Zacznę od końca.
Podsumowania zazwyczaj są po to, żeby cieszyć się z osiągniętych wyników, rzadziej, żeby zobaczyć co się spie....ło.
Ja kończąc pomiary, zdjęcia itp pomyślałem o tym drugim.
Ale przemyślałem to, przeanalizowałem i wyszło mi jednak, że jestem zadowolony.
Początkowo nie byłem zadowolony z pomiarów centymetrem no i zdjęć
Ale jak poskładałem w jedną całość wszystko, wziąłem pod uwagę pomiar fałdów, to wyszło mi, że idzie to w dobrą stronę.
Skoro kręcę się w okolicach swojego zera - a jednak poniżej, to skąd ma być masa?
Skoro dodałem sporo kcal, a mnie nie zalało, a wręcz przeciwnie, fałdy się zmniejszyły - to przecież oznacza, że jest dobrze.
Skoro fałdy się zmniejszają, wymiary stoją w miejscu,
waga +- stoi w miejscu, to oznacza to to, o czym pisał Sol wcześniej, że pod tłuszczem, którego jest jeszcze trochę, coś tam może się buduje.
Niestety fotki w żaden sposób tego nie pokazują. I pewnie jeszcze przez jakiś czas tego nie pokażą.
Suma, sumarum - jestem bardzo zadowolony z tych 6 tygodni "masy". Piszę w cudzysłowie, bo skoro nie jestem na plusie z kaloriami, to i masy nie zbuduję. Myślę, że od jutra, sprawy powinny już iść lepiej.
Cieszę się, że uniknąłem tego - co większość mi zapowiadała i co można przeczytać w wielu wątkach na forum - że kończąc długą redukcję, nie zakończoną jednocyfrowym BFem - po dodaniu kcal natychmiast się zaleję. U mnie to wygląda tak, że okazało się, że dodanie kcal z ww ruszyło metabolizm.
Jutro zrobię badania i zobaczymy, jak te 6 tyg zmieniło moją gospodarkę hormonalną. Nie oczekuje cudów, ale mam nadzieję, że test lekko podskoczy :)
Tutaj pomiary z wagi i centymetra:
Pomiar fałdów:
Oraz to co tak naprawdę niczego nie pokazuje :D
