziwny, ale żona mówi, że jak ten kupny. Daje mokrym zbożem i jest wilgotny w środku. Jak patrzę na zdjęcia z netu - wygląda tak samo.
Pozostały zakwas dałem do lodówki. Już ładnie bąbelkuje. Będę dokarmiał co tydzień i może raz na tydzień taki bochenek upiekę. Zobaczę..
Fotka moja
