A dzisiaj się chciało
16.06. środa (za wtorek)
pull A
1. Wiosło półsztangą rampa 8
40 x 8/50 x 8/65 x 8/75 x 8/85 x 8 --> + 2,5 kg zacisk
40 x 8/55 x 8/70 x 8/80 x 8/90 x 8 --> + 2,5 kg zacisk
2. Żuraw rampa 8
0 x 8/5 x 8/10 x 8/12,5 x 8 --> ledwo
0 x 8/5 x 810 x 8/15 x 6 --> masakra
3. Ściąganie drążka górnego 3 x 12-15
55 x 15/60 x 15/60 x 12 --> ostro
55 x 15/60 x 15/60 x 15 --> spociłem się
4. Szrugsy sztangą 4 x 12
100 x 12/125 x 12/150 x 12/175 x 7 --> ciężko
100 x 12/125 x 12/150 x 12/175 x 9 --> oj nie było łatwo
5. Uginanie ze sztangą 3-4 x 10
20 x 10/30 x 10/40 x 10/45 x 6 --> powolne opuszczanie, masakra
20 x 10/30 x 10/40 x 10/50 x 6 --> piekły bicki
6.
Unoszenie nóg w podporze 3 x 15
20 s trzymania nóg/15/15
25 s trzymania nóg/15/15
7. Allahy 3 x 12
32,5 x 12/35 x 12/37,5 x 12 --> podrywało mnie do góry
35 x 12/37,5 x 12/40 x 9 --> o żesz kurfa
czas - bardzo długo, pogadałem se

(coś koło 80 minut)
Wiosło mocno poczułem, fakt że do setki już niedaleko ale spacer to nie będzie
Żuraw mnie zniszczył. Śmiało dorzuciłem 2,5 kg i miałem problemy z utrzymaniem płynnego tempa zejścia, prawie leciałem na pysk.
Ściąganie mocno, ładnie katuje mi najszersze.
Szrugsy - progres jest, znowu miałem widownię
Uginanie - dowaliłem, piekło na maksa.
Brzuch skatowany. Allahy już naprawdę ciężko, aż brakowało tchu.
Dzisiaj koleś - łapka spuchnięta, do małych nie należał - robił wiosło... 40 kg

i to tak sztywno jakby mu kij od miotły ktoś w tyłek wsadził

Ale co tam, ponad 40 w bicu jest, reszta sie nie liczy
