SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

DT Hesia

temat działu:

Ladies SFD

słowa kluczowe:

Ilość wyświetleń tematu: 138448

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 10649 Napisanych postów 20338 Wiek 52 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 615179
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1254 Napisanych postów 1432 Wiek 35 lat Na forum 1 rok Przeczytanych tematów 12561
Jak się wywalę to polecę tak samo bez względu na to, na jakiej części głowy stanę. Nie wiem, czy to jakieś złudzenie na filmiku czy raz inaczej stanęłam, bo normalnie raczej tuż nad czołem opieram głowę. W każdym razie na kursie ashtangi mówili, że to kwestia tego, jak komu wygodnie. Swoją drogą wczoraj wywaliłam się minimum 5 razy i jednak z asekuracją czuję tylko lekkie napięcie szyi, raczej zakwasy chyba, bo wczoraj całe popołudnie i wieczór co chwilę robiłam stania. Pół godziny pracy i przerwa na stanie. Miałam bardzo dokrwiony mózg
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1254 Napisanych postów 1432 Wiek 35 lat Na forum 1 rok Przeczytanych tematów 12561
No, byłam na tej siłce i fajnie. Na początku czułam się niepewnie, ale szybko załapałam rytm i spoko. Tylko wskazania bieżni z tyłka, przy niby 5 km/h już musiałam biec, a to przecież dopiero szybszy marsz. Ostateczne tempo ponad 10 minut, bzdura. Maszerowałam trochę, ale dopiero parę minut na samym końcu. Po wyłączeniu aktywności na zegarku szłam jeszcze na nachyleniu 12 i stopniowo zmniejszałam. Na następny raz przygotuję sobie od razu jakiś sensowny trening, teraz to tak na czuja ;)


Edit.
Dobra, jak ciachnęłam minutę biegu z początku, gdzie były jakieś dziwne wskazania to mi Garmin pokazał to, co sam sobie wymyślił chyba na podstawie rytmu i długości kroku, nie wiem dokładnie. W każdym razie całkiem nieźle pokrywa się to z moimi odczuciami, więc wklejam :) I dorzucam zdjęcie obiadku, ryba z warzywami.








Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-14 16:48:34
2
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1254 Napisanych postów 1432 Wiek 35 lat Na forum 1 rok Przeczytanych tematów 12561
Viki, teraz doczytałam ten post o paśmie. Przepraszam, jeśli źle odczytałam Twoje intencje. Jeśli chodzi o to pasmo to wiesz, ja nie robię raczej nic, czego nie znajdziesz po 5 minutach w encyklopedii Google, ale problem leży chyba w tym, że to jest trudne miejsce i trzeba mieć dużo wyczucia, by w ogóle rozciągać to, co trzeba, to po pierwsze, a po drugie nie uszkodzić sobie kolana. Najczęściej trzeba odwodzić zgiętą nogę w bok, jak do półlotosa, tylko że jak zrobisz to źle to będziesz sobie nadwyrężać kolano (ja na początku jogowej drogi robiłam sobie to kuku, bo w ashtandze jest sporo półlotosa i ja zbyt ambitnie do niego podchodziłam, a miałam fatalnie zamknięte biodra). Dlatego może ludzie mają problem z tym pasmem, bo to wymaga dużej świadomości i wyczucia. Łatwo sprawić, by coś, co ma pomóc kolanom, pogorszyło ich stan.
Ciężko wytłumaczyć to uczucie, ale najważniejsze jest to, by wrażenie rozciągania było w udzie albo pośladku (najlepiej tak sobie korygować ustawienie, by rozciągać raz jedno, raz drugie), a nigdy nie w pobliżu kolana. Przy kolanie absolutnie nic nie może ciągnąć. I warto trzymać stopę flex, to ma zabezpieczyć kolano (i ja faktycznie czuję, że to poprawia ułożenie).
Mi się fajnie rozciąga udo w tym miejscu przy gołębiu. Znaczy ja takiego prawdziwego gołębia nie zrobię jeszcze, ale próbuję się do niego ułożyć. Ale przyznam, że to jest kolejna trudna do ogarnięcia rzecz i ja długo nie umiałam w ogóle ogarnąć gołębia tak, by rozciągało się w nim to, co trzeba. Jak kiedyś natknę się na jakieś dobre materiały w tym temacie to podrzucę.

Purczyński pokazuje w sumie takie dość podstawowe i proste ćwiczenie, ale nie wiem, czy to wystarczy:



I jeszcze dzisiaj jak czytałam o koślawieniu nóg w bieganiu (bo pierwszy raz w życiu miałam okazję zobaczyć siebie z przodu podczas biegania i wydawało mi się, że trochę za blisko mi idą kolana, nieważne) to znalazłam taką informację, że problemy z napinaniem się pasma biodrowo-piszczelowego wynikają z kompensacji osłabionych mięśni pośladka, dokładniej to średniego i części tylnego. Źródło: https://www.therunnerproject.pl/2020/08/15/bieganie-a-koslawosc-kolan/ 
W innym miejscu znalazłam też takie przyczyny anatomiczno-mechaniczne:
wzmożony tonus pasma biodrowo-piszczelowego,
nadmierne przodopochylenie miednicy, co dodatkowo wymusza wzmożone napięcie mięśnia pośladkowego,
skrzywienie kręgosłupa w odcinku lędźwiowym,
szpotawe lub koślawe kolana,
różne długości kończyn,
nadmierna rotacja wewnętrzna piszczeli,
płaskostopie,
wzmożone napięcie mięśnia dwugłowego,
znaczne przywiedzenie kończyny spowodowane osłabieniem mięśni odwodzących,
dysbalans pomiędzy mięśniami przedniej i tylnej grupy uda


I w sumie to ja faktycznie zauważyłam u siebie, że czasami kolana mi lecą do przodu. Nie konkretnie w bieganiu, ale przy ćwiczeniach siłowych muszę pilnować, by tego nie robiły przy np. przysiadach. I myślę, żeby trochę popracować nad odwodzeniem.


Ogólnie to przypomniało mi się, że mam wykupione dwa kursy na Anatomii Jogi, o kolanach i biodrach właśnie. Muszę to wreszcie przerobić i może będę mądrzejsza ;)


Edit. Jeszcze jedna pozycja mi się przypomniała, ale może być trochę bolesna, jak się za mocno wejdzie: pozycja krowiego pyska. To w sumie rozciąganie biodra jakby w drugą stronę, ale czuć bardzo mocno w tym miejscu, w którym czuć w ćwiczeniu Purczyńskiego tylko wchodzisz mocniej niż u niego. W sumie ostatnio często to robię.



Jak krowi pysk to za dużo, zrób to, co widać na moim avatarze. Tylko zamiast się zaplatać odpychaj nogę łokciem. Jak nie umiesz sobie tego wyobrazić albo avatar zbyt niewyraźny to mogę nagrać. W sumie w zeszłe wakacje sporo takich rzeczy robiłam i nie miałam problemów z pasmem. Może trzeba do tego wrócić? Może jest lepsze niż otwieranie bioder w drugą stronę. Na pewno kolana są bezpieczne.


Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-14 23:14:19

Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-14 23:15:50

Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-14 23:22:21
1
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 11976 Napisanych postów 19367 Wiek 40 lat Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 593215
Myślę że trudność wykonania i mała popularność tych ćwiczeń sprawia, że specjaliści doradzają rolowanie lub terapię manualną. Dla przeciętnego człowieka łatwiejsze niż joga

Gołębia nie zrobię, zresztą chyba wrzucałaś kiedyś filmik jak to zrobić i jakie mogą być problemy, ja mam chyba wszystkie możliwie problemy Nóg tak nie ułoze, chociaż lubię to rozciąganie i robię w miarę regularnie. To ostanie spróbuję. Coś podobnego robię na leżąco.
A to z awatara to wygląda jak twist, to jest w książce Skazany na trening jako podstawowa pozycja rozciągającą razem z mostkiem i l-sit, te 3 pozycje stanowią podstawową bazę. Jest tam rozpisana progresja krok po kroku i często robię te łatwiejsze wersje.


Zmieniony przez - Viki w dniu 2022-01-15 08:50:17
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1254 Napisanych postów 1432 Wiek 35 lat Na forum 1 rok Przeczytanych tematów 12561
Dla mnie gołąb też jest bardzo trudny i nadal bardzo dużo mi brakuje. Chociaż to baza do wielu asan to jednak jest mega wymagający i w sumie chyba do zrobienia go idealnie trzeba mieć też ogarnięty szpagat. A przy tym wydaje mi się, że na pewnym etapie trudno o postępy w gołębiu, robiąc samego gołębia, bo można się łatwo przyblokować w takim miejscu, gdzie w sumie niewiele się dzieje w ciele poza tym, że jest niewygodnie i niedobrze
Moja joga na co dzień to nie są takie ładne układy jak w internecie ;) Czasami faktycznie ćwiczę bardziej płynnie, ale często robię parę powitań słońca czy vinyasowych wygibasów, żeby się rozgrzać i rozruszać, a potem jakiś dynamiczny stretching i na koniec coś statycznego. Więc te granice między jogą a rozciąganiem czy ćwiczeniami na mobilność są bardzo płynne. Zmierzam do tego, że ludzie nie zawsze lubią ten rodzaj ruchu, bo bywa taki medytacyjny, niewiele się dzieje, a trzeba bardzo zwracać uwagę na odczucia płynące z ciała. I dużo osób robi podstawowy błąd, czyli nie rozgrzewa się. Joga jest taka dobra, zwłaszcza vinyasa, bo przeplatasz elementy rozgrzewające i wzmacniające z rozciąganiem i dopiero wtedy ciało fajnie się poddaje ćwiczeniom. Sama niestety często trochę za bardzo odpuszczam i robię zbyt lekką jogę, wtedy nie mam takiego luzu w stawach, jak powinnam mieć Dlatego wydaje mi się, że rozciąganie może mieć złą reputację, bo jest niestety kontuzjogenne (ludzie często się naciągają na siłę albo na zesztywniałych mięśniach) i nie widać szybkich efektów, a czasami w ogóle można nie mieć żadnych efektów.
Osobiście wolę poświęcić więcej czasu wieczorem na jogę niż rozciągać się na szybko po treningu, chociaż wszyscy tak polecają. Po treningu to ja mam zmęczone mięśnie, teraz zimą dodatkowo wbrew pozorom zimne, bo jak wracam z biegania to szybko mi marzną nogi, bardzo szybko stygnę przy takiej temperaturze. A ciepło jest ważne, dobrze jest się do statycznego rozciągania ciepło ubrać.
Myślę, że fajną opcją dla kogoś, kto nie lubi tego robić albo nie ma czasu, jest rozciąganie się po krótkim rolowaniu albo pistoletowaniu. Jak jeszcze chwilę się rozgrzeje, nawet 5 minut tylko, to powinno ładnie wchodzić. A przygotowanie tkanek jest równie ważne, co sama technika rozciągania. Nie bez powodu na początku wizyty fizjo rozgrzewają miejsce, które zamierzają masować. W sumie to może sobie kiedyś wypróbuję takie rozgrzewanie przez rozciąganiem :D Jakiś ciepły okład albo termoforek pod dupę przed otwieraniem bioder
I jeszcze kwestia pozycji. Wiele pozycji to jakieś tam modyfikacje tych kilku pomysłów, jakie mamy na rozciąganie określonych partii ciała. Nawet zaawansowani często trzymają się sprawdzonych podstaw zamiast kombinować. Ten pysk krowy nie będzie lepszy od tego, co mam w awatarze. Lepiej mieć większą kontrolę nad ciałem niż na siłę wpychać się w niekomfortową, ale bardziej zaawansowaną pozycję, jeśli zależy nam na efekcie rozciągania, a nie samym osiągnięciu jakiejś pozycji. W sumie dużym wyzwaniem dla nauczycieli jogi jest właśnie uczenie ludzi, jak modyfikować asany, by działały, a nie tylko przypominały to, co robi nauczyciel. Jak chodziłam na kurs ashtangi to niestety prowadząca sobie z tym nie radziła i wiele asan robiłyśmy na zasadzie "zrób cokolwiek na przeczekanie do następnej" zamiast zaproponować nam coś, co realnie po jakimś czasie pozwoliłoby nam zrobić postępy w danej pozycji. Na przykład jest w pierwszej serii coś a'la kruk, ale z nogami wyprostowanymi i splecionymi z przodu. Bardzo zaawansowana asana i nie do ogarnięcia dla początkującego. I moim zdaniem w tym miejscu powinniśmy mieć jakieś przygotowanie do podstawowego kruka, a nam nauczycielka kazała dosłownie zrobić coś na odp******, co za milion lat nie pozwoliłoby mi zrobić kruka.

No, rozpisałam się, ale zmierzam do tego, że nie trzeba szukać jakichś szczególnych pozycji do rozciągania, jeśli coś masz już opanowane. Ważniejsze jest przygotowanie się do rozciągania i sama technika. Właściwie to dopiero zaawansowani muszą kombinować, bo w podstawowych pozycjach mogą już nie czuć rozciągania. Dopóki czujesz to, co trzeba, inna pozycja raczej niczego nie poprawi, bo tutaj nie ma takich zasad progresji jak w siłowym. Lepiej zainwestować w lepsze rozgrzanie się, może lepsze ustawienie.



Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-15 11:28:55
1
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 11976 Napisanych postów 19367 Wiek 40 lat Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 593215
Rolowanie przed rozciągniem polecał fizjo
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1254 Napisanych postów 1432 Wiek 35 lat Na forum 1 rok Przeczytanych tematów 12561
Krótki bieg rege. Niby nie miałam zakwasów po wczorajszej bieżni, ale dzisiaj nogi zdecydowanie ciężkie. I jakoś tak nie mogłam złapać rytmu. W końcu zrobiłam marszobieg, bo miałam wrażenie, że przy wolnym jednostajnym tempie jakoś człapię.

W ogóle przygody mieliśmy dzisiaj. Okazuje się, że mam prorocze sny Wczoraj rano mówiłam ojcu, że śnił mi się koszmar, w którym był pożar w domu. A dzisiaj zapaliła się wędzarnia na podwórku. Cała zwęglona od środka, płomienie już prawie docierały do drewnianego dachu stojącej obok komórki.



A na koniec nieśmiałe powitanie Zuzki. Chyba ją wystraszyłam tym, że stanęłam w miejscu, bo nie przybiegła od razu, a potem piszczała z emocji Jakby co nie mam wschodniego akcentu, to tylko wygłupy


?feature=share




Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-15 16:19:50

Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-15 16:20:49
2
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 10649 Napisanych postów 20338 Wiek 52 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 615179
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1254 Napisanych postów 1432 Wiek 35 lat Na forum 1 rok Przeczytanych tematów 12561
Zrobiło się poważnie! Liczę kcal, bo po tygodniu diety na oko spadków brak, a kurcze no mam ambitne plany w tym względzie i chciałabym do wiosny się wyrobić, a nie bujać pół roku z redukcją. A u rodziców jakoś mi wzrosła tolerancja na jedzenie w kółko tego samego, więc może uda się wypracować jakiś w miarę stały jadłospis i nie liczyć wszystkiego od podstaw codziennie.
Miałam dzisiaj biegać na siłce, ale przez tę pogodę odpuściłam, bo ja tam muszę kawał drogi dojść i wolałabym nie stracić głowy po drodze (bynajmniej nie w metaforycznym sensie). Dlatego zrobię sobie dzisiaj siłowy i lekką jogę. Wczoraj zrobiłam godzinę porządnego rozciągania przy serialu, dawno takich luzów w biodrach nie czułam :) I chyba nawet jakieś postępy widzę, ten gołąb jakiś taki wygodniejszy się zrobił.
Najpierw była owsianka na śniadanie, potem na szybko kanapka z jajkiem , później makaron z wołowiną i warzywami, którego połowę dojem po treningu. Warzyw nie wklepywałam, oprócz ziemniaka, tak na oko tylko, bo parę kawałków jednak było ;)

Rozkład makro tak pi razy drzwi, byle białko było minimum 110 gramów, reszta aby dobić kcal i nie przegiąć w żadną stronę.





Zmieniony przez - Hesia w dniu 2022-01-17 20:08:41
2
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Karolina - dziennik ciążowy

Sztos