Chciałbym się krótko podzielić moimi doświadczeniami. Jestem zupełnym laikiem w kwestiach ćwiczeń, treningu na siłowni itd, ale myslę, że takich ludzi jak ja sporo tu wchodzi. Szóstkę Weidera przerabiam teraz drugi raz aczkolwiek nie dokładnie ilościowo jak w opisie tzn zacząłem od 10 powtórzeń i zwiększam o 2 co ok. 4,5 dniach. Z tym że nie zawsze ćwiczę codziennie bo i czasu brak i często sił po pracy. Generalnie po 36 dniach opóściłem od 6 do 10 dni ( nie pamiętam dokładnie ). Do tego robię
pompki ok 100 w seriach, czasem biegam i często jeżdzę na rowerze ( stacjonarnym od 10 do 30 km dziennie ). Nie stosuję żadnej diety, owszem staram się nie pic gazowanych, trochę mniej piwa żadnych McDonaldów, ale normalne obiady, śniadania i kolacje ( dość późno ). Uznałem że stosowanie diety nie ma sensu bo wiem, że w końcu znów zacząłbym normalnie jeść i wszystko wróciłoby do normy ( czyt. bruch wraca na swoje miejsce

).
Za pierwszym razem zrobiłem szóstkę dokładnie tak jak w opisie i schudłem ok 3 kilo trochę zrzuciłem brzucha ale niestety nie był to efekt taki jak bym chciał tzn tzw brzuch piwny pozostał ( aczkolwiek lekko zmniejszony ) i troszkę się zniechęciłem. Nie wspomagałem wtedy się innymi ćwiczeniami. Teraz gdy po raz drugi ćwiczę efekt też nie jest taki jak na razie jak chciałbym czyli po prostu drabinka, ale nie mam juz tak wydętego brzucha, samopoczucie zdecydowanie lepsze i przede wszystkim chęć dalszej walki z tłuszczem na brzuchu. Co ciekawe nie zrzuciłem ani kilograma. Jeszcze długa droga przede mną, ale powiedziałem sobie że to ostatnia szansa na zrobienie drabinki na brzuchu bo jeśli się poddam nigdy więcej już nie zacznę ćwiczyć. Na pewno szóstka jest bardzo dobrym ćwiczeniem, ale tak jak w moim przypadku musi być wspomagana bieganiem czy jeżdzeniem na rowerze, bo inaczej nie spali się tłuszczu na brzuchu ( i nie tylko ). Postaram się przedstawić swoje zdjęcie sprzed ćwiczeń i może za jakiś miesiąc jak będzie widać już lepiej efekty pracy. Mam nadzieję, że wytrwam

czego życzę również Wam wszystkim.