madzia_666Dziekuje za wszystkie rady

wiem ze sa w dobrych intencjach i smialo mozna radzic i pisac dalej co sadzicie. Poki co jestem przybita i te decyzje musze jakos sama podjac na juz
tylko w dobrych !
choć temat konowałów jest dla mnie zawsze drażliwy, bo mi wiele osób z najbliższego otoczenia popsuli i po kilku takich akcjach już się nauczyłem i z nimi rozmawiać i właściwie interpretować to co opisują. I już wiem, że jeśli sprawa nie wymaga natychmiastowej interwencji z zewnątrz droga leczenia powinna być mniej-więcej w tej kolejności :
- zlokalizowanie miejsca bólowego/urazowego (może być pomocne prześwietlenie)
- specjalista manualny (fizjo/osteo/nawet igły w przypadku neurologicznych spraw)
- dedykowany program naprawczy
- rehab siłowy
Tak się przyjęło natomiast, że oni często namawiają na zabieg w porozumieniu jeszcze z chirurgiem. Gdzie po zabiegu dwa ostatnie punkty i tak czekają każdego czyli program naprawczy i rehab siłowy (odwodzenie kończyn siłą mięśni czy tam na lekkich gumach też się zalicza do rehabu siłowego), a program naprawczy to po prostu wielki zbiór funkcji/ruchów, które są zalecone przez prowadzącego.
Już nie będę opisywał tych popsutych "przypadków" (ludzi, ale oni wolą to nazywać przypadkami) żeby nie straszyć, nie zniechęcać, miały być to lajtowe zabiegi po których wraca szybko sprawność. A wyszło na to, że po zabiegu i tak była naprawa w tej kolejności w której opisałem powyżej
np nie mówią o tym, że jak złamiesz obojczyk i trzymasz ten ból przez kilkanaście godzin to najpierw powinno się zacząć od zdrowej strony bo te mięśnie kompensowały przez cały ten czas stan bólowy i pozostają przykurczone, więc najpierw je trzeba delikatnie poluźnić by właściwie odbarczyć staw (będzie mniej bolało w miejscu urazu) i dopiero później usztywnienie gipsowe albo próba nastawy (w zależności na którym odcinku to jest i jak to mocno wpłynęło to na sam staw) tymczasem co robią? NIC. Wsadzają w gips i cześć albo od razu nastawiają - wyszło krzywo, to trudno, będzie miał człowiek
krzywy obojczyk
albo więzadła w kolanie, rozetną, wyczyszczą maź stawową do cna, dadzą jakiś tego substytut, "podwiążą" na nowo i nagle się okazuje, że ruchomość wcale się nie poprawiła albo że pacjent ma jedną nogę krótszą o 0,5mm. A zaczyna się od rezonansu i badania opisowego...czyli nie patrząc na stan nogi tylko sugerując się wyłącznie opisem od innego konowała.
a już w ogóle mdli mnie jak stwierdzają "wie Pan, rozetniemy i zobaczymy co tam jest, co dolega"..... czyli cała mądra aparatura nie dała rady i muszą rozcinać bo sami nie wiedzą czego szukać, dramat
I tak to funkcjonuje.