Ja was bede pocieszac

No, przynajmniej taka mam nadzieje...
Bede zagladac i pisac, jak sie sprawy maja z tym jojo, lub jego brakiem (oby!). dalej zamierzam ciagnac cos zblizonego, opartego na bialku i malej ilosci wegli. Troche urozmaice, bo na kopenhaskiej nie dokuczala mi mala ilosc jedzenia, tylko ta monotonnosc...
Ja lubie do salaty ogora i pomidora dodac, a surowki z roznych warzyw majstrowac...
Dzisiaj moj ostatni dzien i naprawde ciesze sie, ze wygralam te walke z sama soba- jakie by nie byly rezultaty... Od paru dni
waga stoi, wiec jutro przy wazeniu nie spodziewam sie rewelacji (zwlaszcza, ze babodni za pasem...). Jednak kazdy rezultat przyjme z radoscia :)
Trzymam kciuki za reszte. Nie dajcie sie dziewczyny!
Mam jeszcze
pytanie do joggera. Jaka diete teraz stosujesz?
Ta dieta nauczyla mnie, ze naprawde mozna zapanowac nad swoim apetytem, mozna przezwyciezyc slabosc i pokusy, mozna wytrwac w postanowieniu...