Super 

Ilość wyświetleń tematu: 570278
. Pierwszy AMRAP fajnie, box jumpy udało się plyo i chociaż zawrotne tempo to nie było (tu akurat pewnie fsl wiódł prym) to jak na mnie całkiem nieźle. Na drugim trafił mi się drążek przy filarze, co ograniczało mi nieco zakres kippingu. Pierwsze dwie rundy podciągania udały się pół-kippingiem unbroken, potem już niestety bez mocniejszego swingu musiałam dzielić. Pompki mnie bardziej dzisiaj spowalniały, opornie wchodziły. Ogólnie trening fajny, mocny zapierdziel bez pitu-pitu
.
Ale jakoś się wyłączyłem i nie rozglądałem jak idzie innym - skupienie było dzisiaj bardzo dobre 
Biegać szybciej, Skakać wyżej,
Time to beat: Półmaraton: 41m27s; Maraton: 1h33m49s; Annie: 7m31s
6ripleyFsl- dla mnie 'rano' zaczyna się o 7:30, wszystko wcześniej to jeszcze noc.
FighterX, właśnie o to chodzi- trenuję, bo lubię, w zasadzie nie mam żadnego konkretnego celu oprócz postępów. Plan grupy competitors jest układany pod specyficzny cel, który nie jest celem wszystkich trenujących w tej grupie. Ja akurat nie lubię i uważam za bezsensowne szukanie celu pod plan, bo przeważnie robi się na odwrót. Dlatego wróciłam na grupę WOD, gdzie bez spiny robię swoje a jak będzie mi mało to mogę zawsze coś dorzucić.
Zmieniony przez - 6ripley w dniu 2017-07-11 20:16:01
.
. Bench press, jak na dawno nie wykonywane ćwiczenie nawet dobrze. WOD nie podpasował, jak widać z resztą po żałosnym wyniku, akurat szedł w parze z samopoczuciem. Mimo że box jumpy były dwa razy pod rząd to nie czułam, żeby jakoś słabiej wchodziły, po prostu kondycja i wytrzymałość przy tego typu ćwiczeniach leży. Swingi miały być 16/24kg ale Aga zaproponowała nieco więcej i było ok, tylko swingi unbroken wchodziły. Weekend bez treningu.
Nasz sklep
Mega promocja
Podobne tematy
Artykuły