E tam. Ja lubię takie dyskusje. A dziennik teraz - podobno - może mieć więcej niż 300 stron

Tak, że śmiało Panowie.
Evo - czytałem Wasze posty u Orzegowa. Przyznam się, że miewam czasami wątpliwości. Czy takie żarcie nie zniszczy mi zdrowia? Byłem na diecie zbilansowanej - badania miałem wzorcowe. Dokuczał mi "tylko" głód. No i nie było siły. Nie oszukujmy się. Rok temu dochrapałem się maksa (2 x 1) w MC 155 kg. Więcej nie poszłoby za Chiny. No może 160 by poszło. Rok wcześniej to było jakieś 130-140 kg. A duży byłem.
Teraz czekam na badania okresowe z lekkim niepokojem. Cholesterol - raczej olewam. Cukier? Wczoraj na czczo (bez kawy) 109. Lekko więcej niż chce norma. Nie chodzę głodny.
Teraz jeszcze coś. Dwa dni temu widziałem jednego z "liderów" odchudzania u Konrada. Przygnębiające. Zaliczył cofkę naprawdę konkretną. Ledwo go poznałem. Polatałem po FB i obejrzałem kilka profili "gwiazd Gaca System". No... Okazuje się, że jestem jednym z nielicznych osobników z dwucyfrowym wynikiem 80+, którzy nie zafundowali sobie cofki przez duże "C". Nieważne co robisz. Biegasz, skaczesz, podnosisz ciężary - fat rośnie, o ile pilnujesz diety tzw. "zbilansowanej". Koleżanka z Klubu - ciągle na diecie: kurczak, oliwa, ryż, warzywa. Biega dużo. Maraton Lubelski około 4h45'. OWM: 4h27' - tygodniowo klepie kilkadziesiąt kilometrów... I określa swoją sytuację: "Jak 2 kg na minus, to zaraz 3 na plus." To nawet nie dreptanie w miejscu. Jej syn - odchudzony o 30 kg - w tej chwili jest cięższy o 3 kg niż w momencie pierwszego ważenia. A dzieciak ma autyzm i jeżeli cokolwiek wiecie o tej chorobie, to zdajecie sobie sprawę jakim wyzwaniem była dieta. Dla niewiedzących: w przypadku autyzmu i zespołu Aspergera, nawet niewielka zmiana codziennej rutyny może wywołać atak paniki. To może być bodziec słuchowy, wzrokowy (np. zgolenie wąsów) ale i zapachowy (koleżanki uczące takie dzieci muszą używać codziennie tych samych perfum, mieć codziennie tę samą fryzurę i ubranie) Itd. Mógłbym Wam tu sporo napisać o hardkorowych przypadkach w tym najspokojniejszym z zawodów, ale nie czas i nie miejsce.
Te 3 kg na plus, to i tak nie jest rekord, bo kolega mówił o znajomym księdzu, który schudł 50 kg (też w "systemie"), ale potem przytył 70 kg. I podobno sytuacja stabilna jak poziom Bugu na wiosnę. Ciągle rośnie. To nie jojo. To planeta śmierci.
Wydaje mi się, że kierunek Tłuszcz okazał się dobry. OK. Jestem zdecydowanie cięższy niż po redukcji u Gacy. Zdecydowanie cięższy niż w momencie wkroczenia na forum. Niemniej jednak chodzę prawie w tych samych ubraniach i zapinam się na te same dziurki w pasku. Moja Lady twierdzi, że strasznie rozrosłem się w ramionach i dostałem potężnych nóg. Ja wiem, że sporo na nich smalczyku (zwłaszcza wewnętrzne części ud), ale ona twierdzi, że to same mięśnie. Dokucza mi zbieranie fatu w okolicach brzucha i boczków. No i ta podskakująca skóra na klatce i brzuchu

Dlatego wybrałem sobie cel: 95 cm w pasie. Cała reszta musi wyrównać.
Kierunek czysty tłuszcz to jednak błądzenie. Za radą Evo sięgnąłem po węglowodany (najgorsze z najgorszych niejednokrotnie -
czysta glukoza) i nie żałuję. Mam problem z utrzymaniem proporcji BTW, a jako osoba podchodząca z rezerwą do teorii bilansu energetycznego, nie mogę się rozliczać globalnie za cały dzień. Odżywianie to nie jest księgowość ze stronami Winien i Ma. To dość złożony, ale w praktyce prosty, sposób dostarczania do organizmu składników energetycznych i odżywczych. Nie można zjeść całego przydziału BTW w trzech monotematycznych posiłkach B, T, W. Choćby kalorie zgadzały się do trzeciego miejsca po przecinku. Nie można i już.
Wczoraj zainteresowałem się sformułowaniem Evo "przejadać się". W ramach eksperymentu postanowiłem nie trzymać się żadnych cyferek i ustalonych pór, rytmu posiłków itp. Efekt? Kawa z masłem, 6h później śniadanie, 3h później obiad. Na kolację mrożone owoce ze śmietaną i łyżką odżywki raczej dla smaku niż dla białka. Z ostatniego posiłku mogłem zrezygnować, ale Młody miał chęć na kucharzowanie i wspólne zjedzenie "lodów".
W cyferkach:
LINK
W obrazku:
Dość. Się rozpisałem po tym maśle w kawie
Trening. Dzisiaj wyjazd do Lublina. Po powrocie trening.
JS 3
Dołożę. To ostatni tydzień przed wyjazdem. Chcę mieć od czego odpoczywać
WL - spróbuję 110 kg (112,5 kg na gryfie) x 1 x 3
MC Sumo - spróbuję 160 kg (162,5 na gryfie) x 1 x 3
Wezmę ze sobą KB32 i trochę się potem pomęczę w części S&S Aeroby
Zmieniony przez - MaGor w dniu 2015-07-20 09:28:11