Ja w "dzikich" krajach europejskich, gdzie często przepisy dotyczące posiadania lub wwożenia czegokolwiek do samoobrony są mówiąc wprost - idiotyczne i nie pozwalają mieć ze sobą niczego ciekawego, radziłem sobie nieco inaczej. Woziłem ze sobą kije do golfa i w pakiecie kilka piłeczek. Kupiłem taki zestaw w jakimś lombardzie razem z torbą za +/- 50-70 zł!!!

. Przy kontrolach na granicy razu pewnego pogranicznik mnie zapytał dlaczego w środku a nie w bagażniku wożę ten majdan - a no dlatego, że drogie i bardzo cenne dla mnie a szykuję się do zawodów. I zero problemów. Robiąc tournee Polska - Niemcy - Austria - Słowacja - Słowenia - Chorwacja doceniłem, że mieszkam w Polsce, gdzie pomimo częstego pisku ignorantów jeśli chodzi o znajomość przepisów dotyczących broni palnej, krzyczących, że mityczne "PAŃSTWO" blokuje obywatelom dostęp do broni - sytuacja nie jest zła, a pokuszę się o stwierdzenie, że całkiem spoko na tle innych unijnych "idylli", gdzie państwo troszczy się tak o obywatela, że zabrania mu posiadania czegokolwiek do obrony – mamy legalnych możliwości całkiem sporo. Taser, gazy bez ograniczeń dotyczących pojemności, jak i środka i zapisów dotyczących etykiety, pałki teleskopowe,
pałki gumowe, kubotany, czy niekoniecznie z założenia obronny ale przydatny w wielu codziennych czynnościach nóż - totalnie jak chcemy rozkładany, czy długi/krótki etc. Przepisy obowiązujące w innych krajach UE, są w wielu przypadkach, jak dla mnie kretyńskie i tam za nic bym nie chciał prywatnie dłużej przebywać :). Wiem, że Polska to nie USA, ale patrząc obiektywnie, to źle aż tak nie mamy :)