Szacuny
1665
Napisanych postów
1846
Wiek
38 lat
Na forum
5 lat
Przeczytanych tematów
16916
Pobiegane. Początek nieprzyjemny, potem fajniej, ale tętno wysoko. Może dlatego, że ja się nie umiem wyluzować w tym lesie, ciągle nasłuch**ę, czy mnie coś nie goni. Dwa razy spłoszyłam stadko saren, ze wsi niosło się szczekanie psów. Znalazłam świetną górkę do podbiegów, dość wysoka i stroma, ale trzeba tam kawał drogi dobiec, więc na razie tylko na long runy się nadaje. Powrót już z duszą na ramieniu, bo szybko ściemniało i końcówkę już na czuja biegłam. A już prawie pod domem coś nagle jakby spadło z drzewa? Duży ciemny kształt. Widziałam tylko kątem oka, bo od razu sprint i spieprzyłam Dlatego zamiast wyciszenia na koniec jest nagły skok tętna
Wystarczy na sekundę się zatrzymać na zdjęcie i od razu jest napad kleszczy na sterydach. Fuj.
Jest liderem w tym dzialeSzacuny
13841
Napisanych postów
23364
Wiek
56 lat
Na forum
12 lat
Przeczytanych tematów
636622
Hesia no mi teraz bieganie w ogóle się nie spina - juz ze spaceru z Rudą wracam po ciemności... Liczę na weekend - kurczę nowe buty w szafie, tylko raz w nich polatałam... Ale Ty przecież mogłabyś w ciągu dnia pobiec. Na pewno w południe mniej strachu. Ale generalnie "leśny" strach jak się samemu biega to doskonale rozumiem. Zawsze sobie tłumaczę, ze spotkać "ludzkie" niebezpieczeństwo w środku lasu trudniej niż na obrzeżach.
Szacuny
1665
Napisanych postów
1846
Wiek
38 lat
Na forum
5 lat
Przeczytanych tematów
16916
Ten powrót po ciemku to czyste gapiostwo, wystarczyło trochę wcześniej wyjść. Ale w południe i tak jakoś się boję tego lasu. I ludzi właśnie nie, bardziej psów czy kij wie w sumie czego. Po prostu dziwnie się czuję sama na takiej przestrzeni. A te kleszcze to oczywiście sarnie, niegroźne, ale strasznie irytujące. Niech już się zrobi zimniej to znikną. A jeszcze co do planu dnia to ja w ogóle powinnam się ogarnąć, ale jakoś nie mogę. Dzisiaj wstałam o 10:30, położyłam się o północy. To nie jest normalne tyle spać. No i wstaję tak późno, a przed bieganiem muszę chociaż połowę roboty zrobić, bo po bieganiu ciężko mi się skoncentrować przez zmęczenie, bo biegam w 3 strefie. Po 2 nie opadam tak z sił. Na razie nie chcę ograniczać sobie snu, bo może potrzebuję. Zazwyczaj tak objawiają się u mnie wszelkie osłabienia: dłuższym spaniem i chęcią na drzemki za dnia. Może przejdzie.
Szacuny
1908
Napisanych postów
2984
Wiek
39 lat
Na forum
11 lat
Przeczytanych tematów
74502
Miło, że po czytaniu u mnie zachciało Ci się biegać.
I widzisz, ja Tobie zazdraszczam jogi, widziałam ten filmik z syrenki, próbowałam coś zrobić masakra.
Do lasu najlepiej wyjść wcześniej i jak jest słonecznie. Zupełnie inne odczucia. Wiem o jakim uczuciu mówisz. Z czasem chyba powinno być łatwiej.
Ja aktualnie próbuję oswoić bieganie po ciemku w terenie niezabudowanym. Jakoś rok temu było łatwiej. A jak już człowieka zacznie się odwracać i nasłuchiwać to lepiej zwrócić w miejsce bardziej komfortowe.
A bliżej ludzi nie masz jakiś dróżek? Zawsze to inaczej.
"Mówisz, że możesz – to możesz. Mówisz, że nie możesz – to nie możesz. Więc sobie wybierz". Mistrz Zen Seung Sahn
Szacuny
1665
Napisanych postów
1846
Wiek
38 lat
Na forum
5 lat
Przeczytanych tematów
16916
Alternatywą zawsze jest bieganie po asfalcie, więc nie jestem skazana na ten las. Ale las to las, szkoda mi go zostawiać dla asfaltu i wyskakujących z bram wściekłych burków. Może się oswoję.