Muszę się przyznać, że zaczynam odczuwać osłabienie na treningach i najmocniej wiążę to z miską i panującą w niej pustką.
Muszę ustabilizować sytuację po Łagowie i wybrykach alko. Potem dokładam tłuszczu do miski. BTW będzie w okolicach 1:3:1, a przy intensywnym treningu nawet 1:4:1
Otóż wczoraj złamało mnie zupełnie podstępnie. Ewidentnie nie było kopa. Straciłem świeżość. Trening na kołek do poniedziałku (kettla 24 kg do rodziców jednak wezmę - kilka rwań, swingów, pressów, to jak dla dewotki paciorek)

Muszę zebrać siły. Działam normalnie, śpię jak należy, a jednak... Coś nie klika.
Wczoraj na treningu.
Rozgrzewka.
Dogrzanie 2 x TGU L/P KB24
Kompleksy:
4 x
5 Clean
5 Press
5 FSq
5
Push Press
Zacząłem z 2KB24. Po połowie przeskoczyłem na 2KB20. Nie było przypięcia, nie było mocy w łapach. Nic nie było.
Potem 15 minut swingu oburącz. EMOM - 15 rep w każdej minucie. Złapałem za KB28 i przerobiłem z nim do samego końca. Czy Hardstyle był pod koniec? Starałem się przynajmniej. W sumie to widziałem, że ludzi wokół też to trochę sponiewierało, ale kiedyś czułem się bardziej powołany to takich akcji. Czyżby różnica w ćwiczeniach z jedną kulą i dwoma była aż tak duża? Może to być. Przyjdzie przywyknąć.
Dzisiaj relaks. Trochę drążka, może jakieś delikatne swingi i TGU. Do tego mamine jedzenie sezonowe, drzemka i lekki balecik do rana. Na trzeźwo. A od poniedziałku się zobaczy.