Muszę odpocząć i przestać żłopać tyle kawy. W ciągu ostatnich dni było przynajmniej 4 na dzień. Za mało śpię, dużo pracuję, trening ostry i dzisiaj poczułem tego efekty. Ostre skurcze łydki przy żurawiu, ogólne zmęczenie i brak energii. Od połowy treningu ćwiczyłem już tylko siłą woli bo miałem ochotę pyerdolnąć to i pojechać do domu. Po wtorkowych ciągach nie zregenerowały się do końca prostowniki i czułem je ostro podczas siadów. No ale...
23.07. piątek
nogi ciężko, plecy lekko, bic ciężko
przysiad rampa 5
60 x 5/80 x 5/100 x 5/120 x 5/140 x 5/155 x 4 --> spłyciłem trochę
60 x 5/80 x 5/100 x 5/120 x 5/140 x 5/160 x 5 -->
żuraw rampa 8
0 x 8/5 x 8/10 x 8/15 x 7 --> problemy z chodzeniem
0 x 8/5 x 8/10 x 8/15 x 6 --> ledwo, skurcze łydki
wspięcia 4 x 15
106 x 15/136 x 15/156 x 15/176 x 15 plus max
126 x 15/146 x 15/166 x 15/186 x 15 --> lajtowo
MDS ściąganie drążka szeroki nachwyt/nachwyt/podchwyt 8-10
50 x 10/10/8
55 x 10/8/7
60 x 10/5/4
60 x 10/4/2 -->
60 x 10
60 x 10
60 x 10
60 x 10 --> już brak mocy
szrugsy leżąc 45 stopni 3 x 15
27 x 15/27 x 15/27 x 15 --> powoli i dokładnie, ogień
30 x 15/30 x 15/30 x 15 --> chwyt puszczał
uginanie ze sztangą 4 x 8
20 x 8/30 x 8/40 x 8/50 x 8/60 x 3 --> przesadziłem
30 x 8/40 x 8/50 x 8/60 x 4 --> progres jest
młotki 3 x 10-12
18 x 12/18 x 12/18 x 12 --> dojechałem łapki
18 x 12/18 x 12/18 x 12 --> już ledwo, masakra
Czyli na papierze nie wygląda to źle. Ale brakowało iskry, chodziłem po sali zblazowany i w sumie czekałem na koniec treningu.
W siadach miałem komfort bo asekurował mnie kolega z instruktorem. 140 kg prawie ze skakałem, wiedziałem że będzie spory progres. Wg instruktora (a zna się na rzeczy) tylko ostatni minimalnie spłyciłem.
Miska:
1. whey
2. jajecznica, razowiec, nektaryna
3. kebab, ryż, surówka
4. jaja, razowiec, ogórek, pomidor, nektaryna
trening
5. whey, carbo
6. kurak, ryż
7. ...
23.07. piątek
nogi ciężko, plecy lekko, bic ciężko
przysiad rampa 5
60 x 5/80 x 5/100 x 5/120 x 5/140 x 5/155 x 4 --> spłyciłem trochę
60 x 5/80 x 5/100 x 5/120 x 5/140 x 5/160 x 5 -->
żuraw rampa 8
0 x 8/5 x 8/10 x 8/15 x 7 --> problemy z chodzeniem
0 x 8/5 x 8/10 x 8/15 x 6 --> ledwo, skurcze łydki
wspięcia 4 x 15
106 x 15/136 x 15/156 x 15/176 x 15 plus max
126 x 15/146 x 15/166 x 15/186 x 15 --> lajtowo
MDS ściąganie drążka szeroki nachwyt/nachwyt/podchwyt 8-10
50 x 10/10/8
55 x 10/8/7
60 x 10/5/4
60 x 10/4/2 -->
60 x 10
60 x 10
60 x 10
60 x 10 --> już brak mocy
szrugsy leżąc 45 stopni 3 x 15
27 x 15/27 x 15/27 x 15 --> powoli i dokładnie, ogień
30 x 15/30 x 15/30 x 15 --> chwyt puszczał
uginanie ze sztangą 4 x 8
20 x 8/30 x 8/40 x 8/50 x 8/60 x 3 --> przesadziłem
30 x 8/40 x 8/50 x 8/60 x 4 --> progres jest
młotki 3 x 10-12
18 x 12/18 x 12/18 x 12 --> dojechałem łapki
18 x 12/18 x 12/18 x 12 --> już ledwo, masakra
Czyli na papierze nie wygląda to źle. Ale brakowało iskry, chodziłem po sali zblazowany i w sumie czekałem na koniec treningu.
W siadach miałem komfort bo asekurował mnie kolega z instruktorem. 140 kg prawie ze skakałem, wiedziałem że będzie spory progres. Wg instruktora (a zna się na rzeczy) tylko ostatni minimalnie spłyciłem.
Miska:
1. whey
2. jajecznica, razowiec, nektaryna
3. kebab, ryż, surówka
4. jaja, razowiec, ogórek, pomidor, nektaryna
trening
5. whey, carbo
6. kurak, ryż
7. ...

Także zamiast wypoczywać dochodzę do siebie aktualnie i szykuję się na wyzwania nadchodzącego tygodnia