volvo ja nie należę do ludzi cierpliwych...
Dzisiejszego dnia spędziłem 9 godzin tnąc diamentową tarczą ścianę ze zbrojonego betonu. Tak więc czas upłynął mi radośnie i przyjemnie przy dźwięku szlifierki kątowej i młota
Dziwie się że miałem tyle energii na treningu... dodam że warunki atmosferyczne też niekoniecznie sprzyjające - 29 stopni i duchota. No ale do rzeczy:
05.07. poniedziałek
klatka ciężko, barki lekko, tric ciężko
wl rampa 5
50 x 5/70 x 5/90 x 5/100 x 5/110 x 5 --> w miare lekko
50 x 5/70 x 5/90 x 5/105 x 5/115 x 4 --> sam, malutki zapas
dips rampa 8
0 x 8/10 x 8/20 x 8/30 x 6 --> no już ciężko
0 x 8/10 x 8/20 x 8/30 x 7 --> zawsze jakiś progres
wyciskanie siedząc 3 x 10-12
21 x 12/24 x 10/24 x 7 --> ciężko
21 x 12/21 x 12/24 x 8 --> ręce opadły
mds wymach boczny 80/90/80 rev 8-10
7 x 10/9/8
9 x 10/6/6 --> paliło
9 x 10/9/8
9 x 10/7/6
9 x 10/7/7 --> nagły przypływ mocy
wyciskanie wąsko skos ujemny rampa 6
60 x 6/80 x 6/90 x 6/100 x 2 --> tric zajechany
50 x 6/70 x 6/90 x 6/110 x 3 --> jw
tate press 4 x 8-10
12 x 10/15 x 10/18 x 8/18 x 6 --> łostro
15 x 10/18 x 10/18 x 8/18 x 7 --> masakra
czas - nie wiem, zegarek na siłce nie działa
Coś koło 50 minut
Cóż, jak widać nie najgorzej. Ciężary jeszcze śmieszne więc nie będę się rozwodził nad poszczególnymi ćwiczeniami. Grunt że progres jest.
Miseczka:
1. owies, whey
2. ryż, dorsz, oliwa, ogór, sałata
3. jw
4. sznycel, makaron, oliwa, ogór
trening
5.whey, carbo
6. ryż, sznycel
7. jaja