sforcia / tomaszS - cięzko pokazywać góry i widoki jak chodziło się głównie po miasteczkach i okolicach :P ale mam trochę filmików i jak tylko znajdę trochę wolnego czasu by to zmontować to na pewno wrzucę taką mini relację z wyjazdu
flex - dzięki za pocieszenie ale i tak mnie to delikatnie mówiąc ...wkurza, akurat nigdy nie miałem takich problemów i tym bardziej jest to drażniące, co innego gdybym sobie zrobił kuku na siłowni i miał 'za swoje', a ostatnie pół roku to praktycznie mało co trenowane ze względu na problemy z nadgarstkiem i teraz to, w czwartek jestem umówiony do chirurga w celu oględzin i zdobycia skierowania na usg brzucha, więc może po tym będzie coś wiadomo, najważniejsze dla mnie by to nie była żadna przepuklina, tylko jak
Czawaj napisał, np. jakieś niefortunne naciągnięcie w tym pechowym miejscu, itp to wtedy będe mógł podjąć jakieś kroki w kierunku poprawy
Dj_DoDo / Kamil - na razie nawet jak mnie ciągnęło na siłownię to praca i tak skutecznie wybiła mi ten pomysł z głowy, dopiero dziś wyszedłem na prostą, ale też nie do końca, jakies mniej pilne sprawy jeszcze zostały na jutro, a tu lada chwila 2 weekendy wyjazdowe i sporo pracy na zawodach (MPJiW i PP) więc jest grubo po urlopie, nie byłem na siłowni już od 3 tyg, myslalem wczoraj by zrobić chociaż jakieś delikatne aero na rowerku ale byłem u znajomego lekarza po skierowanie na badania i dzisiaj już z rana w LABie na pobraniu krwi, więc wolałem nawet lekkich aerobów nie robić, aby wyniki były jak najbardziej miarodajne, poleciał gruby pakiet ogólny jaki sobie robię z reguły 1-2x w roku, 2/3 udało się za free,a reszta to głównie hormony i wydane lekko ponad 200zł
Czawaj - dzięki! jak pisałem u Ciebie, pomysł ustawki mam ciągle w głowie (i zapisany w terminarzu w tel aby mi co jakiś czas przypominało

) więc nie ma opcji - na pewno kiedyś wypali, jednak na bank nie w tym miesiącu bo mam już wszystkie weekendy zajęte do końca, a w tygodniu wiadomo, że takie spotkanie nie wypali; trzymam kciuki by to wlasnie bylo cos w okolicy pachwiny/miesni w tamtych okolicach czy przyczepów bo po prostu to by jeszcze miało jakiś sens, pewnie przy ktoryms bieganiu, moze mocniejszym rozciaganiu, ktore robiłem po bieganiu cos gdzies 'przesadziłem' i problem sie nawarstawiał bo wrocilem potem na silownie, sporo aero + interwałów , do tego
trening nóg itp...muszę w to wierzyć ;)
Psychika Ci się zaraz poprawi, a jak nie to
www.sfd.pl/art/Suplementy/10_suplementów_na_walkę_z_jesienna_depresją-a843.html
Ja sobie kupiłem też 2 z proponowanych supli, na depresje jesienną to nie mam czasu

i daleko mi do niej, ale chętnie przetestuje czy poprawią cokolwiek z ogólnie pojętą pracą umysłu, nie są to drogie rzeczy (na zdjęciu poniżej), nigdy nie stosowałem, ocenimy za jakiś czas - pobiorę pewnie z 2 miechy lub dłużej, na pewno w połączeniu z różeńcem górski, który stosuje już od ponad miesiąca może to byc fajny mix
wafelki na test - spoko , zjadłem na raz , mało ;)
miał być budyń czekoladowy z tych nowości AN , a dostałem przez pomyłkę proteinowe lody

kiedyś trzeba będzie stestować, a budyń, kisiel i galaretkę i tak zamówię na próbę po sztuce za parę dni
Damios - no właśnie, z dzieckiem to inna sprawa. Sami to byśmy dzień w dzień pewnie łazili i przez 2 tyg w Bieszczadach zaliczyli kilka szczytów i trasek, bo jesteśmy fanami łażenia po górach, w Tatrach już wszystko poza Orlą Percią z takich ważniejszych/ wyższych - zdobyte, ale i tak jakbym mógł powtórzyć opcję wyjazdu to wybrałbym Tatry z tego względu, ze po prostu byśmy mogli wyjść
z wózkiem czy to do miasta, czy po obrzeżach , wszędzie są chodniki ,a nie chodzenie środkiem drogi z wąskim poboczem, tym bardziej jak robiło się szaro / ciemno to już trochę niebezpieczne. DOlin itp przystowanych dla wózków też próżno szukać, nawet jak poszliśmy do REzerwatu SIne Wiry to i tak 5km trasa w jedną stronę praktycznie cała kamienista, wiec Frankiem nieźle wytrząsło ale twardo przespał większość drogi, do czasu powrótu i ostatnie 1,5km już musieliśmy praktycznie truchtać bo miał dość i bujania i pogody, która się zepsuła, itp.
takie nowości , ale też się wszystkiego sami uczymy :) za rok będzie dużo prościej, już będzie siedział, pewnie chodził to inna sprawa niż duży wózek z gondolą (nie spacerówka).
Jednak najwazniejsze to odpoczynek, 2 tyg razem od rana do wieczora, bo na co dzień mimo ,ze pracuje w domu to mało co się od 7 do 16-18 z nimi widzę, Renia zajmuje się Małym, a ja najwyżej co jakiś czas na chwilę do nich zajrzę, bo nie ma kiedy siedzieć jak jest co robić (siłownia też gdzies była/będzie wepchnięta, chociaz tutaj starać się będę by nie kolidowało to z czasem, który mógłbym spędzić z Synkiem, więc albo będe chodził jak wczesniej na 6 rano , albo już jak pojdzie spac - pozno wieczorem ,to sie okaze ,stawiam bardziej na opcję wieczorną w okresie jesien-zima, ale na razie to w ogole musze wrócić

)
ALE SIĘ ROZPISAŁEM 
no ale chciałem nawiązać do paru postów, dzięki wszystkim za wpisy i mobilizację, obiecuje ze bede starał się wrócić i mimo przeciwności pokazać, ze się jeszcze 'nie skończyłem'
Póki co od powrotu z urlopu próbuję chociaż trochę czyściej jeść i bazuję głównie na sałatkach różnego typu
'zupce' pomidorowej - tutaj wersja z kaszaną gryczaną + filetem z kuraka
omlety
W weekend udało się spędzić dużo czasu z Rodziną i to najważniejsze, m.in byliśmy w końcu na Light Move Festival w Łodzi , swietna impreza jak ktoś nie był , a mialby okazje to śmiało można wpadać. Byłem na 1 edycji z 6 czy 7 lat temu i potem nigdy się nie udawało ,bo z reguły wypadały zawody i musialem byc w pracy, tym razem też tak miało być ale w ostatniej chwili dostałem info, ze mam nie jechać na Diamond Cup wiec wybraliśmy się z Frankiem na około 2 h bo więcej nie chcieliśmy go męczyć (tysiące kolorów, głosne efekty muzyczne itp to jednak nie dla malucha)
Byłem też 2 x na grzybach, jednego dnia same konkretne okazy a nie jakieś popier.dółki - to lubię ;)
Lubię zbierać grzyby (mniej obierać itp%) jak każdy) ale ostatnio nie było na to czasu (lub częsciej - nie było grzybów) ,w tym roku udało się wyskoczyć te 2 razy , do tego mój tata chodzi co tydzień i rodzice mają już mega solidny zapas na zimę i nie tylko. My swoje posuszyliśmy i resztę obgotowałem ,a potem do weków , by mieć okazję jeść najlepszą wersję jajecznicy z takimi wlasnie grzybkami i cebulą - uwielbiamy
TO by było na tyle, pewnie się odezwę znowu za jakiś czas