Powiem Ci ja rozumiem dbanie o zdrowie i potrafienie sobie radzić z pokusami bo to kształtuje sportowy charakter, ale nie lubię popadania w skrajności. Ja mam taki przykład u siebie na siłce gościa paleo freaka. Który żadnych zbóż nie tknie, owoców absolutnie, tłuszcze roślinne największe zło świata, węgli tyle co z warzyw. Ogólnie paleo jest najlepsze na świecie. Gość nawet na urodzinach córki nie odstąpił od diety. Szanuję, że ktoś ma zajawkę. Ja generalnie nie wchodzę w dyskusję z ludźmi na siłowniach, ale z nim pogadałem. I mówię, że mam z 300g węgli jem tłuszcze roślinne itd No to zaczął się wywód, że źle, będę chory, rozszczelnią się jelita itd itd. Że on tak je z 4 lata i wszystko super ale cholesterol ma 2 x normę ale wiesz te normy są ciągle obniżane, że to firmy farmacetyczne spisek uknuły,że ogólnie wywalony cholesteron nie jest taki zły.
I zadałem proste pytanie. Jak określić kto w dłuższej perspektywie czasu będzie zdrowszy ja czy Ty?
On oczywiście, że on. A ja na to jak to określić. Diety mamy diametralnie inne. Od kilku lat wszystkie podstawowe parametry mam w normie ( miałem cholesterol podniesiony ale znalazłem przyczynę) progres robię, czuję się dobrze, czerpię przyjemność z jedzenia wszystkiego.
Nie da się jednoznacznie określić co dla kogo jest lepsze bo to kwestia indywidualna mocno, to że mi węgle powiedzmy nie szkodzą nie znaczy, że każdy tak ma jeść ale nie można też szukać wszędzie spisków i polecać wszystkim tego samego.
Drugi przykład to mam kuzyna co długo był na diecie Kwaśniewskiego. Jakie to były zachwyty
prosta dieta smaczna ( to rzecz dyskusyjna jedząc kilka składników) power jest na wszystko, libido po prostu kosmos. Chłop teraz ma 45 lat i co chwile problemy ze zdrowie, sercem.
Więc nie wszystko jest łatwe i proste
Ale się rozpisałem
