Zamiast pobiegać wskoczyłem w auto i pojechałem nad morze. Pięknie, 32 stopnie, woda za to już chłodniejsza. Popływałem i odżyłem, wróciły mi siły witalne. Praca / siedzący tryb życia to takie cholerstwo, które potrafi niezauważenie, potajemnie wysysać z człowieka życie i co gorsze wmawiać mu, że nie ma czasu / siły / energii się temu przeciwstawić. Nabieram mocnego przekonania, że
brak czasu nie istnieje. Wszystkie rzeczy, które są do zrobienia, można zrobić z większym poziomem energii i inną jakością ducha po treningu.
Z głośników sączy się genialna płyta E.S.T - From Gagarin's Point of View. Kto nie zna, a lubi dość spokojny jazz - polecam bardzo. Ale płytę, nie mp3 z youtube. Kiedyś uważałem, że nie ma w nich nic złego. Potem posłuchałem płyt na dobrym ( nie drogim - dobrym! ) sprzęcie. Nie rozpisuję się o tym więcej, bo to temat rzeka. Swój sprzęt kompletowałem przez dwa lata, słuchając różnych konfiguracji. Dlatego nie zamieszczam linku, jedynie okładkę.
