"Małe" wyjaśnienie i nakreślenie co i jak
Już pewne, że Sopot to pokazy a nie zawody pod Polskim Związkiem.
Odnośnie bana, nadal nie ma pewności na 100%.
Ale decyzja została przeze mnie podjęta, bez względu na decyzję PZ.
Wiem, że Sopot to nie żadne Mistrzostwa, gdzie można zdobyć tytuł i nie są to jakieś super prestiżowe zawody. Zmiana na pokazy w teorii niewiele zmienia, jednak poświęcać dla czegoś niepewnego czas, zdrowie i pieniądze (bo nie ukrywajmy, że koszty są spore) jest w mojej ocenie bezsensu. Przynajmniej zaoszczędzę kasę na MP i dopracuje sylwetkę na cacy
Myślę, że gdybym włożyła już w to kasę, a na całe szczęście moje zwlekanie ze wszystkim na ostatnią chwilę przyniosło pozytywne efekty

, to wahałabym się bardziej nad decyzją (o ile byłaby pewność braku bana)
A, że na całe szczęście jest jak jest, to decyzja była w miarę prosta

Więcej przeważało nad rezygnacją.
Czy żałuję? Trochę tak, bo jednak nastawiałam się na to.
Ale czy się cieszę, że nie startuje? Również tak

- kto wie ile to wyrzeczeń, poświęcenia itp to zrozumie.
Pozytywnych stron tej całej sytuacji jest kilka:
- będę przygotowywała się z Kaszką, Eveline, Cruella, Nataszą praktycznie równocześnie - co prawda one na debiuty, ale pewnie na MP również będą chciały wyjść a to tylko ciut później niż debiuty.
- będę miała normalne, spokojne lato
- możemy z Tadeuszem zabrać się za moje badania krwi - bo kwestie cholesterolu itp trochę u mnie kuleją,
- mogę pracować i szlifować sylwetkę dalej, spokojniej przeprowadzimy redukcję i spalimy ten tłuszcz z nóg, który u mnie schodzi dość opornie i na samym końcu .
- no i ogólnie więcej czasu, mniejsza presja na efekty i mniejsze ciśnienie - już odczuwam tego pozytywne skutki
Zawody nie są sensem mojego życia, a jedynie jego elementem i nie były celem samym w sobie, jak to miało miejsce rok temu.
Zresztą wspominałam o tym parę razy, że chciałam uzyskać w końcu elegancką sylwetkę
Dlatego niewiele się zmieniło po decyzji o rezygnacji.
Obecnie
trening siłowy polecę ten co wklejałam wcześniej 4x w tygodniu + 1x metaboliczny, bo po konsultacji z Wojtkiem, uzgodniliśmy, że czasowo jestem w stanie zrobić na 100% jedynie 5 treningów, natomiast w weekendy mam po prostu spędzać po jednej godzinie aktywnie – czyli spacer, rolki, rower
Dieta zostaje sprzed wtorkowej korekty – czyli w DT – 2250 kcal, a w DT ok. 1900 kcal – ponieważ na tym sylwetka się wyłaniała, ale nie wystarczająco szybko pod zawody, ale że już nie ma potrzeby takiej redukcji, to wracamy do tego co było.
Wolniejsza i zdrowsza redukcja.
Następnie po zakończonej redukcji, Tadeusz rozpisze makrocykle jak to wszystko ma przebiegać do MP, żeby był ład i skład i bez zbędnej spiny.
No to to chyba tyle z "wyjaśnień"
