To mnie niezmiennie cieszy. Wykres pracy serca z treningu powinien byc odzwierciedleniem planu, jaki masz na dana sesje treningowa. Jesli planujemy interwaly, to ma byc piekna, ostra pila, jesli BC - piekna rownolegla do osi X, jesli BC narastajacy - ladna wznoszaca w funkcji Y do X. Papier wszystko przyjmnie i kazdy trening mozna dowolnie opisac aby dobrze wypasc np. tu na forum, ale wykresu pracy serca nie da sie wygenerowac i on powie zawsze prawde o wykonanej pracy. Rowniez detale typu ilosc pikow i ich wysokosc amplitudy przy zadaniach ciaglych o nieinterwalowym zabarwieniu duzo mowi o naszym obecnym poziomie wytrenowania. Zdrowy czlowiek gdy jest w formie ma ten wykres rowny, a piki pojawiaja sie znikome i maja zawsze odniesienie w rzeczywistym zdarzeniu w czasie treningu - wystarczy male wzniesienie, wyprzedzanie, wziecie lyka wody itp by wykres zostal w niewielkim stopniu zaburzony. Jednak juz falowanie tetna na poziomie 10 i wiecej bpm w czasie ciaglego wysilku gdzie rowniez natezenie ma wartosc w miare constans to bardzo niebezpieczny sygnal oznaczajacy patologie ukladu krazenia. Wykres jak wyzej jest nie do osiagniecia w takim zadaniu treningowym gdy probujemy zabiegac przeziebienie, mamy problemy gastryczne, jestesmy przemeczeni itp. Kiedys odpoczywalem wylacznie "na samopoczucie" tj. gdy czulem sie zmeczony, robilem sobie dzien wolny. Obecnie moja swiadomosc ewoluowala i zwracam tez uwage na wykresy pracy serca i inne parametry treningu jak PTE, EPOC, RT - i do nich dostosowuje intensywnosc i czestotliwosc
treningow. Troszke przypadkiem, bo przez drobna kontuzje achillesa odkrylem dla siebie cos, co dla rozsadnych ludzi jest truizmem i wiedzieli to od dawna - czasami lzejszy, ale przemyslany trening daje lepsze, a z pewnoscia nie gorsze rezultaty niz zajazd organizmu na 100%.
Chcialbym aby ten sezon byl jesli nie przelomowy pod wzgledem wynikow, to przynajmniej najbardziej przemyslany i najmniej destrukcyjny dla mojego organizmu. Stad cala rewizja planu startowego, lacznie z czyms co kosztowalo mnie ogromnie duzo - NIE biegne wiosennego maratonu.. Dalem sobie wytlumaczyc, ze maraton na 6 tygodni przed dystansem 226km w triathlonie to bardzo zly pomysl, choc oczywiscie wydawalo mi sie, ze wiem lepiej.. i nadal mam watpliwosci ;) Tu znow odrobinke "pomogla" mi wspomniana kontuzja, stracilem kilka tygodni biegowych, a nadal nie moge wykonywac intensywnych sesji interwalow biegowych, gdzie za intensywne rozumiem bieganie odcinkow 800, 1200, 1600 metrow na pelnej mocy, wielu powtorzeniach i krotkiej przerwie. Prawdopodobnie zyciowke w maratonie i tak bym pobiegl, ale nie to jest, bylo celem, mialo byc co najmniej 3h20' i wcale sie na to nie czuje. Do tego jest Wenecja, gdzie ma byc swietna zabawa w gronie przyjaciol ( startujemy ekipa ) i Poznan, Mistrzostwa Europy w Polsce.. wiadomo, ze nie ma mowy o wyniku na poziomie europejskim, ale ma byc po prostu przyzwoity, solidny wystep na 100% na oczach niemal calej rodziny..
O :) Znow poplynalem na klawiaturze.. :)