U mnie w sumie nic nowego.
Poniedziałek kiepsie samopoczucie, wczoraj było z rana spoko, przed praca zrobiłem obowodókę i interwał, a potem w pracy zaczeło mnie scinac...jednak wieczorem znacze się poprawiło. Dziś poki co jest duzo lepiej ale dziś DNT.
Ogolnie plan miałem taki zeby od jutra juz ruszyć z nowym planem i micha jaka ma byc, ale zobacze jak to będzie bo wczoraj waga 93kg i całkiem dobrze już było a dzis waga 95kg, dziwny ten mój oraganizm...
Kusi żeby juz wystartowac bo Przemek pomógł ułozyc plan i ciekawie wygląda.
Co do dtiety bedzie dalej rotacja
Ogólnie załuje że nie leciałem takiego vlcd jak przed wyjazdem tylko chciałem niby metabolzim torche nakreciic i w poniedziałek i wtorek poszło takie makro: b: 270g t: 0 w:150g
i wydaje mi się że chyba na vlcd by to lepiej poszło
dzis DNT, zjadłem do sniadania tylko 45g jaglanych i teraz do konca dnia polece
bez wegli białko i troche fatu
Przemysle to jeszcze czy rusze od jutra czy od soboty/niedzieli.
Kusi żeby już jutro zaczac, bo i tak te wode jak zgubie to dodam żarcia to pewno wiekszsoc wróci. wiec błędne koło. A tragedii nie ma.
co wiecej zazynac sie tez tymi obwodami na małych kaloriach...a jestem ledwo po okresie regeneracyjnym więc lepiej by to było wykorzystac na mocne treningi...
w sumie zostały 3 miechy masy wiec mało...a do roboty duzo
może jakos mega przez te 3 miechy się nie uleje...a też mało czasu zeby jakąś mini redu pomiedzy wcisnac.
a nawet jak sie uleje to chyba to wytne :D
Przemo mówił że może warto by było teraz jeszcze do niedzilei to vlcd pociagnac :)
Ale kurde mam wrazenie ze bedzie tak jak napisałem wyżej...zbije tej wody jeszcze a dodam kalorii to ona tak i tak wróci
Ale jak faktyczne jutro stwierdze ze jest lipa to pociagne vlcd.
wpiski wznowie razem z zaczeciem nowego planu bo narazie nie ma co pisac