To nie jest naciągana teoria tylko coś, co już miałam i co wyleczyłam jogą, ale widzę, że jak się skupicie na swojej jeszcze mniej prawdopodobnej teorii (jak tutaj z hipoglikemią) to ja już nagle nie wiem, co mówię. Pierwsze, o co mnie kiedyś zapytała neurolog na wizycie parę lat temu, to czy nie boli mnie kark, a zawroty głowy od spięć w tym obszarze to jest bardzo częsta przypadłość ludzi pracujących przy biurku.
Dobra, wiecie co, ja już od dobrego miesiąca w sumie miałam to zrobić i chyba wykorzystam swojego obecnego PMS-a do podjęcia tej decyzji ostatecznie i rezygnuję z prowadzenia dziennika. Nie ma jednego głównego powodu, raczej wiele rzeczy się na to złożyło, ale w zasadzie chciałam tylko dokończyć ten "cykl" treningowy, przebiec półmaraton i wtedy odejść, żeby nie było, że tak urywam w połowie, ale w sumie to po co? Doszłam do wniosku, że muszę przemodelować sobie w życiu podejście do treningów i diety, nowe zajawki nie nadają się do opisywania w dzienniku, zresztą nikogo tutaj raczej nie interesują, a odkąd przeanalizowałam sobie u siebie różne rzeczy po przewertowaniu materiałów na temat psychologii zaburzeń odżywiania, czuję, że to miejsce niestety je wspiera, może nie tak mocno jak kiedyś, ale pewne tendencje niestety zostały. Ani ja do Was nie pasuję, ani Wy do mnie, pewnie było to mocno widać w tym, co i jak pisałam w ostatnich tygodniach, bo już mi ciśnienie skakało, jak widziałam niektóre komentarze, mało dobrych emocji tu dla mnie było ostatnio, dopaminka z wrzucania zdjęć jedzonka czy screena z Garmina to za mało ;) Nie chcę tego więcej i mam nadzieję, że zrobicie kolektywne "uff", a ja sobie pójdę pop******ić o diecie i treningach z kimś innym i gdzie indziej, gdzie będę się czuła bardziej na miejscu i gdzie nie będzie mnie triggerować tyle różnych rzeczy, nie będę teraz robić wielkiego halo i ich wypisywać, jakbym się łudziła, że kogoś to obejdzie i nagle jakiegoś objawienia dostanie
Elo, idę się odfokusować od treningów

Szczerze powodzenia, każdy stąpa swoją ścieżką, ja wybrałam po prostu inną i teraz widzę, że to nie miejsce dla mnie.