Byłem wczoraj w odwiedzinach u kuzyna żony, który twierdzi, że nie je od 50 tygodni. Trochę się denerwuje, że się mu nie wierzy. Przy mnie zjadł kawałek plasterka kiełbasy (zwracał mi na to uwagę, że to tylko tyle; mówił, że czasem każą mu ocenić smak potrawy lub sosu). Być może zjada ok. 200kcal dziennie? Wczoraj wypił trochę alkoholu - był potem b.impulsywny.
Dzisiaj wstałem wcześniej:
1.Wznos nóg w zwisie do drążka 6x10p
2. Skłony na krześle 20p +2,5kg/5x20p
3. Pompki w staniu na rękach 6x3p
Potem byłem maszerować 96 minut - powitałem wschód słońca .
A teraz zasypiam przy komputerze!
Idę się zdrzemnąć!
Dzisiaj wstałem wcześniej:
1.Wznos nóg w zwisie do drążka 6x10p
2. Skłony na krześle 20p +2,5kg/5x20p
3. Pompki w staniu na rękach 6x3p
Potem byłem maszerować 96 minut - powitałem wschód słońca .
A teraz zasypiam przy komputerze!
Idę się zdrzemnąć!

). On sam źle się czuje gdy zje coś więcej właśnie poprzez uruchamianie soków trawiennych - to był malutki kawałeczek plasterka kiełbasy.