No i o to chodzi. Asceza ma swoje plusy. Trening w mieszkaniu też. W komercyjnej siłowni to czy upuszczę sztangę, kettla na ziemię, to problem właściciela. No chyba, że wysmyknie mi się z dłoni i roztrzaska kilka luster, szyb, bar i uszkodzi jakiś samochód na parkingu przed budynkiem.

W domu się pilnuję. Nie sprzyja to tworzeniu momentów pełnych napięcia i dramatyzmu. Nie zrobię na treningu zdjęcia na
motywator sportowy 
Ale to dobrze. No i ogólnie nie jest źle - co stwierdzam po wczorajszym treningu...
Na którym się opieprzałem. Nie ze swojej winy zresztą. Chęć do walki była, ale grupa zakaprysiła i Kołcz - dziwnie łatwo - oddał inicjatywę. Gdyby taka akcja miała miejsce na mojej lekcji - klnę się na największego kettla - doszłoby do masowej pacyfikacji, szeroko zakrojonej akcji odwetowej i represji niewspółmiernych do przewinienia. Nieważne. Koniec końców część grupy kończyła wyzwanie 10000 swingów, a druga część leciała kompleksy na dwie kulki. Klasyczna obwodówka, po której łapią skurcze w łydki.
Najpierw jednak była rozgrzewka w stylu koszarowym pt. "Pan kapral nie w humorze." Żartuję. Mądre ten nasz treneiro ma rozgrzewki. W czasie skondensowane, minimalistyczne, można się zziajać, ale nie odbierają siły do treningu.
Ćwiczyłem z 2KB20 i to był maks moich możliwości przy tym zestawie.
7 swing
6 front squat
5 high pull
4 clean
3 press
2 jerk
1 snatch
Całość 7 razy.
I tak jakoś zeszło. Zadowolony jestem.
A rano w domu poćwiczyłem. To znaczy powyciskałem sobie.
3 x 90 / 2 x 100 / 1 x 102 z tubbingiem. "Tubbing" z Biedronki o praktycznie nieodczuwalnym oddziaływaniu, ale w okolicach maksa mógłby przeszkadzać.
Byłem wczoraj mimowolnym świadkiem wywiadu Kołcza z nową klientką. Jestem pod wrażeniem profeski. Chłopaki z grupy mają diety porozpisywane przez Treneiro - może i ja się skuszę.
Dowiedziałem się ciekawostki: jeżeli potrafisz objąć swój nadgarstek to znaczy, że jesteś "drobnej kości" i jesteś typem ludzkim na E (nie miałem do tego nigdy głowy)

Co wiąże się z faktem: trudniej utyć, ale i ciężko zrobić masę. Takie panie cuda... Wyraziłem zdziwienie, że niby jak to - przecież ja obejmuję swój nadgarstek. Okazało się, że większość wysokich facetów jest raczej drobnokoścista, a tak w ogóle to typy "czyste" są genetycznymi anomaliami. Jak to w naturze.
Zmieniony przez - MaGor w dniu 2016-03-18 06:49:37