Mam niecałe 18 lat. Ćwiczę na siłce ponad 4 miesiące (2 miechy przed wakacjami, potem 2 przerwy, i od wakacji do teraz), dietę mam od początku września i jej się trzymam. Zrobiłem jak dotąd 2 treningi typu ACT (jeden na wprowadzenie na siłownię i jeden na pierwszy miesiąc po przerwie wakacyjnej), jeden jakiś, w którym ciężko mi określić nazwę oraz teraz właśnie kończę robić mój pierwszy FBW. Muszę przyznać, że właśnie ten FBW dał mi super efekty - przyrosty bardzo zadowalające, widoczne zmiany w sylwetce, i 2,5 kg do przodu (trening trwa 1,5 miesiące i w sobotę mam zamiar go zakończyć). Wykonałem chyba swojej maksimum, bo już więcej zwiększać nie mogę, więc zmieniam trening. Tylko tutaj moje pytanie. Czy to jest właśnie ta "stagnacja" i powinienem zacząć brać
kreatynę, czy po prostu zmienić trening, a zwiększanie ciężaru zacznie się od nowa? W sumie w kwestii stażu na siłowni i diety myślę, że warunki już spełniam na kreatynę, kasę mam, ogólnie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zrobił cykl, tylko jeśli praktycznie to samo mogę osiągnąć bez to nie ma sensu wydawać tych 30 zł i faszerować się chemią skoro można bez. Sprawa jest jeszcze taka, że za 1,5 miesiąca wchodzę w rok, gdzie kończę 18 lat, więc będzie full 18-tek u znajomych i na pewno jakieś piwko czy 2 w weekend na imprezie się wypije - póki co nie piłem od wakacji, ale jednak jak najlepsi kumple będą robić swoje 18-stki to wypada iść i wypić ich zdrowie. Dlatego też myślę, że w przyszłym roku będzie mi ciężej znaleźć okres 1,5 miesiąca, bez imprez, bez wyjazdów, gdzie będę mógł zachowywać dietę. A teraz właśnie do końca roku mam taki czas gdzie skupiam się tylko na treningu i to jest mój priorytet. Co mi radzicie? Robić cykl na mono czy ćwiczyć na sucho?