Szacuny
549
Napisanych postów
7987
Wiek
49 lat
Na forum
16 lat
Przeczytanych tematów
99207
Jajo, maslo i warzywo - to najlepszy posilek "na droge". Ewentualnie, miast masla, kubiek smietany 36 voltow ;)
Jak slysze, ze ktos pyta o cholesterol w kontekscie tego, co znajduje sie na talerzu - nawet nie podejmuje dyskusji. A gdy jeszcze aluzja tyczy jaj.. coz, lepiej nie dyskutowac z idiota, mozna sie zarazic ;)
Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2014-06-30 19:06:58
Szacuny
964
Napisanych postów
8632
Wiek
44 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
294460
Czy jak ktoś wpieprza węglowodany, to na wyjazd może się przerzucić na takie jedzenie, czy to go zniszczy??
Powiedzmy mam dzień podróżny i rano jem jajecznicę na boczku, a potem właśnie takie różne tłuste.. Czy to już trzeba mieć przestawiony organizm na korzystanie z tego typu paliwa??
Poza tym dodawaniem kostki masła do wszystkiego, to mi też tak smakuje Ale węgle uwielbiam...
Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
68495
panteon
Czy jak ktoś wpieprza węglowodany, to na wyjazd może się przerzucić na takie jedzenie, czy to go zniszczy??
Powiedzmy mam dzień podróżny i rano jem jajecznicę na boczku, a potem właśnie takie różne tłuste..
Czy to już trzeba mieć przestawiony organizm na korzystanie z tego typu paliwa??
Poza tym dodawaniem kostki masła do wszystkiego, to mi też tak smakuje Ale węgle uwielbiam...
Różnie różni znoszą przestawienie. Jeżeli jednak się decydować to na minimum 4-5 dni dla oczyszczenia organizmu. Przestawka na jeden - dwa dni raczej zaszkodzi niż pomoże.
No i samopoczucie może być liche, a podróż w takim stanie to średni pomysł. Czytałem o atawizmie, który uruchamia apetyt po wyruszeniu w podróż. Ludzie czasami źle znoszą świadomość niejedzenia węglowodanów i włącza się głód psychiczny.
ROP (pre 32 kg) poszło.
Drabiny 5 x (1-2) EH
Starałem się robić ładnie. Kula jest kula, ale się cisnęło.
Potem wylosowałem 8 minut snatcha.
Poszło wyjątkowo lekko i bez bólu. Żałuję, że nie mierzyłem pulsu.
A potem jeszcze pożonglowałem sobie kulą 24 kg. I tu to się zmęczyłem. Jednak co żonglerka to żonglerka
Idę spać. Jutro od rana szczęk żeliwa A po południu bieganie przez duże S Siła
Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
68495
PTP (?) 31
Drabiny siłowe 1-2-3
WL 2 x (1+2+3) 90 kg
MC Sumo (bez odstawiania) 2 x (1+2+3) 120 kg
Drabiny to jednak genialna sprawa na zwiększenie objętości bez przemęczania mięśni. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że wyszedł mi trening bez kropli potu i nerwów. Dzisiaj odjąłem trochę ciężarów, ale zrobiłem drabiny.
Po części głównej ćwiczenie umiejętności. Overhead Squat. Jeden z podstawowych elementów składowych rwania olimpijskiego. Przydaje się mobilność barków i umiejętność "oparcia" się o ciężar (kettle w tej materii rządzą niepodzielnie - zrobienie OHS z parą kettli jest 15 razy trudniejsze, a z jednym 10 razy). Ciężar symboliczny, ale jak ktoś nigdy nie robił takich przysiadów, to polecam goły gryf, a nawet kij od szczotki. Też może być dużo. Nie wyobrażam sobie tego ćwiczenia z 60 kg! "Smoka zabić trudno, ale starać się trzeba" Kilku rzeczy w życiu sobie też nie wyobrażałem, a jednak są
Krótki film. Poranek dla niegrzecznych dzieci Ćwiczenia ograniczyłem, bo co to za frajda patrzeć na dyganie takich ciężarów. Urzekł mnie natomiast taniec przed każdym powtórzeniem Podoba mi się Wiadomo: martwy ciąg. No i nagrałem OHS. Miłego oglądania. Mam dzisiaj gwałtowny wysyp pracy, a poza tym po południu chcę zrobić solidny trening na wypalenie glikogenu.
Znikam.
Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
68495
Biegane wieczorem było.
20 x 100 metrów z doczepionym do pleców konarem + kilometr na rozbieganie.
Droga piaszczysta i lekko z góry/pod górę.
W piachu korzenie pobliskich sosen. Nie doceniłem ich. No i dwa razy wyrwało mnie z butów w kierunku przeciwnym do kierunku biegu. Po prostu kłoda się zaryła pod korzeń i taki hamulec dosłownie wyrywał mnie z butów do tyłu.
Po każdych 100 metrach przerwa do odsapnięcia. Razem 2 km z obciążeniem. Nieźle było.
Zmieniony przez - MaGor w dniu 2014-07-01 21:43:36
Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
68495
PTP 32
Drabiny:
WL 4 x (1-2) x 100 kg
MC klasyk 2 x (1-2-3) x 120 kg
I wszystko na ten temat Lubię to. Idę na trening lekko obolały - po wyjściu z treningu mam wrażenie, że mógłbym skręcić w dłoniach podkowę. Chyba o to chodzi.
Dzisiaj dołożyłem w WL i zostałem na tym samym poziomie w MC
W wyciskaniu poszedłem w drabiny i koniec końców zrobiłem więcej, większym ciężarem w tym samym czasie. Jutro - żeby całkiem zdezorientować organizm - zjadę z ciężarem do 90 - 95 kg i zrobię po prostu 2 x 5. W MC za to dołożę coś i pójdą drabiny. Zobaczę jeszcze. Zwłaszcza, że chyba muszę jechać do rodziców i nie wiem jak tam będzie czynna siłownia. Biorę tylko kulę 20 kg. Na tamtejszej siłowni mają odważnik 32 kg i w razie czego zrobię ROP wg założeń.
Widzę ciekawy układ/wariant PTP.
Docelowo: 5 x 5
Sesja treningowa normalna: 2 x 5
Sesja treningowa z progresją 5 - 10 kg: drabiny 2 x (1-2-3)
Sesja treningowa z progresją 10 - 20 kg: drabiny 4 x (1-2)
Przebieg sesji ustalamy na początku treningu, ale jest to decyzja nieodwołalna i niezależna od poczucia sił. Jak czuję po ciężarze, ze to "ten dzień" to robię progresję. Jak nie ma prądu to zostaję na poziomie 2 x 5. Pilnuję tylko zakładanego tonażu do przerzucenia na treningu. Ciekawe, ciekawe... Ale to już chyba nie w tym podejściu. Będę musiał zrobić przerwę za dwa tygodnie.
Po południu ROP (pre 32 kg) 4 albo 5 x 1-2 press + wymachy + żonglerka (może)
Bardzo miły i relaksujący, ale nudny filmik z dzisiejszego poranka
Zmieniony przez - MaGor w dniu 2014-07-02 10:30:41
Szacuny
518
Napisanych postów
10132
Wiek
52 lat
Na forum
13 lat
Przeczytanych tematów
68495
Wieczorem ROP (przygotowanie do 32 kg)
Drabiny 5 x 1-2
One Arm Swing - 6 minut x 15 rep.
Żonglerka: 15 minut.
Pierwsza część lekko i miło. Bez kropli potu i przyspieszonego oddechu.
Swingi - już mocniej. Wyszło EMOM z 15 powtórzeniami (kula 32 kg)
Żonglerka jednak męczy bardziej. Tu już pot się pojawił i to sporo. Jem ziemniaka i idę spać.
W dzień zrobiłem test przemęczenia. Założyłem pulsiaka i posiedziałem przy biurku kilka minut. Tętno normalne, w okolicach 72-77 (nie jest wartość spoczynkowa - normalna aktywność). Wstałem i skoczyło do 92, a potem zaczęło spadać. Po kluczowych dwóch minutach spokojnego stania zaczęło spadać na łeb na szyję. Czyli jest nieźle.