. Przypomniało mi się, jak pracowałem przez pare lat w Miedzywodziu jako ratownik. Woda w podobnej temp, fale 5-6, zimno, zero ludu. Za linia płazy strzeżonej ktoś macha. Normalnie samobójca. Popłynął szef ratowników z pomocą do delikwenta (pomimo pływania poza obszarem strzeżonym, jakby coś się działo - trza lecieć po takiego). Wiec kontrolnie poplyneli pogadać i .... wrócili sami. Gość nie chciał wrócić. Godzinę ponad go obserwowaliśmy. W końcu wrócił i podszedł do nas (dodam ze pływał praktycznie w miejscu taki ruch był wody wtedy). No i zgadnijcie kto to był. Bardzo znany polityk, wysoki jak cholera i zawsze ma muche :). Spoko koleś. Podziękował za asekuracje 
Ale nie zaczynajmy o polityce... 


