Wyszedł mi IF pełną mordą. Przez moje niedbalstwo i spisek wrogich sił. Rano wypiłem kawę z masłem, która zabiła głód. Pojechałem do pracy rowerem z ideą, że sobie wyskoczę do Biedronki po kufel śmietany. I nie udało się. Wyszło kilka spraw i spędziłem na czczo czas do 15:00. Zjadłem gulasz z ziemniakami. Popiłem śmietaną i poszedłem w kimę na pół godziny.
Potem standard JS 3/12
WL 3 x 1 x 112,5 kg
MC Sumo 12 x 1 x 152,5 kg
Jestem mega zadowolony. Co miało być zrobione zostało zrobione. Spokojnie, bez nerwów i szarpania. Single same, chociaż pod koniec miałem ochotę na duble, bo się nudziłem. Na kiju trochę więcej w MC, ale pamiętam, że sztanga z lekką niedowagą. Nie pamiętam ile, a zatem dołożyłem 5 kg na brutto. Zakładam, że ciężar był zbliżony do podanego i to raczej na plus. Nie przejmuję się tym.
OK. Dość pitu-pitu. Kilka słów wyjaśnień.
Konkurs "Wyciskanie 150 kg na ławce"
Wyjaśnię w zarysie swoje treningi i wyłożę metodyczne podstawy mojego podstępnego planu.
Ten plan ma dwóch ojców. Jednym z nich jest
Pavel Tsatsouline, a drugim Steve Justa.
Pierwszy z panów twierdzi, że dla rozwoju siły maksymalnej najważniejsza jest ilość pracy wykonanej przez mięśnie i napięcie wytwarzane w trakcie tej pracy. Inaczej mówiąc: często, czysto, ciężko. Jeżeli już to dużo serii, a mało powtórzeń. Maksymalizujemy skupienie na poprawnym wykonaniu ćwiczenia, spinamy mięśnie i uczymy się trudnej sztuki łączenia oddechu z wysiłkiem itp. Każdy kto czytał "Siłę dla ludu!", "Wielkie wejście odważników kulowych", "Nagiego wojownika" - będzie wiedział o czym mowa.
Drugi z panów - amerykański strongman - jest autorem słynnego acz kontrowersyjnego programu zwanego "Justa's Singles". W skrócie:
- trenujesz codziennie 365 dni w roku
- trenujesz z obciążeniem rzędu 70% 1RM
- codziennie wykonujesz o 2 - 3 pojedyncze powtórzenia więcej niż dzień wcześniej
- po dojściu do 15 singli zwiększasz ciężar o 2,5 - 5 kg i wracasz do minimalnej liczby powtórzeń
Program Justy i strategie omówione są
TU
Ideologia ćwiczenia na 70%
TU
Ideologia Rosjanina, plan Amerykanina, a wykonanie polskie

Do programu wybrałem tylko dwa ćwiczenia: wyciskanie na ławce i martwy ciąg w wersji sumo. Pierwsze wiadomo. Drugie uważam za koronne ćwiczenie na rozwój siły ogólnej. Martwy ciąg ma również nieoceniony wpływ na męskie hormony szczęścia

Muszę być silny, bo dopiero na sile można budować inne cechy.
Z racji kłopotów organizacyjnych nie mogę pozwolić sobie na treningi dłuższe niż 60 minut. W związku z tym zastosowałem układ odwrotny.
Liczba wykonanych singli wyciskania jest duża na początku tygodnia treningowego (nie mylić z kalendarzowym) i zaczyna się od 15 spadając do 0. Martwe ciągi rosną odwrotnie. Od 0 w pierwszym dniu, do 15 w ostatnim.
Co dwa tygodnie przewiduję utrwalenie efektu przez zwiększenie objętości treningu. Mam zamiar osiągnąć to:
- zmniejszając ciężar roboczy do poziomu singli sprzed dwóch tygodni
- wykonując tylko trzy treningi w tygodniu
- stosując drabiny
Ma być lżej, a jednak ciężej. Mam robić mniej, a jednak więcej. Takie rzeczy to tylko w Erze.
Na wykresach wygląda to tak (plan na 54 dni - zakładając brak przerw losowych - na wszelki wypadek mam karnet na dwie różne siłownie)
Górny wykres to planowana progresja obciążenia. Dolny wykres pokazuje wahania tonażu przerzucanego w obu ćwiczeniach.
Przystępując do konkursu miałem za sobą trzy miesiące planu. Byłem zadowolony, ale ćwiczyłem tylko 5 razy w tygodniu w układzie:
Od podniedziałku:
3 WL / 3 MC
6 WL / 6 MC
itd.
Kończyłem w piątek: 15 WL / 15 MC, a potem były dwa dni wolne. I to był błąd. Jednak codzienna wizyta na siłowni i odwrócenie obu ćwiczeń dają efekt w postaci ciągłej gotowości do treningu. Z treningu wychodzę w stanie umożliwiającym wykonanie następnego (co wczoraj miało miejsce - jutro też tak chyba będzie).
Moje odczucia są pozytywne. Czuję moc i pewność siebie. Żadnych porażek - ani kroku w tył

Nie szukam na treningu pompy ani bólu. Nie przerabiam poszczególnych mięśni na kotlety. Przyjemność czerpię ze skupienia i świadomości. Absolutnie nie kręcą mnie motywatory o łamaniu samego siebie.
Cel: wycisnąć 150 kg na ławce. Nie pogardziłbym również 2 na miejscu setek w MC.
Do monotematyczności treningów przyzwyczaiły mnie odważniki. Nie mam siłownianego ADHD i nie mam obsesji zaniedbania mięśni. Moją główną aktywnością są kettle i tego będę się trzymał.
Zapraszam do kibicowania i skrupulatnego rozliczania mnie z odstępstw od planu

Zastrzegam sobie jednak prawo do zmian jeżeli okazałoby się, że plan ma jakieś ukryte wady, albo gdyby okazało się, że nie daje zamierzonych efektów. Klapki na oczy i robić swoje.
Ciekawy tekst od oddechu
TU
Zmieniony przez - MaGor w dniu 2015-09-03 22:17:59