14.06. poniedziałek
Push A
1. przysiad rampa 5
40 x 5/70 x 5/95 x 5/115 x 5/135 x 5/155 x 3 --> można się było tego spodziewać
47 x 5/67 x 5/87 x 5/107 x 5/137 x 5/157 x 3 --> smith's, zahaczyłem blokadą
2. Wl rampa 5
50 x 5/60 x 5/80 x 5/95 x 5/110 x 5/120 x 2 --> leciutki zapas
40 x 5/60 x 5/80 x 5/100 x 5/120 x 2 --> wytrącony z rytmu, za krótka przerwa
3. Wyprosty siedząc 3 x 12
60 x 12/70 x 12/80 x 12 --> masakra
60 x 12/70 x 12/80 x 12 --> paliło
4. Ściąganie linek high to mid 3 x 12
10 x 12/12,5 x 12/12,5 x 12 --> paliło również
12,5 x 12/12,5 x 12/12,5 x 12 --> ostro
5. a/ szeroki wycisk sztangielek siedząc 3 x 10-12
21 x 12/21 x 12/21 x 11 --> ciężko
21 x 12/24 x 12/24 x 9 --> masakra
b/ wymach boczny 3 x 12-15
9 x 15/9 x 15/9 x 15 --> brak czucia
9 x 15/9 x 15/9 x 15 --> ostro ale mogłem dorzucić
6. Wspięcia stojąc 4 x 15
131 x 15/151 x 15/171 x 15/191 x 15 --> czuję już ciężar na garbie
nie pamiętam, ale chyba max do 160 kg doszedłem
7.
Dipsy (tric) 4 x 10
0 x 10/10 x 10/20 x 10/32,5 x 9 --> oj bolało
zrobiłem 4 x max
czas - poniżej godziny
Znowu zapomniałem notesu, ciężary z głowy
Oczywiście nie naprawili stojaków i pozostało mi robienie przysiadów na smith'sie, czego nienawidzę i co jest raczej kiepskim pomysłem. No ale z braku laku... W ostatniej serii podszas wstawania w drugim powtórzeniu zahaczyłem blokadą i straciłem mnóstwo sił na zaliczenie tego powt, więc wstałem jeszcze tylko raz, chociaż czułem siły na 5 powt gdyby nie ten incydent.
Wl po nieudanych siadach juz bez koncentracji, szło ładnie - 100 kg fruwało. 120 dziwnie ciężkie, powinienem dłużej odsapnąć ale wkurzony leciałem jak przecinak.
Wyprosty - niechcący zdublowałem ciężar sprzed tygodnia (brak notesu)
Linki dokładnie i powoli jak zwykle, paliło.
SS mnie zniszczyła, ładnie skatowałem bareczki.
Łydki już na odpie.rdol
Dipsy to samo.
Gdy nie można porządnie zrobić przysiadów, cały trening szlag trafia. I tak nie było źle. Stojaki mają być w przyszłym tygodniu.